Grak odbytu, odcinek pierwszy
W naturze jest tak, że nic nie ginie, a nawet jak zginie, to zastępuje je coś innego. Chyba, że tak nie jest i nie zginie albo nic go nie zastąpi, kiedy zginie, a wtedy trzeba będzie książki o biologii pisać od nowa, a stare zmielić na makulaturę, która posłuży jako ściółka pod nowe lasy. Czyli jednak coś się pojawi po tym, jak zginie. Jak Diablo, który nigdy nie ginie, mimo tego, że ginie i jak Max Payne, który nie ginie, mimo tego, że się stacza się coraz niżej i niżej i stoczyć się nie może, bo wtedy Diablo miałby konkurencję, gdyż natura nie znosi próżni. A może znosi?