Jak doszło do tego, że ikona Lary Croft i synonim gry przygodowej, jakim był „Tomb Raider”, zatarły się w pamięci graczy? Czy to wina sztywnej formuły, która nie nadążała za oczekiwaniami graczy? Jednowymiarowości głównej bohaterki? Czy może brak tego ostatniego szlifu jakościowego, którego deweloper (Crystal Dynamics) nie potrafił nadać kolejnym częściom, zbierającym oceny w okolicach siódemki? Bez względu na to, który element zawinił, i w jakim stopniu, wszystkie one w nowym wcieleniu serii doczekały się gruntownej przebudowy. Nowe szaty, ale czy królewskie?