CastleStorm - recenzja. Masz taki ładny zamek... Byłoby szkoda, gdyby ktoś spuścił ze smyczy smoka
Samo wyliczenie gatunków, które krzyżują się w Castlestorm, byłoby pójściem na łatwiznę i krzywdziłoby grę. Znajdziemy tu elementy siekanki, tower defense, tower offense i artyleryjskie popisy rodem z Angry Birds czy raczej atarowego Warlords. Ale urocza produkcja studia Zen to coś większego, bogatszego i ciekawszego niż prosta suma wspomnianych składników.