W przypadku Diablo III dochodzi jeszcze inna przyczyna, o wiele bardziej pragmatyczna. Blizzard nie przygotował wersji recenzenckich, i to nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Podobnie było ze StarCraftem II. Tak więc Diablo III włączyliśmy wtedy, kiedy wy - we wtorek, 15 maja. I klikaliśmy bezradnie przez 4 wieczorne godziny w przycisk "Login", denerwując się, że program nie zapamiętuje wpisanego hasła i zmusza do wpisywania go za każdym razem, gdy pojawiał się niesławny błąd 37.
Minęło 10 dni od tego momentu, nagraliśmy nasze "Nieczyste zagrywki kontra", napisałem wstępniak do recenzji, przekonany, że w ciągu kilku dni ukaże się sam dłuższy tekst. I zapewne tak by się stało, gdyby nie pewien fakt. W sklepach tradycyjnych brakuje wersji pudełkowej Diablo III, sklepy internetowe windują ceny w górę, żądając nawet o 100 złotych więcej niż chciały jeszcze 2 tygodnie temu. Jeśli chcecie kupić nową grę Blizzarda, musicie zapłacić za nią dużo więcej niż cena ustalona przez polskiego dystrybutora gry, która, nie ukrywajmy, i tak nie jest najniższa.
Nie mamy wpływu na sytuację cenowo-dystrybucyjną w Polsce, choć bardzo byśmy chcieli. Z powodu braków w zaopatrzeniu gry wstrzymuję więc publikację wszystkich większych materiałów na temat Diablo III do czasu, gdy przeciętny użytkownik będzie mógł wyjść z domu, pójść do sklepu i wziąć egzemplarz z półki po standardowej cenie. Będziemy dalej publikować wiadomości, ale recenzja, wideorecenzja, wszystkie zaplanowane, kolejne odcinki "Nieczyste zagrywki kontra Diablo III" ukażą się w późniejszych, bliżej niesprecyzowanych terminach.
A poza tym obawiam się, że kwestia przymusowego logowania się, domu aukcyjnego i lagów mogłaby negatywnie wpłynąć na ocenę i wolę jeszcze trochę ochłonąć.