Blades of Time - recenzja
Jeśli gra nosi tytuł „Ostrza czasu”, a jej okładkę zdobi półnaga kobieta z dwoma wielkimi mieczami, odrobinę mniejszymi kucykami i ciałem atletki, to, pytam poważnie, czego można się po niej spodziewać? Chyba najwyżej tego, że będzie niskobudżetowym slasherem z durnowatą fabułą fantasy. Jak „Blades of Time”.