Strzelanie zza osłon i zabawa grawitacją? Brzmi jak świetna kombinacja. Jeśli dodacie do tego apokaliptyczną wizję zniszczonej metropolii, zaatakowanej przez nieznanego, uzbrojonego po zęby przeciwnika, otrzymacie ciekawy pomysł zwiastujący fajną produkcję. Niestety, „Inversion” z dobrą zabawą nie ma zbyt wiele wspólnego.