Borderlands 2 starczy na 232 godziny!
Kiedyś gry były grami, później gry stały się, ku nieszczęściu prasy polskojęzycznej desperacko szukającej odpowiedniego słowa, "doświadczeniami" (z ang. "experience"). Wygląda na to, że teraz awansują do rangi hobby. I to nie całe gry jako rodzaj rozrywki czy nawet jako gatunek. Nie. Borderlands 2 to hobby, przynajmniej w rozumieniu Steve'a Gibsona, wiceprezesa do spraw marketingu w Gearbox Software, kiedyś szefa serwisu na Shacknews, teraz speca od wymyślania skomplikowanych fraz na proste sprawy w firmie, która w zeszłym roku uraczyła nas Duke Nukem Forever.