Trzeba to zbadać, ale nie trzeba się tym zachwycać. Podejście do fabuły jest dokładnie takie samo jak w pierwszej grze. Nic, czym warto się chwalić, choć dialogi czyta się fajnie ("duszek" Fen rządzi!). Ot, "idź tam i cośtam".No właśnie. Nie tyle "idź", co "dokop się". Przekop tę mapę na miał, kwadrat gruntu po kwadracie. Tak, jak w pierwszej grze mieliśmy nadziemne miasto i nakaz kopania pod nim tuneli, tak w sequelu mamy... to samo. Ale myśląc o kopaniu w SteamWorld Dig 2, myślcie bardziej o Boulder Dash niż o Minecrafcie czy Terrari. Owszem, zbiera się tu rozmaite minerały, by sprzedać je w mieście, ale nic się nie buduje.Kopiąc trzeba uważać na podkopywanie wielkich kamieni oraz rozmaite stworki, które zawsze chcą zrobić Dorotce krzywdę. Ciekawe, różnorodne. I nawet nie tyle zabójcze, co destrukcyjne. Sprytny kopacz wykorzysta ich cechy do sprawniejszego drążenia tuneli. Przez pierwszą połowę pięciogodzinnej przygody będziecie narzekać, że jest za łatwo. W drugiej połowie autorzy przykręcą śrubę może nawet do przesady. Ale uważni eksploratorzy nie mają się czego obawiać. Będą odpowiednio dopakowani. Bo lubią zbaczać z trasy...Przed zaczęciem przygody gra zapyta Was, czy chcecie widzieć na mapie kopalni zaznaczony cel. Polecam odpowiedzieć "nie". Taki wskaźnik kaleczy przygodę z Digiem. Ba, ograbia Was z większości sekretów, których nie odkryjecie, kopiąc w kierunku niebieskiego krzyżyka. A tutejsze sekrety to chyba najfajniejszy element gry. Mówię o jaskiniach, w których czają się rozmaite wyzwania. Bardziej zręcznościowe niż logiczne, ale potrafiące dać solidnie popalić. Miałem flashbacki z Super Meat Boya...Szkoda tylko, że po wysiłku nagroda bywa marna. Trybiki do ulepszania ekwipunku nie rekompensują do końca zawracania głowy. Choć mnogość ulepszeń i łatwość ich wymiany jest fajna. Można uposażyć się w bardzo przydatne umiejętności, ale - można sobie też specjalnie utrudnić grę, by zarabiać więcej kasy. No i - wracając do jaskiń - w Digu nawet sekrety mają sekrety. Jeśli jaskinia na mapce nie jest odznaczona zielonym ptaszkiem, to jest w niej jeszcze coś do znalezienia. Nawet jeśli myślicie, że zbadaliście wszystko. Czasem chodzi o ścianę, którą trzeba dziabnąć, by okazała się iluzoryczna. Czasem o konkretniejsze knucie.