Reset po ciężkim tygodniu bez skutków ubocznych...
Jest 14 dzień października roku Pańskiego 2011. Otwieram oczy nie tak wczesną porą, obok mnie notebook. Stary, leciwy i wysłużony. Góra komputera cała w kolorze, który moje wspomnienia określają jako srebrno-szary, spód klasycznie – czarny. Nie jednak ten, skąd inąd antyk jest naszym głównym bohaterem, choć to na jego matowej matrycy zobaczyłem, jak zaczyna spełniać się marzenie.I tym razem było to spełnienie moich własnych, młodzieńczych fantazji. Już tłumaczę…