Graj utracony: Moja wielka, wściekła reklamacja
Właściwie miałem pisać o czymś innym, ale wczoraj odpaliłem - W KOŃCU! - Prototype i zanim zapadłem się na długie godziny, przekonany o trzeciej nad ranem, że "tylko jeszcze jeden bieg po dachach, żeby zdobyć EP na większy skok i już naprawdę kończę, w końcu to tylko chwila... ok, dwie chwile, bo za złoty medal jest więcej EP, a tak mało brakuje", tradycyjnie trafił mnie szlag już w menu. Dlaczego, do jasnej cholery, znowu jakiś półmózgi deweloper albo ćwierćmózgi wydawca doszedł do wniosku, że dwieście złotych to jednak zbyt mało, żebym mógł sobie pozwolić na zagranie w grę na poziomie hard.