I tutaj dzieją się dziwne rzeczy i z całą odpowiedzialnością mogę zarzucić grze brak balansu. Koniec końców to staroszkolny RTS (real time strategy) gdzie wygrywa ten, kto zgromadzi większą grupę jednostek i rzuci ją na przeciwnika, nie siląc się na strategię tylko po prostu atakując kupą. Grając na poziomie trudności hard jednostki przeciwnika są 2x silniejsze i dochodzi do sytuacji, gdzie dwóch piechurów niszczy nam transporter opancerzony, są szybsi od czołgu i nigdy nie wygramy starcia 1 na 1 podobnych jednostek. Generalnie potrzebujemy 2x większej masy jednostek niż przeciwnik, co oznacza mozolny grind i oczekiwanie na produkcję, a także częste operowanie opcją zapis/wczytaj rozgrywkę. a Żniwiarki przeciwnika są diablo skuteczne w rozjeżdżaniu naszej piechoty. Piszę to z perspektywy początkowych misji. Boje się co będzie jak dojdę do misji eskortowych, bez budowania bazy i posiłków, a także do późniejszych etapów gry, gdzie będą dostępne samoloty i statki, wtedy może być na prawdę ciężko, jak przekoksany komputer będzie rozjeżdżał nas walcem. Jedno jest pewne i sprawdzone, sztuczna inteligencja dalej jest tak samo głupia jak była, czemu mam wrażenie że dotyczy to bardziej moich jednostek, które pozwalają się wyminąć bez reakcji i zaatakować moją bazę przez wroga? Ah, good ol'games.