[ttpost url="https://twitter.com/nico_nico_info/status/884940424388919297?ref_src=twsrc%5Etfw&ref_url=http%3A%2F%2Fwww.eurogamer.net%2Farticles%2F2017-07-12-nintendo-switch-is-getting-its-first-video-app"]
Japonia jest oczkiem w głowie Ninny, zrozumiałe. Dlatego to nasi azjatyccy koledzy jako pierwsi dostaną aplikację do streamowania materiałów wideo - NicoNico. W dużym uproszczeniu platforma ta jest ichniejszą Tubką. Nie będzie nigdy dostępna u nas (chyba że zalogujecie się na japońskim eShopie), ale nie pozostaje dla nas bez znaczenia. Jest przecież potwierdzeniem, że obietnice "toczących się rozmów z Netfliksem, Hulu czy Amazonem" nie były wyssane z palca. Dostaniemy to na Switchu. Pewnie później niż prędzej, ale jednak. "Po co nam jeszcze jeden sprzęt do Netfliksa?" - pytacie. A pytanie powinno raczej brzmieć "dlaczego i na tym sprzęcie nie mogę kontynuować oglądania?".
Switch jest nadal szalenie prostolinijny. Nie ma nawet przeglądarki internetowej. W medialnych dyskusjach często o tym się zapomina, bo wszystkich rozczula liczba growych zapowiedzi. Jasne, że gry są najważniejsze. Nintendo pokazuje, że wyciągnęło swoje gorzkie wnioski z Wii U. Nie czekają na zewnętrznych wydawców (Ubisoft ze swoim Kingdom Battle jest tutaj wyjątkiem). A jeśli zbudują wystarczającą bazę użytkowników, pozostali wydawcy przecież przyjdą sami. Okej. Ale powolne rozbudowywanie sposobów używania konsolki nie zaszkodzi nikomu.
PS: Jeżeli jednak miałbym wybierać, co powinni wprowadzić jako pierwsze, poproszę nową inkarnację Virtual Console. To niedorzeczne, że nadal nie wiemy, co w niej znajdziemy.
Adam Piechota