Terapeuta: Przedstaw się i powiedz, co cię sprowadza. Pacjent: Cześć. Mam na imię Pacjent i, no, to tylko przypuszczenie, ale być może jestem uzależniony od gier komputerowych. Grupa: Cześć, Pacjent. Terapeuta: To dobrze, że chcesz poradzić sobie ze swoim problemem. Opowiedz nam więcej. Od jakichś konkretnych gier? Pacjent: Najlepiej, żeby miały gwiazdki. Terapeuta: Wyjaśnij. Pacjent: To znaczy w ogóle dużo gram, ale tak naprawdę nie w jakiś jeden gatunek. Nie mam tak, że muszę mieć fajnego single'a, nie napalam się na sandboksy, nie zarywam nocy dla multi w Call of Duty, a od od mmorpegów w ogóle trzymam się z daleka. Widzieliście "South Park" z World of Warcraft, co nie? I ten gość niby z Blizzarda, jak się go pytają czy gra, to mówi "Ja mam życie". No to tego gówna się nie tykam, to jak twarde narkotyki. No i to jest tylko na pececie, a jakoś na pececie nie mogę, czuję się wtedy jak jakiś Rusek z trzeciego świata, to znaczy bez obrazy, nie mam nic przeciwko Rosjanom, tak tylko. Głos z grupy: W "South Park" był lepszy Heroin Hero. Kojarzycie Randy'ego: "Hang on, I almost caught the dragon!"[grupa wybucha śmiechem] Terapeuta: Proszę o spokój. Pacjent: Z Heroin Hero to niestety dobry przykład. Muszę grać w coś, gdzie jest jakiś rekord do pobicia, jakiś wynik do wyśrubowania. Jakieś gwiazdki do zdobycia. Ja wtedy, k....a, ja wtedy normalnie [Pacjentowi łamie się głos] nie mogę przestać. Nic nie jest ważne. Raz nie odebrałem dziecka z przedszkola, policja je przywiozła. Dzwonili, ale nie mogłem sięgnąć po telefon, byłem zajęty. Terapeuta: Pamiętasz, co to była za gra? Pacjent: Guitar Hero 2. Hangar 18 na expercie. Już prawie miałem pieć gwiazdek, musiała mi tylko raz wyjść jedna solówka i byłoby ok. Wiecie, ta taka tu-di-tu-di-tu-i-iiii. Terapeuta: Jeszcze jakieś tytuły? Pacjent: Na przykład Stuntman: Ignition. Tam trzeba wykonać co sekundę jakiś trick, żeby mieć przejazd na pięć gwiazdek. Albo czasówki w Mirror's Edge. Najgorsze, że tam nawet jak coś zrobię na trzy gwiazdki, to widzę najlepszych na live. I potem zasypiam, myśląc o tym, gdzie jeszcze można urwać pół sekundy. Koszmar. Terapeuta: Czujesz się uzależniony? Pacjent: Ja wiem... niekoniecznie. Uzależnienie to jest wtedy, jak sprzedajesz dziecku zabawki, żeby mieć na wódkę. Ja po prostu lubię grać. Terapeuta: Zadam ci kilka pytań z Michigan Alcoholism Screening Test, który dostosowałem od gier, ok? Pacjent: Jasne. Terapeuta: Czy grasz tyle samo lub mniej, co inni? Pacjent: Raczej nie. Terapeuta: Czy ktoś z rodziny miał do Ciebie pretensję o granie? Pacjent: Tak. Terapeuta: Czy potrafisz przerwać granie po jednej misji? Pacjent: No... nie. Terapeuta: Czy zdarza ci się grać przed południem? Pacjent: Tak. Terapeuta: Czy miałeś problemy w pracy z powodu grania? Pacjent: Tak. Terapeuta: Czy twoje granie było powodem rodzinnej awantury? Pacjent: Tak. Terapeuta: Pytań w sumie jest kilkanaście. Czy wiesz ile punktów zgromadziłeś tylko za te, które ci zadałem? Dziesięć. Czy wiesz, od ilu zaczyna się bardzo poważny problem? Od ilu mówimy o uzależnieniu - chorobie, przez którą tracisz nad sobą kontrolę? [cisza] Terapeuta: Słucham. Wszyscy słuchamy. Pacjent [cicho]: Po dwudziestu? Terapeuta: Po pięciu.