Człowiek dysponuje zmysłami: wzroku, słuchu, smaku, węchu, dotyku, bólu oraz czucia ciepła i zimna. Każdy z nich stanowi receptor dla informacji o otoczeniu. Informacji, które wędrują do naszego mózgu i tam poddawane są analizie i interpretacji. Na podstawie tej interpretacji podejmowane są w okamgnieniu decyzje o działaniu lub jego braku. Część z nich faktycznie wymaga interpretacji, inne odbywają się automatycznie. Ufam, że taką sytuację zwykło się nazywać odruchem bezwarunkowym. Jak w przypadku każdej analizy, liczba źródeł i ich jakość zwiększają szansę na jej trafność. Co to wszystko ma wspólnego z grami, zapytacie? Jeżeli jeszcze się nie domyśliliście, to zdradzę Wam, że mam zamiar zająć się w tym tekście szczególnie interesującym, moim zdaniem, zjawiskiem polegającym na szukaniu metod na zastąpienie zmysłów "wyłączonych" w czasie gry, tymi, które są używane nieustannie podczas grania.