Za mało mamy w grach dystansu i poczucia humoru. Jesteśmy wszyscy tak spragnieni uznania i szacunku dla naszego medium, że każdą próbę zrobienia czegoś lżejszego, bardziej nastawionego na zabawę, traktujemy jako zamach na artystyczne ambicje elektronicznej rozrywki. Patrząc na kolorowe produkcje ze stajni Nintendo kiwamy z politowaniem głowami, mówiąc, że to „dla dzieci”.
Jakby uciekamy od przyznania, że szukanie ucieczki od rzeczywistości w kolejnych stereotypowych opowieściach o żołnierzach z wielkimi karabinami nie czyni nas wcale bardziej dojrzałymi w oczach tych, których akceptacji szukamy. A jednak gry otwarcie zabawowe, nieopierające się na ukrywaniu swoich intencji pod warstwą brudu, krwi i pozornego realizmu, rzadko odnoszą sukces wśród dorosłych odbiorców. Pokazał to Bulletstorm, pokazało Enslaved, pokazało Psychonauts. Mam nadzieję, że Borderlands 2 uda się w końcu przełamać tę zupełnie dla mnie niezrozumiałą złą passę gier wesołych i kolorowych.
To właśnie ta kolorowość i zabawowość najbardziej uderzyła mnie podczas krótkiej sesji z grą. Borderlands 2 nie boi się absurdu i przerysowania. Całość wygląda zresztą bardzo komiksowo już na pierwszy rzut oka dzięki tak rzadko już wykorzystywanemu w grach cel-shadingowi. I nawet jeżeli to właśnie ta stylistyka wydaje się główną rzeczą, wyróżniającą Borderlands 2 z tłumu, to gra jest dzięki niej na tyle inna, że trudno nie przyklasnąć jej istnieniu. Nawet jeżeli jej humor nie jest najbardziej pomysłowy i oryginalny na świecie, to przynajmniej jest.
new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/b/e/e/beede1b64c06e5aadeb3c5d65da06738/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/Borderlands2_Wimoweh.mov', });O, na przykład taki. Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod tym adresemW sferze samej rozgrywki mamy tu, podobnie jak poprzednio, połączenie tradycyjnej strzelanki pierwszoosobowej z mechaniką action-RPG. Poza strzelaniem rozwijamy więc kolejne zdolności naszej postaci – jednej z czterech, różniących się stylem rozgrywki. Jest więc Gunzerker z możliwością korzystania z dwóch broni naraz, niezależnie od ich rodzaju – chociażby nawet miałoby to być dwie rakietnice – bo, kurczę, czemu nie! Jest Siren, klasa wsparcia, Assassin, ninja potrafiący stawać się na chwilę niewidzialnym i poza standardowymi giwerami korzystający również z miecza i Commando, podchodzący do walki nieco kreatywniej ze swoimi zdolnościami survivalu i wykorzystaniem wieżyczek. W trybie kooperacji sprawne wykorzystanie umiejętności okazuje się kluczem do sukcesu, ale nie jest to nic, czego nie widzielibyśmy wcześniej.
Twórcy obiecują również kolosalną ilość broni i ekwipunku do znalezienia, używając w materiałych reklamowych nieistniejących słów na określenie bardzo dużych liczb. I chociaż oczywiście jest to w dużej mierze oszustwo, a różnice pomiędzy niektórymi z giwer sprowadzają się jedynie do różnych statystyk obrażeń, to różnorodność i tak jest dużo większa niż w typowych strzelankach. Bronie, które znajdujemy, należą do różnych klas, stworzonych przez różnych producentów o odmiennej stylistyce, można się więc spodziewać jakiejś tam satysfakcji ze znajdowania nowych elementów ekwipunku.
Zainteresowała mnie również obietnica dopracowanej strony fabularnej gry, szczególnie, że nie sprawia ona raczej wrażenia, jakby miała się specjalnie koncentrować na opowiadaniu intrygującej historii. Powrócą w niej bohaterowie z pierwszej gry, ale już w rolach postaci niezależnych. Nie widziałem na własne oczy nic, co potwierdzałoby te obietnice, no ale trzymam kciuki.
Nietrudno mi ukryć, że pół godziny spędzone z Borderlands 2 nie przekonało mnie, że będzie to jakiś ponadczasowy hit. Ale może nie musi? Może nie każda gra musi być „epicka”, zmieniające nasze spojrzenie na elektroniczną rozrywkę, wywołująca nieznane nam emocje? Chyba właśnie w tym leży siła produkcji Gearbox – że nie boi się ona tego, że jest po prostu bezpretensjonalną rozrywką. Pozostaje nadzieja, że będzie bezpretensjonalną rozrywką na wysokim poziomie – na razie w tej kwestii pozostaję ostrożnym optymistą.