Kieszonkowe miasto prosto z Australii
Ilu z was denerwuje się, kiedy spóźnia się transport miejski? Ilu z niezadowoleniem kręci głową patrząc na śmieci, które rozrzucone są na ulicach? Albo podnosi pięści do nieba, machając nimi ze wściekłości, gdy kolejny raz w drodze do domu zatrzymuje go korek? „Ja sprawiłbym, że nasze miasto funkcjonowałoby lepiej!” - często zapewne zdarza wam się mówić pod nosem. Cóż, nie możecie jeszcze co prawda zająć się administracją Gdańska czy Warszawy, ale możecie wpłynąć na to, co dzieje się którymś mieście australijskim.