Och, jakże modne staje się wracanie do korzeni! Nasza branża jak widać nasyciła się już nowymi produkcjami i teraz zaczyna być modny vintage, zupełnie jak w świecie filmu, w którym najważniejszą światową nagrodę dostaje "dzieło”, którego się nie da obejrzeć. Nie twierdzę, że w gry, które obecnie powstają, nie będzie się dało grać, ale mają używać mechaniki, która już odeszła w niepamięć wraz z coraz większym zniedzielnieniem (c) masowego rynku. Ale jak z każdym rynkiem masowym, tak i ten wykształca kolejne nisze. Tym razem do głosu dochodzą nisze starych dziadków, takich jak my.