Staroszkolna bezceremonialność. Recenzja Lords of the Fallen
Nie ma miękkiej gry. Hexworks wręcza nam latarnię, miecz i niczym Homelander w "The Boys" zrzuca nas z dachu, oczekując, że wzbijemy się w przestworza. My natomiast zdążymy wydać z siebie tylko krótki krzyk przed napędzanym grawitacją czołowym zderzeniem z matką ziemią. Tak, "Lords of the Fallen" zdecydowanie zasłużyło na swój tytuł.