Amerykanie odblokowali 2,5 miliarda Osiągnięć
Osiągnięcia to taka dziwna rzecz, której sensu nie zrozumie nikt, kto nie spróbował. Jeśli bowiem zastanowić się na chłodno, to zupełnie nic nam nie dają, poza coraz większą liczbą przy tagu gracza. Oczywiście, im więcej, tym bardziej można szpanować przed rywalami, choć z drugiej strony może to też świadczyć o tym, że z konsolą spędzamy za dużo czasu. Na szczęście nie zdarzyło mi się jeszcze grać tylko po to, by zdobyć Osiągnięcie. No dobra, raz w GTA IV, ale potem już nic. Mimo to zawsze ciesze się na kolejne i chyba już nie wyobrażam sobie grania bez nich. To zdecydowanie najlepszy pomysł Microsoftu w Xboksie 360, na tyle dobry, że i Sony zapragnęło czegoś podobnego na PS3.