PS4 - recenzja. Wielki test nowej konsoli Sony

PS4 - recenzja. Wielki test nowej konsoli Sony
marcindmjqtx

27.11.2013 14:00, aktual.: 15.01.2016 15:40

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

PlayStation 4 pojawi się w Polsce w piątek 29 listopada. Przez ostatni tydzień testowaliśmy jej funkcje, graliśmy w pierwsze gry i sprawdzaliśmy, na co ją stać.

Oto jest. Po 7 latach od premiery PlayStation 3, na rynku debiutuje PlayStation 4. W świecie technologii to cała wieczność. Gdy pojawiła się poprzednia stacjonarna konsola Sony, nie było jeszcze iPhone'a, jako tablet rozumiano narzędzie do rysowania grafiki, świeżutkie Elder Scrolls IV: Oblivion działało na PC z procesorem 2.0 GHz i 512 MB RAM-u, a Robert Lewandowski właśnie został królem strzelców polskiej trzeciej ligi w barwach Znicza Pruszków.

PS3 trwało dzielnie przez lata, osiągając szczyt możliwości wraz z tegorocznym hitem The Last of Us, ale upływu czasu nie zatrzyma. Następczyni nie powoduje póki co drżenia rąk i wyskakiwania gałek ocznych z orbit, ale dwie ostatnie generacje konsol zdążyły nas przyzwyczaić, że dobrej konsoli nie rozpoznaje się po tym, jak zaczyna, tylko po tym, czy jest na niej w co grać po roku od premiery. Jeśli przypomnimy sobie pierwsze tygodnie PS2 czy PS3, okaże się, że z PS4 wcale nie jest tak źle.

PlayStation 4

Sony wyciągnęło wnioski z minionej generacji. Nie wpakowało do czarnej skrzyneczki pozaziemskiej technologii, nie zmusza do wydawania przesadnie dużych pieniędzy. O cenie 1800 zł za czasów PS2 czy PS3 mogliśmy jedynie pomarzyć. Po raz pierwszy w dziejach maszyna marki PlayStation nie oferuje nowego nośnika. Po CD, DVD i dyskach Blu-ray nie przyszła kolej na kolejny rodzaj płyty. Rynek jej póki co nie potrzebuje. Nie ma też przeskoku jeśli chodzi o wyświetlaną rozdzielczość. Za czasów PS3 i X360 masowo zmienialiśmy telewizory, by przygotować się na epokę HD, teraz zaś standardem ma być 1080p, które nowością przecież nie jest. Na 4K jest jeszcze za wcześnie. PS4 obsłuży ten tryb jedynie w przypadku zdjęć i filmów.

Z bliska PlayStation 4 to zgrabne, niewielkie pudełko, które szybko wtapia się w szafkę pod telewizorem i przypomina o sobie połyskując nie jedną diodą, lecz całym świecącym paskiem - na biało w trakcie pracy, na pomarańczowo w stanie czuwania i na niebiesko przy włączaniu. Gdy świeci się wyłącznie na niebiesko, znaczy to, że pojawił się problem. Istnieje spora szansa, że Europę ominie, gdyż seria PS4, która trafiła na nasz kontynent, została wyprodukowana w Japonii. Nie wiadomo, czy chodzi o cały nakład i czy trafi do nas również rzut z Chin. Ten, który otrzymali Amerykanie i który był związany z pewnymi kontrowersjami.

Pierwsze chwile z PlayStation 4 Obudowa PS4 składa się z plastiku w dwóch rodzajach - matowego i połyskliwego, jakby w jednym sprzęcie zbiegały się designerskie pomysły na PS2 i PS3. Oba łapią odciski palców, przy czym ten drugi materiał znacznie wyraźniejsze. To jednak problem co najwyżej pierwszego dnia, bo chyba nikt nie zamierza codziennie odłączać konsoli, by jej dotykać. Z tego też powodu mnie akurat trudno narzekać na jej wygląd - nie chodzę z nią po mieście, liczy się więc tylko to, czy pasuje na półkę. PS4 pasuje.

Na złączeniu plastików znajdują się dwa przyciski, Power i Eject. Są tak wtopione w tło, że niemal ich nie widać. Podobnie jak w przypadku PS3, wystarczy przejechać po nich palcem, by wyłączyć konsolę lub wyciągnąć płytę. Dość dziwnym zjawiskiem jest okrągła wypukłość z prawej strony konsoli, we wcięciu - nie wiem, co Sony tam upchnęło, ale wygląda to dziwnie. Na szczęście tylko z bliska.

Zabawną przypadłością PlayStation 4 jest „gibanie się” konsoli. Sama z siebie tego robić nie będzie, ale nacisk na któryś z narożników pokazuje, że źle rozplanowano rozłożenie gumek na podstawie (być może inaczej się nie dało z uwagi na łączenie plastików). Afery nie ma co robić, zresztą Wojtek Kubarek pokazał już, jak sobie radzić z tym problemem.

PS4 podepniemy do telewizora wyłącznie przez kabel HDMI. Ten znajduje się w zestawie. Konsola ma dwa porty USB, co jest kolejnym dowodem na to, jak skrupulatnie Sony szukało oszczędności - dość powiedzieć, że pierwszy model PS3 miał 4 porty USB i slot na kartę pamięci (o wstecznej kompatybilności nie wspominając). Jeśli w przyszłości będziemy potrzebowali więcej wejść, sprawę rozwiąże rozgałęźnik USB za kilka złotych.

Pytanie, jak dużym problemem dla PS4 okaże się generowane ciepło. Po paru godzinach spędzonych z PS4 konsola rozgrzała się jak piec w Hucie Sendzimira. Ze zdziwieniem zauważyłem, że PS4 przyspiesza działanie wentylatora mimo tego, że stoi na dość przestronnej półce. Do tej pory stało na niej większe PS3 (pierwszy model) i specjalnie się nie grzało. Wiatrak wchodził na wyższe obroty jedynie wtedy, gdy przypadkowo zasuwałem drzwi szafki. Teraz nawet bez zasuwania PS4 czuje potrzebę dodatkowego wietrzenia i zaczyna hałasować, jakby szykowało się do startu w kosmos. Wspominam o tym, bo warto przemyśleć urządzenie kącika z konsolą. Konsola ma większe zachcianki od poprzedniczki jeśli chodzi o cyrkulację powietrza i trzeba jej zapewnić sporo miejsca z tyłu i boków. Ja prawdopodobnie będę musiał zainwestować w podstawkę i trzymać konsolę pionowo obok telewizora, gdzie będzie miała więcej miejsca.

W normalnych warunkach - to znaczy wtedy, gdy ma co najmniej kilkadziesiąt centymetrów miejsca z każdej strony -  konsola jest głośna jedynie przy włączaniu gry z płyty. Przez kilka chwil jest bardziej słyszalna od PS3, później pracuje w miarę cicho. W miarę, bo mimo wszystko głośniej od "grubej" PS3. To jednak subiektywne odczucie, w sieci natknąłem się na różne opinie.

Porównanie wielkości PS3 Slim i PS4

Pierwsze chwile po włączeniu PS4 będzie działać bez sieci, choć w dzisiejszych czasach to trochę jak używanie komputera bez internetu. Konsola na starcie ściągnie liczącą 300 MB aktualizację (można ją zainstalować z użyciem pendrive'a z nagranym plikiem), która pozwala m.in. na używanie funkcji Gry Zdalnej i odtwarzania filmów Blu-ray.

Menu PS4 to tak naprawdę trzy poziomy - ten główny, z funkcjami, przypomina Cross Media Bar znany z PS3, tyle że zmieniła się nieco kolejność i znaczenie opcji. "Podmenu" nie wyświetla się już w pionie - po wybraniu żądanej opcji przechodzimy do innego ekranu. Drugi poziom to aplikacje. Znajduje się tu przeglądarka, Playroom do zabaw z kamerą, opcja strumieniowania oraz wszystkie gry. Te ostatnie możemy stąd "odpinać". Trzeci poziom to informacje dotyczące konkretnych gier i aplikacji. Tu też znajduje się opcja "Co nowego", będąca czymś w rodzaju facebookowej ściany. Widzimy tu, w co grają nasi znajomi, z kim nawiązali znajomość lub jaki film z gry udostępnili. Jest też informacja o przeprowadzonych transmisjach z ich zabawy z grą, ale zupełnie niepotrzebna - zakończonego streamu i tak nie można obejrzeć. Przynajmniej na razie, bo funkcja archiwizowania ma się pojawić.

Po wybraniu gry wysuwa się jeszcze jeden poziom, zbierający w pigułce najważniejsze informacje na jej temat. Każda gra ma osobny "wall". Widzimy tu trofea, odnośnik do oficjalnej strony internetowej, e-instrukcję, możemy też daną grę polubić kciukiem w górę lub szybko przejść do sklepu w celu zakupu DLC.

Menu PS4

Przeniesienie konta z PS3 na PS4 jest banalnie proste i sprowadza się do wpisania maila i hasła. Szast-prast i gotowe - jesteśmy na PS4. Zachowujemy naturalnie listę znajomych i trofea. Jeśli ktoś już był na naszej liście kumpli w poprzedniej generacji, będzie też na bieżącej, która została rozszerzona aż do 2000 pozycji. Szkoda tylko, że na liście znajomych nie widać, kto ma PS4 - zabrakło jakieś prostej ikonki. Dodawanie ziomków, oglądanie ich profili, zapraszanie do czata czy porównywanie trofeów jest o niebo wygodniejsze niż na PS3. Nowinką jest możliwość poproszenia znajomych o podanie nazwiska - wówczas na liście znajomych zagoszczą właśnie w tej formie. W ten sposób można oddzielić bliższych znajomych od tych dalszych.

Jedno z kont możemy uczynić podstawowym. Z gier zgromadzonych na tym profilu będą mogli korzystać posiadacze innych kont na tej konsoli, co jest świetną wiadomością dla osób, które dzielą sprzęt z rodzeństwem lub kumplami. Konta możemy zabezpieczać czteroliterowym kodem lub ustawić rozpoznanie twarzy przez kamerę.

Podobnego komfortu doczekały się trofea, czyli system motywacyjny dla graczy, w którym zdobywamy wirtualne pucharki za osiągnięcia w grach. Ich synchronizacja z serwerem na PS3 była prawdziwą mordęgą. Synchronizacja wciąż jest i za każdym razem, gdy oglądamy trofea, widzimy pasek postępu. Trwa to teraz krócej, choć moim zdaniem i tak za długo. Możemy sprawdzić, jak rzadkie są poszczególne osiągnięcia w grach - widzimy, jaki procent graczy je zdobył. Co ciekawe, dotyczy to również gier na PS3 i Vitę. Czy wiecie, że Red Dead Redemption ukończyło na 100% ledwie 1,9% graczy, a platynę wbiło 0,3%? Albo że ledwie 45,9% graczy ukończyło Uncharted 2?

Trofea na PS4

Możemy połączyć konto z Facebookiem i zdecydować, co mają widzieć nasi znajomi - konsolowy awatar bądź zaimportowane z FB zdjęcie. Obok ksywki możemy również posługiwać się pełnym imieniem i nazwiskiem. To, jak bardzo anonimowi będziemy, zależy naturalnie tylko od nas. Sami ustawiamy, kto ma widzieć nasze aktywności (czyli w co gramy, zdobyte trofea, oglądane filmy, obrazki z gry) oraz decydujemy, co i dla kogo będziemy publikować na Facebooku. W tym ostatnim przypadku kryteria są dość dziwaczne, bo możemy wybrać, że zdobyte trofea będą się wrzucać na FB dla konkretnej grupy, przy czym jako grupę system rozumie np. naszą poprzednią pracę lub skończoną uczelnię, ale już nie prowadzonego przez nas fanpage'a. Zresztą udostępnianie czegokolwiek na FB z PS4 radzę szybko porzucić, bo to może być fajne przez tydzień po premierze konsoli, a potem zacznie denerwować znajomych, których będziemy spamować niepotrzebnymi informacjami.

Halo, czy jest przełom? Już pierwszy kontakt pokazuje, że PS4 nie oferuje rewolucji w zakresie korzystania z konsoli. Pamiętacie, jak wielkim przeskokiem była przesiadka z PS2 na PS3? Z konsoli praktycznie pozbawionej menu na sprzęt z mnóstwem opcji, możliwości multimedialnych i tak mocno opartym na sieci? Po odpaleniu PS4 poczujesz się jak w domu. Podobnie skonstruowane menu, ta sama nawigacja.

Kluczowa różnica to komfort użytkowania konsoli. Przeskakiwanie między opcjami odbywa się szybko i bez większych opóźnień, co jest szczególnie istotne przy włączonej grze, nawet jeśli tu momentami drobne lagi można odczuć. Wystarczy podczas gry nacisnąć PS Button, by przejść do menu i wykonać inną czynność. Funkcjonowało to już na PS3, ale teraz ma szerszy zakres, jest znacznie wygodniejsze i natychmiastowe. Możemy zmienić opcje, wejść do PS Store, odpalić przeglądarkę lub odpisać znajomemu na wiadomość. Praktycznie jedynie włączenie innej gry wymaga zamknięcia poprzedniej. Nawet ustawienia wyświetlanego obrazu można zmienić w biegu. Konfiguracja PS4 w tym aspekcie jest banalna.

Ekran powiadomień w PS4

Dysk znajdujący się w PS4 tylko w teorii ma 500 GB - w praktyce do dyspozycji mamy ledwie 409 GB. Na ile to wystarczy? Zależy od gier. Killzone: Shadow Fall pochłania 41 GB, Knack 39 GB, Call of Duty: Ghosts 33 GB, a Assassin's Creed IV 22 GB. Szybko jednak przestała mnie straszyć perspektywa ciągłego instalowania i odinstalowywania gier. W CoD czy Knack można grać już w trakcie instalacji, po niespełna 90 sekundach. To jest jeden z tych magicznych momentów, które oferuje PS4. Przy takim rozwiązaniu trudno na ograniczoną ilość miejsca narzekać, poza tym zawsze można wymienić dysk na większy - operacja jest łatwa i możemy wykonać ją sami, byle był to 2,5-calowy dysk SATA i mieścił się w obudowie, czyli miał nie więcej niż 9,5 mm wysokości. Może być też dysk SSD.

Nie wszystko, co dotyczy pobierania i instalowania, zostało przez Sony przemyślane. Gramy sobie w coś, a tu wyświetla się komunikat, że np. Contrast jest gotowy do zainstalowania. Biegniemy czym prędzej do powiadomień, by dowiedzieć się... że gotowa to jest aktualizacja do Contrasta, a gra wciąż się ściąga. Informację o pobieraniu przestawiono słabo - pasek postępu widzimy na ikonie z grą, ale po kliknięciu nie ma informacji, ile danych już pobraliśmy i jak długo to jeszcze potrwa. To znajdziemy dopiero w powiadomieniach. Niepotrzebne komplikowanie prostej rzeczy.

Bywa, że z niewiadomych powodów ściąganie jest przerywane. Tak po prostu. Pojawia się informacja o uszkodzonym pliku i trzeba znów wejść do powiadomień, by zacząć ściągać dalej (na szczęście nie trzeba od początku). Dobrze natomiast, że konsola potrafi pobierać dane w trybie uśpienia, gdy świeci się na żółto (tak samo zresztą jak kontroler, gdy ładujemy go w trybie uśpienia).

Porównanie kontrolerów do PS3 i PS4

Tryb uśpienia to zdecydowanie udana nowinka. Po przejściu w ten stan pobór mocy PS4 jest wówczas mniejszy - konsola zużywa wówczas raptem 10 W, czyli kilkanaście razy mniej niż podczas gry. Jeśli jednak ustawimy w tym trybie pobieranie z cyfrowego sklepu, pobór mocy wzrośnie do 70 W.

Wracając jednak do problemów. Niekiedy okazuje się, że gry w wersji cyfrowej nie możemy włączyć. Wyświetla się komunikat "Nie można uruchomić aplikacji. Może ją uruchomić tylko użytkownik z licencją na tę aplikację". W opcjach znajduje się opcja przywracania licencji, ale nie pomaga. Co ciekawe, gdy wejdziemy do PS Store, tam przy kupionych grach znajduje się opcja ich włączenia - w ten sposób udaje się je odpalić. Dziwne, ale póki co zrzucam to na karb przedpremierowych niedociągnięć. Niewykluczone, że w dzień europejskiej premiery wszystko będzie już zapięte na ostatni guzik.

Multimedialny odlot? Wspominałem o elementach, które były w PS3 i nie ma ich w PS4. Między innymi o braku wstecznej kompatybilności, co oznacza, że nasza kolekcja gier na PS3 jest dla PS4 kompletnie bezwartościowa. A to dopiero początek funkcji, do których najpierw się przyzwyczailiśmy, a teraz będziemy musieli się odzwyczaić.

Filmy na Blu-rayu i DVD naturalnie obejrzymy (z wyjątkiem tych w 3D), ale na tym atrakcje się w zasadzie kończą. Nie posłuchamy muzyki z CD ani MP3 z pendrive'a, choć Sony zapowiada, że pracuje nad aktualizacją, która to umożliwi. Podobnie jak nad DLNA, czyli możliwością strumieniowania filmów czy muzyki z PC. Jeśli multimedia były elementem, dzięki któremu chcieliście namówić narzeczoną lub rodziców na kupno PS4, to w tej chwili jest to raczej ryzykowna strategia.

Ekran profilowy

Z menu znikły też ikony zdjęć i muzyki. Sony stawia na usługi Music Unlimited i Video Unlimited, ale nie wiadomo, czy doczekamy się ich w Polsce. Polski oddział nie chwali się też ofertą aplikacji, więc istnieje ryzyko, że w menu znajdziemy niewiele programów. W Stanach Zjednoczonych na PS4 dostępne są m.in. Netflix, Amazon, Vudu, Hulu Plus czy NBA Game Time.

O ile nie pamiętam, bym kiedykolwiek oglądał na PS3 zdjęcia, tak z muzyki zgranej z pendrive'a chętnie korzystałem w Wipeoucie HD. Dużym brakiem wydaje się w tej chwili niedostępność YouTube'a, na którego na poprzedniej platformie Sony czekaliśmy... 6 lat. Oby tym razem udało się szybciej. YT da się wprawdzie oglądać przez przeglądarkę, ale ta działa kiepsko i bywa niestabilna. Film osadzony w tekście zazwyczaj możemy obejrzeć, ale przy próbie powiększenia obrazu (czyli przejścia na stronę YT) pojawia się informacja o braku wtyczki. Której oczywiście na PS4 w żaden sposób nie zainstalujemy. Żeby jeszcze bardziej pogrążyć przeglądarkę, wspomnę, że po jej włączeniu filmy znajdujące się na pozostałych kartach odpalają się automatycznie.

Sony było jednak wobec klientów szczere - od samego początku zapowiadało, że tworzy konsolę dla graczy i to do nich przede wszystkim jest ona skierowana.

Joypad mój świecący Kontroler do PS4 jest doskonały, ale zacznę od tego, co mnie nie przekonuje. To świecący panel na grzbiecie. Lampy nie można wyłączyć mimo tego, że jest wykorzystywana wyłącznie przez kamerę, której przecież nie ma w podstawowym zestawie. Kolor jest różny w zależności od liczby graczy i profilu.

Kontroler do PS4 - DualShock po nowemu O ile panel to kwestia gustu i można się do niego przyzwyczaić, istnieje feler, który mocno uprzykrza zabawę. To kiepska bateria w kontrolerze, która wystarcza na 7-8 godzin intensywnego grania, czyli 3-4 razy mniej niż w przypadku DualShocka 3. Warto wpoić sobie nawyk ładowania joypada pod koniec dnia, chyba że ktoś ma sofę blisko konsoli i wystarczy mu 1,5 metra dołączonego kabla micro USB. W przeciwieństwie do PS3, PS4 potrafi ładować baterię w trybie uśpienia. Pełne naładowanie kontrolera zajmuje dwie godziny.

Do całej reszty nie mam zastrzeżeń. Świetna jest zwłaszcza ergonomia joypada. Jego ramiona są dłuższe i lepiej wyprofilowane niż w przypadku poprzednich DualShocków, więc praktycznie od pierwszej chwili pad stanowi przedłużenie dłoni. Jest przy tym skonstruowany z lepszych materiałów - na froncie z mniej połyskliwego plastiku, zaś tył i ramiona są powleczone antypoślizgową powłoką. Komfortowo korzysta się zarówno z d-pada, jak i przycisków geometrycznych. Osobnym tematem są gałki analogowe. Są teraz rozstawione szerzej niż w DualShocku i inaczej wyprofilowane - na czubkach mają wgłębienia, dzięki czemu kciuki nie ześlizgują się tak łatwo. Bardzo dobrze wypadają przyciski na grzbiecie. L2 i R2 nieco "wygięto", by palce wskazujące miały się na czym oprzeć. Grając w Killzone: Shadow Fall czy Call of Duty: Ghosts ani przez moment nie narzekałem na brak wygody. Choć w sieci pojawiły się już pierwsze zdjęcia pokazujące zdartą z "grzybków" gumę, a Wojtkowi Kubarkowi po paru dniach posłuszeństwa odmówił przycisk L1.

Kontroler do PS4 (u góry) zestawiony z kontroler do Xboksa One

Przyciski Select i Start ustąpiły miejsca przyciskom Share i Options. W obudowę ledwo się zmieściły, bo centralną część kontrolera (który sam w sobie jest tylko nieznacznie szerszy od Dual Shocka 4) zajmuje panel dotykowy. I liczę na to, że zostanie odpowiednio wykorzystany, bo sprawdza się nieźle. To tak naprawdę cztery dodatkowe "przyciski" do wykorzystania przez twórców gier (piątym, dodatkowym, jest możliwość wciśnięcia panelu). Przykładowo w Killzone: Shadow Fall służy do wydawania rozkazów dronowi. Rzecz bardzo wygodna i intuicyjna.

Pod panelem znajduje się głośniczek, z którego niektórzy się trochę śmiali, ale ja polubiłem go już za czasów Wii i Wiilota. We wspomnianym Killzonie głośnik służy do odtwarzania znalezionych pamiętników audio. Fajnie wprowadza w klimat i pozwala lepiej usłyszeć, co do nas mówią, choć szkoda, że nie da się jakoś szybciej zmniejszyć głośności, lecz trzeba grzebać w opcjach. Jest też gniazdo na headset bądź słuchawki (standardowy jack). Ten pierwszy jest dołączany do zestawu, ale poza tym, że jest, nie da się o nim powiedzieć wiele dobrego - jest słabej jakości, a plastikowa słuchawka łatwo wypada z ucha.

Kontroler posiada też akcelerometr i żyroskopy, ale póki co zastosowanie dla niego znalazłem jedynie w... wiadomościach. Zamiast mozolnie stukać przekaz dla kolegi, możemy równie mozolnie napisać go wybierając litery za pośrednictwem czujników ruchu w kontrolerze. Problem w tym, że pomysłodawca zapomniał o możliwości wyświetlenia klawiatury na całym ekranie, przez co ten sposób raczej nie zastąpi podstawowego. A najłatwiej i tak nagrać wiadomość głosową.

Ciekawe, czy ktoś zwróci uwagę, że przyciski geometryczne nie są już analogowe. To krok w tył względem wersji na PS3, ale wynika raczej z niechęci twórców gier do korzystania z tego patentu. Teraz konsola rozpoznaje dwa stany - albo przycisk jest wciśnięty, albo nie jest. Warto dodać, że jeśli ktoś grywa na PC, może DualShocka 4 podpiąć do komputera. Po automatycznym ściągnięciu aktualizacji otrzymujemy pełnoprawny pecetowy kontroler.

W soczewce kamery Kamera nie znajduje się w podstawowym zestawie PS4, można ją dokupić osobno. Trudno do tego zachęcać - choć oferuje kilka fajnych opcji, nie sposób zapomnieć jak skromnie twórcy gier wspierali EyeToya w przypadku PS2 i PlayStation Eye na PS3. Już początek jest raczej ubogi, bo darmowa aplikacja Playroom oferuje zabawę w kilku nawet nie grach, a co najwyżej pokazach możliwości urządzenia. Kontroler wchodzi w interakcję z pojawiającymi się na ekranie kosmitami, wśród których znajdujemy się my za sprawą kamery. Trochę jak w EyePet, tyle że nudzi się po 5 minutach.

Playroom

W pewnym ograniczonym zakresie kamera pełni podobne funkcje, co Kinect w przypadku Xboksa One. Po naciśnięciu L2 lub wypowiedzeniu słowa "PlayStation" możemy dorzucić jeden z kilku komunikatów po angielsku, np. "log in" (przełączenie się na innego użytkownika), "start" (włączenie gry), "take screenshot" (złapanie obrazka) czy "back" (cofnięcie się do poprzedniego ekranu). Nie możemy mówić zbyt cicho, z kolei gdy mówimy normalnie, kamera nie zawsze wychwytuje komendy. Nakieruje nas też na odpowiedniego "kafla" z grą, gdy wypowiemy jej nazwę. I wcale nie musimy jej wypowiadać w pełnym brzmieniu - dla Lego Marvel Super Heroes wystarczy powiedzieć "Lego Marvel", a w przypadku Assassin's Creed IV: Black Flag możemy sobie podarować podtytuł. Ciekawe, co będzie, gdy wyjdzie druga część tej pierwszej gry...

Komendy można wypowiadać nawet bez kamery - wystarczy mikrofon w headsecie.

Cyfrowe zakupy i PS Plus PS Store przed premierą dostępny był w wersji roboczej, dlatego na jego ocenę przyjdzie czas. Nie różni się znacząco od tego, co znamy z PS3, może poza tym, że jego oferta jest w tej chwili mniej niż skromna. W końcu na PS4 nie pogramy w gry z PSone, PS2 czy PS3. Przynajmniej na razie, bo produkcje na tę ostatnią platformę mają być w przyszłości dostępne z użyciem chmury od firmy Gaikai.

PS Plus na PS4

Motorem napędowym dla PS4 już wkrótce może stać się usługa PS Plus. To dostępny wcześniej na PS3 i PS Vicie roczny abonament w cenie 195 złotych (jest też opcja miesięczna lub kwartalna), który daje dostęp do kilku gier miesięcznie. Świeżo upieczeni posiadacze PS4 dostają póki co możliwość zagrania w świetnego Resoguna i oryginalnego Contrasta. W przyszłym roku w usłudze mają się pojawić m.in. na DriveClub oraz Don't Starve, Binding of Isaac: Rebirth i Secret Ponchos. PS Plus ma naturalnie swoją zakładkę w sklepie, ale co ciekawe, gry znajdziemy również w kategorii "f2p" obok Warframe'a czy DC Universe Online.

Kilka dni temu gruchnęła informacja, że gry w wersji cyfrowej miałyby kosztować 304 zł (m.in. FIFA 14, Battlefield 4 czy Call of Duty: Ghosts). Napisaliśmy wówczas, że łudzimy się jeszcze, że sklep jest w wersji roboczej i ceny ulegną zmianie. Wygląda na to, że faktycznie tak będzie - Sony uspokaja, że ceny nie są finalne. Choć nie dodaje, że te finalne będą niższe. Przekonamy się w piątek.

Posiadacze kilku gier w wersji na PS3, m.in. Battlefielda 4, Call of Duty: Ghosts czy Assassin's Creed IV, mogą "zaktualizować" je do wersji na PS4 nieco mniejszym kosztem (zazwyczaj 39 złotych) z użyciem wrzuconego do pudełka vouchera. Wciąż jednak będziemy potrzebowali płyty z grą. Trzeba się tylko spieszyć, bo oferta nie będzie trwała wiecznie.

Na nowej konsoli PS Plus potrzebujemy również z innego względu - do gry w sieci. W przypadku PS3 była za darmo. Ograniczenie nie dotyczy darmowych gier - w te będzie można grać za darmo również po sieci. Dodatkowo abonament pozwoli ściągać pliki aktualizacji gier w stanie czuwania. Pliki do aktualizacji systemu pobierają się w tym trybie same, również bez PS Plus.

Stacjonarna konsola mobilna To, jak Gra Zdalna wygląda w praktyce, pokazaliśmy Wam już na filmie. Trzeba być zalogowanym na obu systemach na jedno konto i wpisać na PS Vicie kod widoczny na PS4. To czynność jednorazowa, nie trzeba jej będzie powtarzać. Tym sposobem przenośniak przejmuje funkcje PS4 - staje się kontrolerem i ekranem jednocześnie.

Gry z PS4 na ekranie PS Vity. Testujemy Grę Zdalną Z przyciskami nie ma problemu, kontroler i Vita są w pełni kompatybilne. Ekran dotykowy Vity przejmuje funkcje panelu dotykowego Dual Shocka 4, podczas gdy tylny ekran odpowiada za przyciski L2/R2 i L3/R3. Można się przyzwyczaić. By kontynuować rozgrywkę na Vicie, wystarczy wybrać aplikację na PS4 i po 20 sekundach możemy grać. Jednocześnie wyłącza się Dual Shock 4, oszczędzając baterie.

Po co mielibyśmy to robić? Powodów jest wiele. Bywa, że dziewczyna chce coś obejrzeć w telewizji - jako kochająca połówka możemy się zgodzić i przenieść się do drugiego pokoju wraz z Vitą i grą na PS4. Nie przeszkadzamy też nikomu w domu, gdy zaszywamy się z przenośniakiem i słuchawkami. Jest to o tyle wygodne, że z pomocą Vity możemy też PS4 włączyć.

Jak widzicie powyżej, granie w Killzone: Shadow Fall jest komfortowe. Szybkość połączenia i brak lagów zależą w dużej mierze od jakości sygnału. Jeśli jesteśmy daleko od swojego routera wi-fi, jakość gry leci w dół - zaczynają się lagi. Problem w tym, że nawet przy maksymalnej jakości połączenia pokazywanej przez konsolę, bywają problemy związane z zakłóceniami. Z Killzone'em czy Resogunem nie miałem problemu, ale już po włączeniu Lego Marvel Super Heroes, nawet przy idealnym - wydawałoby się - połączeniu, dwa metry od routera i PS4, pojawiają się opóźnienia uniemożliwiające grę. Rozmazuje się obraz, nie nadąża muzyka, a bohater reaguje na nasze ruchy mocno się ociągając. Sprawdziłem tę grę w innej sieci i problemy się nie powtórzyły.

Gra zdalna na PS4

To wszystko dzieje się w obrębie jednej sieci, ale korzystanie z Gry Zdalnej ma być możliwe również na większe odległości. Mimo kilku prób nie udało nam się tego zrobić, ale spróbujemy jeszcze po piątkowej premierze i starcie europejskiego PSN.

Choć gra zdalna to doskonała rzecz, póki co nie ufam jej w stu procentach. Vita świetnie nada się natomiast jako drugi kontroler - drugi gracz używa wówczas pada, loguje się z innego konta i już możemy grać. Nawet jeśli na ekranie Vity widać opóźnienia, na telewizorze wszystko odbywa się w czasie rzeczywistym.

Vita, ale też telefon bądź tablet przydadzą się jako drugi ekran do niektórych gier. W przypadku Assassin's Creed IV: Black Flag dedykowana aplikacja pozwala zobaczyć statystyki bądź mapę gry. Na komórki dostępna jest już przygotowana przez Sony PlayStation App, która służy nie tylko do komunikacji ze znajomymi, ale i kupowania gier i wysyłania ich na PS4, dzięki czemu znajdziemy je na konsoli, gdy wrócimy do domu.

Pokaż jak grasz Jedną z kluczowych funkcji PS4 jest możliwość dzielenia się z innymi swoimi osiągnięciami w grach. Nie tylko przez zamieszczanie powiadomień o trofeach na Facebooku, ale przede wszystkim publikowanie zdjęć, filmów oraz transmitowanie rozgrywki na żywo. Do tego służy przycisk Share, który w walce o miejsce na kontrolerze zwyciężył z Selectem. Wystarczy go nacisnąć, by zrobić zdjęcie, które kilka chwil później znajdzie sie na FB lub Twitterze. To w tej chwili jedyna droga dzielenia się znaleziskami z gry.

Funkcja Share

Na podobnej zasadzie wygląda sprawa z filmami. Konsola nagrywa automatycznie 15 ostatnich minut rozgrywki z wyłączeniem niektórych fabularnych scen (można poprosić system, by wyświetlał nam ikonę przy zablokowanych scenach). Zazwyczaj dzieli je na mniejsze klipy, które dodatkowo sami możemy w prosty sposób edytować, wybierając gdzie mają się zaczynać i kończyć. Potem jeden przycisk i voila - publikujemy film na Facebooku. Konkretny moment, od którego chcemy nagrywać, wybieramy dwukrotnym naciśnięciem przycisku. Wszystko fajnie, ale po pierwsze filmy są skompresowane i nie wyglądają piorunująco, po drugie, póki co bardzo brakuje możliwości publikowania materiału w najbardziej naturalnym środowisku, czyli na YouTubie.

Równie łatwo zostać letsplayerem, czyli osobą transmitującą swoją grę do sieci. Jeszcze nigdy nie było to tak proste jak na PS4. Wystarczy konto na Twitchu lub Ustreamie, naciśnięcie jednego przycisku... i gotowe - nasz przekaz leci w świat, możemy wysłać znajomym linki do niego lub poinformować ich przez Facebooka. Do komentowania rozgrywki przyda się dołączany do zestawu headset, możemy też włączyć kamerę, by widzowie widzieli z kim mają do czynienia. Ekran zajmuje wówczas nieco mniej miejsca, bo na dole wyświetlają się komunikaty z czata, które wpisują widzowie.

Naturalnie za pośrednictwem PS4 możemy też streamy oglądać. Z oceną tej funkcji wstrzymam się do startu PSN w Europie, bo jak na razie o zachwycie mowy być nie mogło. Obraz jest fatalnej jakości. Odpaliłem kilka streamów, dla porównania włączając te same na stojącym obok PC - różnica na korzyść komputera była kolosalna. Rozmazanej, niewyraźnej grafiki nie da się oglądać i mam nadzieję, że od piątku będzie lepiej.

Najważniejsze - w co grać? PS4 nie próbuje podejmować walki z PC, jeśli chodzi o moc układu CPU i procesora graficznego. Jej zaletą ma być natomiast wydajność wynikająca z zamkniętej architektury, która ma sprawić, że konsola ma być relatywnie łatwa do okiełznania dla twórców gier. Ci zresztą już teraz chwalą nowy sprzęt właśnie z tego powodu.

Jeśli chodzi o gry, wśród nowości trudno przebierać. Na razie wielkiego wyboru nie ma. Kiedyś mówiło się, że nowa konsola powinna mieć na starcie ładne wyścigi, widowiskową bijatykę i dobrą platformówkę. PS4 nie ma żadnej gry, która pasowałaby do tego równania. Wyczekiwane Watch Dogs i DriveClub są opóźnione i pojawią się dopiero w przyszłym roku, wtedy też zadebiutuje inFamous: Second Son.

Najlepszą grą na start konsoli jest oldskulowa strzelanka Resogun, która jednak uraduje przede wszystkim fanów gatunku. Najbardziej widowiskowy jest natomiast Killzone: Shadow Fall, który wprawdzie nieco zawodzi w temacie mechaniki, ale robi wrażenie w kwestiach wizualnych. Są momenty, kiedy różnica między generacjami są bardziej niż widoczna i jak na premierowy tytuł na grafikę nie sposób narzekać.

Z drugiej strony, gdy spojrzymy na listę 27 gier na premierę, to od bogactwa może rozboleć głowa. FIFA 14, Battlefield 4, Assassin's Creed IV: Black Flag, Call of Duty: Ghosts, NBA 2k14... Jest w czym wybierać. Powiedzmy jednak wprost - 22 gry z tych 27 to produkcje znane już z innych konsol bądź PC, które na PS4 w najlepszym razie mają lekko podkręconą grafikę i wykorzystują np. drugi ekran. Większym atutem może być podniesienie liczby graczy, którzy jednocześnie mogą ze sobą walczyć na arenie - np. w Battlefieldzie 4 64 osoby (tyle co na PC i Xboksie One; na PS3 i X360 raptem 24). Poza tym to wciąż te same tytuły, w które tydzień, miesiąc lub rok temu graliśmy na przykład na PS3. Trudno traktować je jako pełnoprawne tytuły startowe. Owszem, CoD: Ghosts w pierwszej chwili imponuje płynnością i rozdzielczością 1080p, ale gdy podejdziemy do ściany i spojrzymy na tekstury, zobaczymy rozmazane, niewyraźne grafiki. 1080p i 60 klatek na sekundę ma być znakiem rozpoznawczym gier na PS4. Choć nie udaje się jeszcze osiągnąć tych wartości we wszystkich grach, konsola radzi sobie w tym względzie lepiej od Xboksa One.

Ten „rozkrok” między generacjami potrwa jeszcze przynajmniej kilka miesięcy. A co dalej Wiadomo, że będzie nowe Uncharted, że szykowane jest Gran Turismo 7, ale konkretów brak. Tych majaczących na horyzoncie tytułów jest póki co niewiele - z tytułów na wyłączność warto wymienić The Order: 1886, z gier dostępnych również na inne platformy trzeba pamiętać o Destiny, The Division, Metal Gear Solid V: The Phantom Pain oraz polskim Wiedźminie 3. Czerwcowe targi E3 będą pierwszą okazją do pokazania światu, czego spodziewać się po PS4. Oraz po konkurencyjnym Xboksie One.

Konsola jest tak dobra, jak dobre są gry na nią. Ta stara prawda każe PS4 docenić i pogratulować Sony udanego sprzętu, a następnie powiedzieć "sprawdzam" i spojrzeć na portfolio bieżących i przyszłych gier. PlayStation 4 potrzebuje przynajmniej roku, żeby się rozkręcić i zebrać bibliotekę tytułów, które pozwolą cieszyć się sprzętem. Oczywiście można ją kupić już teraz i cieszyć się podciągniętymi graficznie grami. Biorąc pod uwagę lekceważący stosunek centrali Microsoftu do polskiego rynku (premiera Xboksa One ma się u nas odbyć w przyszłym roku), Sony ma w tej chwili na naszym rynku spore fory. Nie jest to dla klienta opcja wymarzona, bo lepiej przebierać między możliwościami. PlayStation 4 wydaje się solidnym, dobrze przemyślanym sprzętem stworzonym dla graczy, ale w tej chwili jest tylko - i aż - obietnicą nowych wrażeń i emocji. Zupełnie indywidualną decyzją jest, czy po PS4 sięgniecie teraz, poczekacie rok aż rozwinie skrzydła, czy pozostaniecie przy aktualnej generacji lub pecetach.

Marcin Kosman

Źródło artykułu:Polygamia.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)