Dragon's Dogma: Dark Arisen - analiza wersji PC. W końcu ktoś dobrze odgrzał kotlet z Japonii!
W Japonii powstała masa świetnych produkcji, które zrobiły furorę na konsolach. W coraz więcej z nich można teraz, po dłuższych bądź krótszych okresach niepewności, zagrać również na komputerach osobistych. Niestety, twórcy z kraju Kwitnącej Wiśni zdążyli już wielokrotnie udowodnić, że najzwyczajniej w świecie nie rozumieją zjawiska pt. „granie na pececie”, a co za tym idzie także potrzeb osób pragnących w ten sposób obcować z ich dziełami. Wystarczy wspomnieć jak fatalnie (lub, jak kto woli, absurdalnie) wypadły pecetowe wersje Dark Souls, Deadly Premonition, Way of the Samurai 4 czy trylogii Final Fantasy XIII, której dwie pierwsze odsłony charakteryzowała fatalna optymalizacja, a w trzeciej, w której ów problem w końcu został zażegnany, nie da się sterować myszką, mimo, że w poprzedniczkach gryzoń śmigał aż miło.