Witajcie w poniedziałek - Dojrzewanie
Ech, GTA V, w związku z Tobą doświadczam chyba największej dozy emocji od lat. Początek naszej znajomości to zwykłe zainteresowanie z nutką "aleś ty piękne". Dalej przeszliśmy błyskawiczny rozwój związku - była tęsknota i zaangażowanie, które w pewnym momencie prowadziły do zmęczenia i, jak często ma to miejsce w przypadku relacji, które buduję, obrzydzenie. Ale po tych kilkunastu minutach, wydawałoby się niszczących to, co było wcześniej, przyszły momenty refleksji, dyskusji. Nie wiem, czy zadawałeś sobie te same pytania, które odbijały się w mojej głowie przez 2 dni. Czy jeszcze do siebie pasujemy? Czy wyrosłem z medium, które opisuję? Czy te gry nie są już dla mnie? Jak jednak uczy psychologia, taki kryzys potrzebny jest do tego, by zbudować coś trwałego, stawianego kawałek po kawałku, cegiełka po cegiełce. Więc łapię w płuca więcej zrozumienia dla Twojego trochę zbyt konserwatywnego, udawanego dla potrzeb kamery szaleństwa i zaczynam bawić się znakomicie. Okazuje się, że nie byłem zbyt dojrzały dla GTA V, to ja musiałem do tej gry dojrzeć.