Zacznijmy w takim razie od dozy niewiary i bezpodstawnego krytykanctwa. Gry jako medium nie są uniwersalne, tzn. starają się być i cieszy że docierają do coraz szerszego grona odbiorców, ale w dalszym ciągu są stawiane w pozycji podrzędnej do literatury, kina czy muzyki. Wiele osób nie mających pojęcia o grach myśli, że dalej jesteśmy na etapie Mario bros lub Dooma , czyli że gry polegają głównie na biegu z przeszkodami w prawo albo brutalnego strzelania do wszystkiego co się rusza. Taką opinię może mieć modelowy przeciętny nauczyciel. Nie mam tutaj oczywiście zamiaru nikogo obrażać, ale jaki jest stan polskiego szkolnictwa, zaprezentowały chociażby lekcje zdalne z telewizją polską – do chwili obecnej nie wiem czy to było na serio, czy taka była propagandowa konwencja. Panie w średnim wieku, niezbyt zaznajomione z technologią, nie ufający jej i nie czujące się w niej pewnie. Jak miałby być prowadzone lekcję z omawiania gry – lektury? Musiałby być prowadzę przez kogoś generacyjne młodszego, wychowanego na grach i rozumiejący to medium. W swojej edukacji pod koniec lat 90tych w podstawówce miałem taki epizod kiedy lekcję informatyki wkraczały do szkół. Przeważnie do prowadzenia lekcji informatyki byli przeznaczeni odpowiednio przeszkoleni nauczyciele ZPT – czyli zajęć praktyczno-technicznych. Efekt był taki, że zazwyczaj bardzo ociężale im szło przekazanie wiedzy z zakresu informatyki, do której zostali w pewnym momencie swojego życia wtłoczeni, a wiele dzieciaków posiadało już wymagane przez nauczycieli umiejętności komputerowe – niejednokrotnie przekraczające wiedzę nauczyciela. Każdy z nas w podobnym wieku, ma to samo pokoleniowe wspomnienie, kiedy lekcję informatyki przeradzały się w grę w Duke Nukem 3D, Quake 2, Counterstrike czy Delux Ski Jump 2000. Co do zajęć ZPT to kto z was pamięta ze szkoły pismo techniczne, tworzenie z gałganów własnego pluszaka, nauke szycia albo budowanie karmnika dla ptaków? Teraz już tego nie i aż by się chciało arogancko rzec gimby nie znajo.. ale to w ramach dygresji.
Powątpiewam sobie jakby miało wyglądać omawianie takiej growej lektury. Czy fragmenty byłby pokazywane na lekcji, a uczniowie uczestniczyliby w grupowym let’s playu czy każdy w ramach pracy domowej miałby się zapoznać z grą, a później omawiałoby się jej fragmenty? Wydaje się to sensowne, jak gra jest liniowa, ale pionier growych lektur This War of Mine, grą liniową nie jest, a wydarzenia mające miejsce w grze wynikają z losowej puli. Każdy więc mógłby doświadczyć czegoś innego.