Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjeFrostpunk – recenzja. Trochę za dużo, trochę za mało

Survivalowo-strategiczna gra 11 bit jest znacznie mniej interesująca, niż mogliście oczekiwać.

Facebook Twitter Google Wykop

Dość szybko po rozpoczęciu rozgrywki we Frostpunka stajemy przed jedną z kluczowych dla jej przebiegu decyzji. Czy w prowadzonym przez siebie mieście zezwolić na to, by do pracy zatrudniane były dzieci? Wyboru dokonuje się tu na przypominającym japońskie gry RPG drzewku rozwoju.

Platformy: PC
Producent:  11bit Studios
Wydawca: 11bit Studios
Wersja PL: Tak
Data premiery: 24.04.2018
Wymagania: Windows 7 – 10,  2-rdzeniowy 3,2 GHz, 4 GB RAM, GeForce GTX 660/AMD R7 370
Grę do recenzji udostępnił wydawca. Obrazki pochodzą od redakcji.

Kliknąłem, że tak, zgadzam się, a jedyną konsekwencją tej decyzji było to, że nagle miałem więcej ludzików do przydzielania w poszczególnych budynkach czy przy złożach surowców. Nie odczułem żadnych związanych z tym emocji, nieszczególnie mnie to obeszło, ot parę cyferek wyglądało nagle lepiej. Podobnie czułem się podczas całej mojej przygody z nową grą 11 bit studios.

Wszystko po staremu

Najgłośniejsze dotychczasowe gry tego developera cechowały się tym i było to ich największą siłą, że odwracając znane nam schematy potrafiły stworzyć coś nowego, fascynującego, pomysłowego. Anomaly: Warzone Earth było wariacją na temat tower defense, tylko w drugą stronę. This War of Mine to niemal The Sims, tylko że z ciągłą depresją i realną walką o przetrwanie, która w każdej chwili mogła się zakończyć tragicznie. A Frostpunk? Frostpunk to po prostu gra o budowaniu miasta.

Nieszczególnie oryginalna czy pomysłowa, wszystko to widzieliście już gdzie indziej. Survivalowe zacięcie, tak podkreślane w kampanii marketingowej, to lekkie oszustwo. Przynajmniej na normalnym poziomie trudności, na którym grałem, trzeba się tu bardzo postarać, żeby znaleźć się w sytuacji realnego zagrożenia porażką. Trochę jakby twórcy bali się, że skoro jedna sesja z grą trwa tu i kilkanaście godzin, to pozwolenie na jej niepomyślne zakończenie w połowie bardziej odbiorcę zirytuje niż zachęci do spróbowania raz jeszcze, inaczej.

Więc mamy tu do czynienia z taką postapokaliptyczną wariacją na temat Settlersów, gdzie budujemy drogi, stawiamy kolejne budyneczki i podziwiamy, jak rozrasta się nasza osada. Niczym się specjalnie nie stresujemy ani nie przejmujemy, przez większość czasu mamy pełną kontrolę nad tym, co się dzieje. Nie angażuje nas też w żaden sposób szczątkowa fabuła, która chociaż otwiera się bardzo ładnie zrealizowanym intrem, to ostatecznie sprowadza się do “nastała zima, przeżyjcie, do roboty!”.

Wygląda to ładnie i gra się przyjemnie, gra jest też pełna takich małych pętli, charakterystycznych dla tego typu produkcji. “O, zaraz dostanę możliwość zbudowania czegoś nowego, to jeszcze tylko to”. “O, za chwilę będę mógł zwiększyć moc ogrzewającego miasto pieca, to tylko jeszcze zobaczę efekt”.

Łatwo się przez to złapać na zasiedzeniu się z Frostpunkiem do 3 w nocy. Ale kiedy taką sesję w końcu przerwiemy, to niespecjalnie jesteśmy w stanie powiedzieć, co nas przy tej grze trzymało. Nie ma w niej niczego szczególnie ciekawego, żadnego wyzwania, intrygujących problemów, które musimy rozwiązywać, jakiegoś nowego spojrzenia na gatunek.

Samonieuczek

Nie pomaga tu, że jest to gra, która bardzo powoli się rozwija. Frostpunk jest jednocześnie produkcją całkowicie typową dla swojego gatunku, ale przy tym wyjaśnienie graczowi, o co tu tak naprawdę chodzi, zajmuje jej zadziwiająco dużo czasu. Obraz dopełnia fatalnie zrobiony samouczek, sprowadzający się do encyklopedycznych stron tekstu, podających czasami za dużo informacji, a czasami za mało.

Spędziłem dobre kilkanaście sekund patrząc się w obrazek, na którym były pokazane dwa budynki – jeden postawiony “dobrze” (pod nim zielone podświetlenie), drugi “źle” (pod nim czerwone) – żeby zrozumieć, jaka jest między nimi różnica. Przecież oba obrazki wyglądały identyczne! Aż w końcu dotarło do mnie, że ta ilustracja nie pokazuje różnicy między dobrym a złym postawieniem budynku, a jedynie informuje, że “zielone” znaczy “dobrze”, a “czerwone” – “źle”.

Wiele czasu mija również, zanim przyzwyczaimy się do interfejsu gry. Niektóre z decyzji podjętych przy jego projektowaniu są zadziwiające. Czemu jedne okna zamyka się naciskając krzyżyk w prawym górnym rogu, inne naciskając czerwony przycisk “zamknij”, a jeszcze inne w ogóle nie mają żadnego przycisku i żeby je schować trzeba kliknąć poza oknem? Czemu informacja na temat liczby chorych mieszkańców miasta jest inna na ekranie głównym, a inna na zawierającym wszystkie informacje na temat osady ekranie ekonomii? Przez całą grę nigdy nie wiedziałem, ilu tak naprawdę mam tych chorych.

Mylące czy wprost wprowadzające w błąd są również niektóre komunikaty, wyświetlane graczowi. Budując tartak, który – co wydawałoby się oczywiste – musi się znajdować w okolicy drzew, dostałem mylące ostrzeżenie, że postawienie go w tym miejscu “zniszczy ten surowiec”. Oczywiście było zgoła przeciwnie, o czym przekonałem się po ustawieniu go dalej – surowiec nie będzie “zniszczony”, tylko będzie “zbierany”, dokładnie tak, jak bym się spodziewał i czego przecież oczekuję.

Mój własny faszyzm

Kiedy jednak w końcu po dobrych 2-3 godzinach zrozumiemy, o co tej grze chodzi i czego od nas oczekuje, można znaleźć w rozgrywce pewną satysfakcję. Wynikającą głównie z tego, że Frostpunk wygląda bardzo ładnie i przyjemnie patrzy się na rozrastającą się, pracującą osadę.

Nawet jeżeli podejmowane przez nas decyzje nie są trudne, to w ramach wspomnianego “drzewka rozwoju”, w którym podpisujemy kolejne dekrety prawne, możemy ukształtować coś w rodzaju własnego ustroju (chociaż tutaj z kolei wybór jest często iluzoryczny, jak na pewnym etapie gry musiałem wybrać, w jaki sposób podnieść morale mieszkańców – czy stawiając na porządek i dyscyplinę, czy wiarę i duchowość – miałem wrażenie, że wybieram między faszyzmem a faszyzmem). Więc jakoś się do tego naszego miasteczka przywiązujemy.

I chcemy do niego wracać, trochę poklikać, trochę pobudować. Powysyłać w świat zwiadowców, sprowadzających do naszego miasta dodatkowe zasoby czy mieszkańców oraz pozwalający od czasu do czasu dokonać jakiegoś wyboru w sekwencjach “fabularnych”. Ale nie mamy żadnych szczególnych emocji z tym związanych. Gra bombarduje nas informacjami o naszej niby desperackiej walce o przeżycie, ale nie widać jej w samej raczej spokojnej i przewidywalnej rozgrywce.

Zdaje się stawiać przed nami ciężkie wybory moralne, ale ich konsekwencje są tak mało odczuwalne, że niespecjalnie da się nimi przejąć.

Po trochu wszystkiego, ale co z tego?

Koniec końców pozostaje wrażenie, że 11 bit studios chciało zrobić dwie gry naraz, przez co ani jednej nie zrobili dobrze. Na intymną opowieść o przetrwaniu i koniecznym do niego poświęceniu gra ma zbyt dużą skalę. Jesteśmy od pojedynczych mieszkańców na tyle oddaleni, że ciężko ich traktować inaczej niż jako statystykę. Ale ta skala nie jest z kolei na tyle duża, by gra sprawdzała się jako ciekawa, stawiająca przez graczem intrygujące wybory strategia.

Przez to Frostpunk tkwi w rozkroku pomiędzy This War of Mine a Sim City, nie potrafiąc znaleźć jakiegoś własnego, oryginalnego głosu. Zamiast jakoś twórczo rozwijać gatunkowe pomysły i schematy, jedynie je upraszcza, by jakoś dało się te dwa światy połączyć. Potrafi wciągnąć i wygląda bardzo ładnie, to mu trzeba oddać, ale ostatecznie jest po prostu nudny.

ZAGRAĆ?
MOŻNA
3.0

30
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
11 Komentarze
19 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Rif-
Użytkownik

Ograne w nocy? Bo jeszcze wczoraj autor twierdził, że odpali w połowie tygodnia 🙂

Bartosz Stodolny
Administrator

Autorem jest Dominik Gąska, który grał prawie dwa tygodnie przed premierą. Ja po prostu to wrzucałem i znowu zapomniałem zmienić 🙂

Rif-
Użytkownik

Co jednak nie zmienia faktu, że recenzja z przymusu, koncentrująca na szukaniu dziury w całym, bez podejścia do rozgrywki w trybie hard (w grze survivalowej?)
Trochę mi to przypomina niesławną zapowiedź The Last of Us, Tomasz Kutery.

soulsonist
Użytkownik

oj kolego chyba się już czepiasz. Recenzja opisuje dość dokładnie plusy i minusy, które w odczuciu autora zawiera ta produkcja i ok o ile zarzut autora o tym ze slaby to survival można zbyc komentarzem ze trzeba było grac na hard, zauważ ze być moze autor chciał jedynie podkreslic, ze granie na normalnym poziomie nie prezentuje zadnego wyzwania survivalowego, ze poziomy trudności nie sa dość dobrze wywazone (vide Ruiner, gdzie spora czesc graczy uwazala ze poziomy trudności zabijają frajde z gry, bo staje się ona za trudna, jak widać można przegiąć w obie strony i tyle…)

Rif-
Użytkownik

Kiedyś się parałem pisaniem recenzji i czuję, gdy ktoś ogrywał tytuł na szybko, w przerwie na inne gierki. Gdyby grał przez dwa tygodnie miałby wówczas dużo więcej do napisania. Tymczasem nic na temat istotnych elementów jak różne scenariusze, poziomy trudności, podejmowanych decyzjach przy różnym sposobie podejścia do rozgrywki. Nic takiego. Lepiej walić akapit o nie do końca wypolerowanym ui i braku zrozumienia samouczka. Dlaczego zapycha się czymś takim wierszówkę? Bo jestem święcie przekonany, że autor spędził przy grze kilka godzin.
Szkoda, że na Poly nie ma już spojrzenia dwóch osób na dany tytuł.

Bartosz Stodolny
Administrator

To, że kiedyś coś pisałeś (dla Secret Service, jeśli dobrze pamiętam), nie oznacza, że teraz nic się w podejściu do recenzji nie zmieniło. O podejmowaniu decyzji przecież jest i o ich wpływie, czy właściwie jego braku, na rozgrywkę też jest: “Czy w prowadzonym przez siebie mieście zezwolić na to, by do pracy zatrudniane były dzieci? ” i dalej cały akapit: “Kliknąłem, że tak, zgadzam się, a jedyną konsekwencją tej decyzji było to, że nagle miałem więcej ludzików do przydzielania w poszczególnych budynkach czy przy złożach surowców. Nie odczułem żadnych związanych z tym emocji, nieszczególnie mnie to obeszło, ot parę cyferek… Czytaj więcej »

Rif-
Użytkownik

Nie znam Dominika, ale ja bym sprawdził czy aby na pewno grał 😀
https://imgur.com/a/PeXSspP
Prawdę mówiąc trudno po takim wpisie orzec czy ta recenzja na serio została napisana czy stanowi słabą prowokację.

Bartosz Stodolny
Administrator

@Rif: Skoro sam nie chciałeś podać tych “wielu miejsc w sieci”, to sam poszukałem. I jak się okazuje, jesteś bardzo aktywny na forach inwestorskich, szczególnie w wątkach dotyczących 11bitów (też potrafimy stalkować). To każe przypuszczać, iż sam posiadasz ich akcje (bo skoro ty możesz przypuszczać, że Dominik nie grał na podstawie Twittera, to i my możemY), co z kolei prowadzi do wniosku, że twoje komentarze napędza po prostu frustracja wynikająca z faktu, iż ktoś źle pisze o grze, w którą zainwestowałeś własne pieniądze. Słabe to, wiesz? Podobnie jak słaby jest fakt, że czepiasz się recenzji Dominika, który dobrze uargumentował swoją… Czytaj więcej »

Simplex
Użytkownik
WannaSeeYouPlaya
Użytkownik
Bartosz Stodolny
Administrator

@Rif:
Wiesz, bo nie grałeś? 😉

Cavi
Użytkownik

Nieładnie jest kasować postów! Oj nie ładnie. Krytyka i już się kasuje? Co za melina ;.

Bartosz Stodolny
Administrator

Nikt nic nie kasuje. Może coś poszło nie tak po twojej albo serwera stronie, bo poprzedniego komentarza nie ma ani w spamie, ani w oczekujących na moderację. Napisz go jeszcze raz i tyle.

prostybanan
Użytkownik

@Rif – widać , że musisz być od 11bitów bo tak twardo bronisz gry i sprawdzasz nawet na metacritic recenzje 🙂 Pozdrów ekipę klakierku 🙂

DavidG
Użytkownik

Opinia i ocena w recenzji są zawsze subiektywne, ale kiedy autor używa sformułowania ludziki lub cyferki… albo pisze, że Frostpunk jest typowym przedstawicielem gatunku (a TWOM to takie Simsy), to pozostaje załamać ręce nad warsztatem… a raczej rączki nad warsztacikiem. Konstrukcja samej recenzji jest po prostu słaba i zaczyna się od środka a czytając całość, można zdecydowanie odnieść wrażenie, że recenzent chyba gustuje w mniej wymagających produkcjach a tekst napisał za karę. I nie, nie trzeba być 11 bitem, 8 bitem czy nawet półbitem aby to zauważyć.

kabotyn
Użytkownik

Nie rozumiem.
Najwyraźniej niewiele się zmieniło od lat dziewięćdziesiątych, gdzie ludzie dojebywali się masowo do ocen wspominanego Secret Service, np. w przypadku singla w Diablo 2 czy oceny Final Fantasy VIII.
To są prywatne wrażenia ich autorów, i niezależnie od tego czy uprzedzili się do produkcji po trzech godzinach rozgrywki, czy nie zaprezentowali wnikliwej analizy UI, dajcie wyrażać im swoje myśli.
Poza tym, kilka pytań:
Po co czytać recenzje gier?
Dlaczego metacritic jest dla wielu ludzi wyznacznikiem jakości?
Jego jakość nie różni się za bardzo od lauru konsumenta ze sklepu spożywczego.

krrr
Użytkownik

Uwielbiam czytać recenzje recenzji. Bardzo mnie również bawi udowadnianie, że skoro subiektywna recenzja nie jest zgodna z moim subiektywnym zdaniem to znaczy, że recenzja/recenzent jest z d…y, nic nie wie o grach/świecie/życiu i niech się schowa w jamie. To wtedy wejdę JA cały na biało i zrobię recenzję jakiej nie zrobił nikt…

Bjorn
Użytkownik

Dominika recenzja była dziś cytowana na WP ; )

palmtoface
Użytkownik

Gra fajna, wciąga 3/5. Bo nie wiem – musiałem dla równowagi.

Tak to wygląda. Rif dobrze że zwraca na to uwage

PanJakub
Użytkownik

Czyli nie będę mógł stworzyć we frostpunku swojej postapokaliptycznej socjalistycznej utopii? 🙁 I rozumiem, że nie ma w tym świecie żadnych innych osiedli z którymi można wchodzić w jakieś relacje?

trackback

[…] koniec, bardziej w ramach ciekawostki, Dominik Gąska z Polygamii wystawia ocenę 3/5 i jako jedyny recenzent mówi, że we Frostpunku nie ma niczego ciekawego. […]

trackback

[…] 11 bit studios (wydany niedawno Frostpunk nieźle się sprzedał – nasza recenzja tutaj), którego wzrost sięga aż 160 […]