dragon age origins (strona 3 z 6)

Dragon Age: Początek - recenzja

Dragon Age: Początek - recenzja

GRA Jak zrobić RPGa, który dostarczy wszystko to, co dobry RPG powinien, ale jednocześnie nie zanudzi współczesnych graczy skomplikowaną rozgrywką, niezrozumiałymi zasadami i dziwacznymi rozwiązaniami? Wydaje się, że Bioware zadawało sobie dokładnie to pytanie, kiedy projektowało Dragon Age. 'Zostawmy nasz słynny system wyborów moralnych, olbrzymi świat i gazylion postaci z którymi można rozmawiać godzinami i opakujmy to World of Warcraft!' zakrzyknęli projektanci. 'Hurra! To świetny pomysł' odpowiedzieli im PRowcy. 'Zareklamujemy to wszystko cyckami i krwawą sieką - to się nie może nie sprzedać' - dodali marketerzy. I tak powstała jedna z najlepszych gier RPG ostatnich kilku lat. Dragon Age nie odkrywa nowych lądów. Jest grą zaskakująco zachowawczą, łączącą klasyczne elementy gier Bioware, z zupełnie nowym interfejsem i systemem rozgrywki. Jest tu odpowiednio epicka historia, są potężni bossowie do zabicia, zagadki do rozwiązania i magiczny sprzęt do zdobycia. Akcja toczy się w krainie Ferelden, która odrobinę zalatuje Sapkowskim - masa tu politykowania, wbijania sobie noża w plecy i męczenia biednych nie-ludzi (zwłaszcza elfów), którzy bywają tu sprowadzani do roli niewolników. Świat nie jest czarno-biały, tak jak podejmowane przez nas wybory nie są jednoznaczne. Co prawda w większości przypadków można się łatwo zorientować, czy postępujemy szlachetnie czy podle, ale w wielu miejscach trzeba się dwa razy zastanowić, zanim podejmie się wiążącą decyzję.