new WP.player({ width:600, height:338, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/e/9/a/e9a6a30b48b877a1f858da56e3307977/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/fez_ql_gotowy.mov', });Film w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod tym adresem.
Niestety, wydana pod koniec czerwca poprawka do gry okazała się sprawiać problemy części jej właścicieli. Mówiąc dokładniej, powodowała problemy z działaniem zapisanych wcześniej stanów gry. Twórcy po odkryciu tej przypadłości zdecydowali o usunięciu jej z Xbox Live, teraz jednak łatka powraca. Czemu? Bo mimo wszystko jest potrzebna, a przygotowanie nowej, pozbawionej jakichkolwiek niedociągnięć, byłoby zbyt drogie...
Studio Polytron wydało z tej okazji następujący komunikat: „Przywracamy pierwszy patch do Fez do sieci. To ta sama łatka co wcześniej. Nie poprawimy poprawki. Czemu? Ponieważ Microsoft zażądałby za to dziesiątek tysięcy dolarów, by wydać nowy certyfikat. A także, jak się okazuje, ponieważ problem z usuwaniem stanem zapisu trafia się mniej niż procentowi graczy” – czytamy.
Developerzy zaznaczają, że niezrozumiałym rozwiązaniem jest domaganie się od małych firm, by płaciły takie kwoty za aktualizowanie swoich gier i ich ulepszanie. Przedstawiciele Polytrona zaznaczają tu, że gdyby gra została wydana na Steamie, byłaby poprawiona w dwa tygodnie od debiutu. Bez żadnych dodatkowych opłat.
Jednocześnie twórcy wyjaśniają, że problem ze stanem zapisu najczęściej pojawia się u osób, które zaktualizują grę, a są w końcowej fazie rozgrywki. „Do mniej niż procenta narazonych osób: szczerze przepraszamy” – piszą autorzy Feza. Pełną treść ich komentarza znajdziecie tutaj. Pozostaje tylko liczyć, że za nimi pójdą kolejni twórcy, których wspólny głos mógłby wpłynąć na politykę Microsoftu.