Miyamoto: Nie wszystko musi być w 3D
Wieloletni staż naszej branży dobitnie pokazuje, że gry dwuwymiarowe starzeją się znacznie wolniej, niż te w 3D. Do dziś jest wiele osób świetnie bawiących się przy starych częściach Mario (te z NESa i SNESa są wciąż w czołówce sprzedaży na Virtual Console), podczas gdy choćby pierwsza część Virtua Fightera może wywołać co najwyżej czkawkę. Dlaczego zatem gry dwuwymiarowe są od dłuższego już czasu ignorowane? Bo są mniej spektakularne, ot co. Na szczęście są twórcy, którzy w tym biegu ku nowoczesności nie zapominają o czymś ważniejszym.