Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaTest telewizora TCL P60. Sprawdzamy ile warte jest 55-calowe 4K z HDR-em za niecałe 3 tys. zł

Ogromny telewizor Ultra HD nie musi być drogi. Pytanie, gdzie trzeba iść na kompromis kupując tego typu ekran.

Facebook Twitter Google Wykop

Zapowiedź Xboksa One X przypieczętowała granie w 4K. Sony już wspiera tę rozdzielczość w PS4 Pro, Microsoft wejdzie do klubu Ultra HD w listopadzie. Nie zawsze będzie to natywne 2160p, czyli właśnie 4K, ale mamy do czynienia ze zdecydowanie wyższymi wartościami niż Full HD, a także dodatkowymi efektami, których na starszych odbiornikach nie uświadczymy – mam tu na myśli 10-bitową paletę barw i efekt HDR. Już kilkukrotnie na Polygamii wspominałem, że te dwie ostatnie nowinki są dla graczy o wiele ciekawsze od czystej rozdzielczości 4K. Z drugiej strony, ze świecą szukać telewizorów z tymi rozwiązaniami, które nie miałyby matrycy 4K. Recenzowaliśmy taki przykładowy model Sony, raczej go nie polecamy.

Kupując dziś nowy telewizor jesteśmy więc właściwie skazani na 4K, ale wbrew pozorom niekoniecznie na jakiś model Sony, Samsunga, LG czy Philipsa, których w sklepach jest najwięcej. Na półkach można znaleźć odbiorniki mniej rozpoznawalnych firm, których nie powinno się z miejsca przekreślać. Właśnie jeden z nich, TCL U55P60, wziąłem na warsztat.

Rozmiar robi różnicę

Patrząc na przesłaniający moją 40-calową Bravię i jeszcze pół wzmacniacza od kina domowego 55-calowy ekran TCL pomyślałem, że to trochę przegięcie. A na następny dzień zacząłem rozważać, czy zmieściłby mi się na szafce 65-calowy model, bo taki też jest w ofercie firmy. Telewizory LCD/LED/OLED już to do siebie mają, że z czasem się kurczą. ZAWSZE należy kupować o model większy niż nam się na początku wydaje. Nawet do takiego dużego ekranu z czasem przywykniemy, zwłaszcza w grach wideo, w których raczej nie omiatamy wzrokiem całego ekranu, patrząc w konkretny punkt.

Reszta parametrów tego telewizora naprawdę nie zawodzi.

Ustawiony przed moją “czterdziestką” TCL to patrzenie ułatwia – siedząc mniej niż 2 metry od ekranu, to 4K zaczyna mieć sens. W grach wspierających tę rozdzielczość naprawdę widać więcej. Zadrapania na lakierze statków z WipEout Omega Collection, osmolone miejsca pod wylotami od dopalaczy, wlepki koło silników – wcześniej nie zdawałem sobie sprawy z obecności tych szczegółów. Zaraz po starcie wszystkie oczywiście giną, ale właśnie na tym polega czar 4K – na detalach w spokojniejszych scenach. W dynamicznych, czyli w trakcie wyścigu, robotę robi szeroka paleta barw. Widać do po WipEoucie, choć najlepszym miernikiem był u mnie samodzielny dodatek do inFamous i Horizon: Zero Dawn, gdzie HDR można włączać i wyłączać w opcjach gry, po spauzowaniu rozgrywki.

Aktywny tryb HDR to zupełnie inna, ciekawsza paleta barw. Mniej cukierkowa i pastelowa, stonowana, bliższa rzeczywistości. Jest to bardzo trudny do opisania efekt, ale też bardzo fajny. Przygotowane z myślą o tych bajerach gry prezentują się o wiele lepiej niż dotychczas.

Przysłowiową kropką nad “i” jest efekt pozwalający świecić bardzo jasnym światłem bez znacznego rozjaśniania sąsiadujących obszarów ekranu, pokazując więcej szczegółów. Mimo niezbyt zachwycającego HDR-u na papierze, ale dzięki perfekcyjnej czerni, motyw ten zapiera dech w piersiach w Resident Evil 7 czy Gears of War 4 i Forza Horizon 3 na panelach OLED. Z każdym rokiem lepiej pod tym względem wypadają na przykład Samsungi, a jak radzi sobie opisywany TCL? Niestety bardzo słabo – blady HDR jest jego największą wadą, zaraz po wieszającym się Androidzie. Ale po kolei.

Sporo niższa od konkurencji cena tego telewizora TCL odbija się na jakości efektu HDR i ułomnym Androidzie.

Jasność ekranu mierzy się w tzw. nitach, dane producenta – 320 – niewiele tak naprawdę nam powiedzą, bo ekrany inaczej zachowują się jasno świecąc całą powierzchnią, inaczej tylko fragmentem. Znaczenie ma też czas, przez jaki telewizor ma generować najjaśniejsze barwy. Nawet bez specjalistycznej aparatury z miejsca można stwierdzić, że TCL HDR ma tylko w teorii, niezależnie od powyższych danych wyjściowych. Wybrane sceny ze wspomnianych wyżej gier, które zapierały dech w piersiach na droższych ekranach, tutaj wypadają blado pod względem jasności HDR. Rozdzielczość, kolory, szeroka paleta barw – te elementy wciąż cieszą oko, ale grając na tym TCL-u nie szykujcie się na reakcje typu “mrużenie oczu po błysku fotoradaru w Forzie” czy niemal wysypujące się z ekranu, jaskrawe iskry przecinanych Lancerem łańcuchów na drzwiach w Gearsach. Tego typu wodotryski zarezerwowane są dla telewizorów, których cena za 55-calowe modele nie zaczyna się od “dwójki”, a “czwórki” albo i “piątki”.

Blady HDR

Grając w zremasterownego WipEouta mam świadomość, że słońce nie razi mnie tak bardzo, jak mogłoby w 2-3 razy droższym telewizorze. Burza energetyczna Gearsów nie wgniata w fotel, ale to wciąż porządny ekran, tyle, że praktycznie bez HDR-a. Kupując taki budżetowy odbiornik ucinamy więc sobie z miejsca 1/3 doświadczenia Ultra HD, na które składa się właśnie HDR, 10-bitowa paleta barw i rozdzielczość 4K.

Ciężki wybór, zwłaszcza że reszta parametrów tego telewizora naprawdę nie zawodzi. Obraz jest bardzo ładny, porównywalny ze średnią półką bardziej renomowanej konkurencji, z dobrymi kątami widzenia i zadziwiająco fajną czernią. Bez wyraźnych świecących stref i łun, na które narzekałem choćby nawet we wspomnianym wcześniej telewizorze Sony. W oczy rzucił mi się za to lekki cień w rogach na idealnie białych planszach – ekrany ładowania w WipEout, gry w stylu Superhot – tu będzie to widoczne. Trochę szkoda, ale ja z dwojga złego wybieram takie przydymione w rogach biele niż jarzące się czernie, których w grach jest zdecydowanie więcej. Ten 60-hercowy ekran ma też bardzo zadowalający czas reakcji – nie doświadczyłem na nim żadnych opóźnień w nawet najbardziej dynamicznych grach – zarówno w trybie HDR, jak i zwykłym. „Zwykłe” gry, nie korzystające z dobrodziejstw PS4 Pro czy Xboksa One S, też prezentują się na nim bardzo ładnie – Batman: Arkham Knight, Tekken 7 i inne wyglądały na tym ekranie naprawdę super. Dotyczy to wszystkich telewizorów 4K, nie tylko tego TCL-a – w grach 1080p na tych ekranach wszystko jest ostre i wyraźne, a efekt końcowy prezentuje się o wiele ciekawiej niż sygnał 720p puszczony na 1080p. Dlatego właśnie nawet stary model PS4 albo Xbox One S mają w telewizorach 4K sens.

Kupując dziś nowy telewizor jesteśmy właściwie skazani na 4K, ale wbrew pozorom niekoniecznie na jakiś model Sony, Samsunga, LG czy Philipsa, których w sklepach jest najwięcej.

Androbieda

Narzekałem wcześniej na Androida – ten potrafi się zaciąć, zwłaszcza buszując w opcjach. Najczęściej spotykanym błędem był efekt zbliżony do tego, jaki osiągnęłoby się na trzymaniu wciśniętej strzałki na pilocie. Opcje same przełączały się z góry na dół, a po chwili telewizor uruchamiał się ponownie. Co też trwa bardzo długo – zarówno restart, jak i zwykłe włączenie. Irytująca sprawa. Dla przeciwwagi, raz ustawione opcje (skonfigurowanie kolorów, włączone HDMI 2.0 pozwalające wyświetlać szeroką paletę barw), działa. I to całkiem sprytnie, automatycznie zmieniając tryb wyświetlania na HDR, jeżeli takowy sygnał wykryje. I przełączając się na zwykły tryb gry, jak uruchomimy jakiś starszy tytuł. Niby banał, ale linkowany już wyżej Sony Bravia takiej sztuki nie miał, wymuszając za każdym razem ręczną zmianę trybów ekranu. Szczegół, ale cieszy. Posobnie jak wygląd samego telewizora, obudowa, czy liczba gniazd.

Przeczytaj także: Gry wideo na telewizorze OLED – nowa jakość czy nowy chwyt marketingowy? Sprawdzamy na zeszłorocznym modelu LG OLED55B6J.

4K za 2K

Cztery wejścia HDMI, solidna konstrukcja ze szczotkowanego aluminium, bardzo mocne, metalowe nóżki. Brak luzów i konstrukcyjnych oszczędności, które to trapiły nawet zeszłoroczne, droższe modele Samsungów. Budowa tego telewizora to ogromne pozytywne zaskoczenie. Jakość generowanego obrazu też, zwłaszcza w zestawieniu z ceną. Sugerowana wartość 43-calowego ekranu z rodziny P60 to 2249 zł. Jest jeszcze droższa o 3-4 stówki zł 49-calowa wersja, a opisywany wariant 55″ spokojnie można znaleźć za około 2800 zł. Ponad 5 tys. złotych kosztuje natomiast 65-calowa konstrukcja.

Sporo niższa od konkurencji cena tego telewizora TCL odbija się na jakości efektu HDR i ułomnym Androidzie. To drugie mogą rozwiązać kolejne aktualizacje telewizora. Pierwsze jest już jednak rzeczą techniczną, nie oczekiwałbym więc poprawy. Reszta parametrów wypada jednak naprawdę imponująco, tworząc z niego bardzo przystępny telewizor z niższej, ale nie wyraźnie gorszej jakościowo półki. Mając to w pamięci, stosunkowo niewielkim kosztem można liznąć Ultra HD.

Efekt nie będzie ten sam co na o wiele droższej konkurencji na “S” (albo niewiele droższej, ale znacznie mniejszej pod względem przekątnej ekranu) ale będzie. I wciąż będzie coś jeszcze na naszym koncie bankowym na czarną godzinę, bo podejrzewam, że nawet dobrze sytuowani gracze po szarpnięciu się na OLED-a za 10 tysi mieliby tam tylko czarną dziurę. Wiadomo, że ekran taki w połączeniu z PS4 Pro, a w listopadzie Xboksem One X, byłby najlepszym możliwym połączeniem. Za bagatela 2-3 średnie krajowe mniej wciąż można jednak kupić naprawdę satysfakcjonujący sprzęt na kilka lat.

Paweł Olszewski

  1. 13:46 26.06.2017
    Avalanc

    Poprzednio nie otrzymałem odpowiedzi, więc pytam ponownie. Gdzie tutaj jest test? Żadnych pomiarów, żadnych przyrządów, żadnej procedury testowej.

    Odpalenie sprzętu, opisanie funkcji i wyglądu, sprawdzenie, czy się święci i czy się kolorki podobają autorowi to nie jest żaden test. To może być wyłącznie coś pomiędzy opisem wrażeń, opinią i reklamą.

    Tutaj dla przykładu test monitora bo może autor nie wie jak wygląda prawdziwy test sprzętu http://www.prad.de/new/monitore/test/2014/test-iiyama-xb2783hsu-b1.html

    Ukryj odpowiedzi()
    • Paweł Olszewski
      16:23 26.06.2017
      Paweł Olszewski

      Według twojego toku rozumowania nasze recenzje gier też będą “wyłącznie czymś pomiędzy opisem wrażeń, opinią i reklamą.” Skoro nie podoba ci się taki sposób pisania, nie interesują cię nasze opinie, a do tego podejrzewasz nas o nieoznaczanie w żaden sposób treści sponsorowanych, to właściwie po co tu zaglądasz? 🙂

      Polygamia jest portalem o grach, gdzie raz na jakiś czas piszemy coś o sprzęcie pod gry. Nie testujemy profesjonalnie każdego nowego telewizora, bardziej zwracamy uwagę na ciekawsze propozycje. Tańsze LCD 4K, pierwsze Full HD z HDR-em, absolutnie topowy OLED. Trochę na zasadzie ciekawostki, trochę na zasadzie poszerzania horyzontów – wiemy, że nawet hardkorowi gracze często “zasiedzieli się” na starych telewizorach, dlatego co jakiś czas publikujemy tego typu testy nowszych modeli.

      Autor wie jak wyglądają testy sprzętu na portalach technologicznych. Nie jesteśmy portalem technologicznym i nie zamierzamy z nimi konkurować. Przykro mi, że mój tekst aż tak bardzo cię rozczarował. Mam nadzieję, że po tym wytłumaczeniu spojrzysz na tego typu publikacje na Polygamii przychylniejszym okiem. Wiem, że tego typu testy też są potrzebne. Inny target, inny sposób pisania.

      Ukryj odpowiedzi()
      • kaczamanov
        19:21 26.06.2017
        kaczamanov

        Bardzo dobra i kulturalna odpowiedź.

        Trudno oczekiwać od Poly testów TV z prawdziwego zdarzenia. Osprzęt do takich pomiarów do tanich raczej nie należy, a że jak widać portal nie zamierza zmieniać profilu, to taki test jak najbardziej na miejscu.

        Jak ktoś chce prawdziwe cyferkowe pierdololo to idzie do portalu ze stricte takimi testami.

        Chociaż druga strona medalu jest taka, że faktycznie, test taki jak ten niewiele mówi i raczej nikt na jego podstawie tego TV nie kupi. No ale zawsze jest to jakaś pozycja wyjściowa, zwrócenie uwagi, że faktycznie można znaleźć coś solidnego, taniej niż oferują giganci.

      • Simplex
        21:06 26.06.2017
        Simplex

        >Według twojego toku rozumowania nasze recenzje gier też będą „wyłącznie czymś pomiędzy opisem wrażeń, opinią i reklamą.”

        Według tego toku rozumowania nie ma różnicy pomiędzy recenzjami sprzętu i gier.

      • 08:54 27.06.2017
        Blue__

        A to nie jest tekst sponsorowany? Mnie ciekawi z jakiego źródła był TV, bo jeżeli wysłany do testów od producenta, to mam wątpliwości co do tego czy się pokryje z innymi egzemplarzami. Oczywiście tak może być z każdym producentem, ale mam takie doświadczenie, że te tanie panele(co do TCL to też kiedyś takie opinie na forach spotkałem) nie trzymają jakiegoś sensownego standardu. Poniżej podstawowych modeli LG/Samsunga IMHO schodzić nie warto.

      • 11:25 27.06.2017
        badtorro

        Pomimo krytyki, testów telewizorów na poly przybywa xD
        Testy gier u was trzymają się jakiejś metodologii, ponadto ocena gry zawsze była zajęciem subiektywnym.
        Ocena telewizora powinna być bardziej obiektywna, ogólnie oraz trzymać się znacznie bliżej jakiejś wcześniej ustalonej metodologii. to co wy tu uprawiacie to jest powieścio-pisarstwo. Test nie warty funta kłaków.

  2. Sasilton
    16:43 26.06.2017
    Sasilton

    Telewizor 4K kupie wtedy jak będzie 40-42 cali z dobrym HDRem za ~2500zł.
    Obecnie starczy mi FHD.

  3. kacperczak
    17:52 26.06.2017
    kacperczak

    > Ten 60-hercowy ekran ma też bardzo zadowalający czas reakcji
    > nie doświadczyłem na nim żadnych opóźnień w nawet najbardziej dynamicznych grach…

    Oj, w tescie “dla graczy” przydalyby sie bardziej obiekywne pomiary. Bez obrazy dla Twojego refleksu! ale gdybys doswiadczyl wyraznie odczuwalnych opoznien to byloby juz naprawde kiepsko.

    Twoje subiektywne wrazenia to jedno, ale wez pod uwage, ze do opoznienia monitora dochodza inne: lag na konsoli wynikajacy z 30fps locka, pare(nascie?) ms bezprzewodowego pada etc. Ja pod TV podpialem PC, steamlinkiem dowalajacym okolo 22ms opoznienia. Roznica miedzy 10ms, a 40ms lagu w telewizorze, dla Ciebie wciaz nieodczuwalna, w okreslonych warunkach dla mnie moze byc znaczaca.

  4. 09:24 27.06.2017
    kamelrma

    Pytanie: Ile jest warte 55-calowe 4K z HDR-em?
    Odpowiedź: Niecałe 3 tysiące.

    I nie trzeba czytać artykułu. Ale ktoś pojechał tytułem XD

    Ukryj odpowiedzi()
  5. 10:03 27.06.2017
    czaczi87

    Jak rok temu szukałem dla ojca telewizor to najpierw kupiliśmy jakiegoś biednego Panasonica 55″ za 3000 zł (nie pamiętam modelu). Obraz był po prostu “meh”. Coś tam świeciło, niby oglądać się dało, ale ogólnie widać było, że to niska półka. Po tygodniu telewizor się nie włączył. Później okazało się, że padła płyta główna. Oddaliśmy go do media martktu i po tygodniu rozpatrywania oddali kasę. Zamiast tej padaki ojciec kupił Samsunga 55KS7000 za 6000 zł. Cena dwukrotna, ale jakość obrazu też znacząca.
    Ogólnie to można brać tani sprzęt i po prostu się do niego przyzwyczaić. Ja jednak obstawiam, że średnia półka (tak jak ten Samsung) to lepszą opcją. Oczywiście gdy się ma ograniczony budżet ciężko jest podjąć decyzję by kupić mniejszy rozmiar. Zgadzam się z zasadą, że każdy następny tv powinien być większy niż poprzedni 😉 Zakup tv to znacznie bardziej skomplikowany proces niż np. kupowanie karty graficznej.