GRA Przyznam, że nie pamiętam już dokładnie przy okazji której edycji serii FIFA stwierdziłem, że mam dość i definitywnie przesiadłem się na gry tworzone przez Konami. Wiem jednak, kiedy na nowo zainteresowałem się grami EA Sports. Przypadkiem trafiłem kiedyś na FIFA 07, na chwilę przed premierą kolejnej części i zdecydowałem, że 08 wypróbuję. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, ponieważ właśnie wtedy EA Sports wskazało kierunek, którym zamierza podążać. Euro 2008 było kolejnym polem do eksperymentów, które przyniosły efekt w postaci niesamowitej FIFA 09. Po raz pierwszy od długiego czasu emocje nie pojawiały się jedynie przy akcjach podbramkowych, ale towarzyszyły również precyzyjnemu rozgrywaniu akcji i niekonwencjonalnym podaniom. EA Sports osiągnęło swój cel - zdetronizowało wciąż nie mogące odnaleźć się na nowej generacji Konami. Teraz trzeba się na tym tronie utrzymać, a zmienianie gry prawie idealnej to zawsze ryzykowne posunięcie. FIFA 10 będzie musiała zmierzyć się z tego konsekwencjami. ROZGRYWKA Jak pisałem już w pierwszych wrażeniach zmiany w kolejnej części gry są naprawdę spore i tylko laicy, lub miłośnicy filmików z YouTube mogą wysuwać tezy o zwykłym przekopiowaniu poprzedniczki. Co więcej, zmiany są tak znaczące, że mogą podzielić graczy, zbyt mocno przywiązanych do FIFA 09.