Shadow Warrior - recenzja. Japońska masakra kataną i dzikim śmiechem
Przyznaję, nie dowierzałem w nową wersję Shadow Warrior. Nie wierzyłem w polskie studio Flying Wild Hog. Obawiałem się efektu Duke Nukem Forever. Niniejszym kajam się i składam pokłon do samej ziemi. Dostałem bowiem grę, która jest jedną z milszych niespodzianek w tym roku.