Graj utracony: Raport większości

Graj utracony: Raport większości
marcindmjqtx

05.12.2009 13:15, aktual.: 15.07.2016 10:30

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Gwiazdka tradycyjnie zaczęła się w tym roku zaraz po tym, jak wiatr zdmuchnął zaduszkowe lampki, za chwilę mikołajki, w sklepach i na mieście wszystko mruga i śpiewa kolędy, nawet Poly publikuje prezentowe poradniki. Udzielił się i mnie świąteczny nastrój, w związku z czym postanowiłem dziś nie narzekać, nie polemizować, nikogo nie obrażać, nawet naburmuszony Klan-Polujących-Po-Krzakach-Na-Świnie-Żeby-Nabić-XP-Na-Bossa zostawić w spokoju. Zamiast tego piszę list do św. Mikołaja. Nie z listą życzeń na Boże Narodzenie (poza Saboteurem wszystkie życzenia są już półce) i nie z listą tytułów, na które czekam w przyszłym roku, te są oczywiste. Ale z marzeniami o wykorzystaniu w przyszłości Projektu Natal - które to słowo oznacza zresztą po portugalsku Boże Narodzenie.

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie prezentacja Natala to było najważniejsze wydarzenie roku. Okej, było kilka fajnych premier (im dłużej gram w ACII, tym bardziej to dla mnie gra roku), kilka fajnych produkcji z Heavy Rain na czele szykuje się w Roku Pańskim 2010. Ale jedynie słynne i powtarzane do znudzenia od czasu E3 dwa filmiki - ogólna zajawka:

E3 2009: Project Natal Xbox 360 Announcement

E3 2009: Project Natal Milo demo

Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że tak jak minęła bezpowrotnie era komunikowania się z komputerem przez linię poleceń i tabelki z plikami, tak pomału czas znaleźć następstwo dla spopularyzowanego przez Apple w latach 80. dwuwymiarowego interfejsu graficznego, obsługiwanego przez mysz i klawiaturę. Nie jestem bezkrytycznym fanem Apple, ale w ostatnich latach to z Cupertino przychodzą przełomy w stylu technologii multitouch, plotki od dawna mówią o mitycznym tablecie Apple, mającym być netbookiem składającym się z dużego dotykowego ekranu, także Apple zarejestrowało ciekawy patent na trójwymiarowy desktop. Geniusze od wciskania gadżetów za bajońskie sumy i dorabiania do tego ideologii dobrze przeczuwają, że myszka pomału zdycha.

A w rozrywce? Odkąd wymyślone przez Nintendo na początku lat 80. pady wyparły joysticki, tak gramy przez lata tymi padami, które poza drobnymi szczegółami praktycznie nie ulegają zmianom. Wszystko inne się zmieniło - a sposób sterowania wydarzeniami na ekranie praktycznie wcale. Dopiero wiilot, pad wyposażony w dość precyzyjny czujnik ruchu, był próbą zmiany. Niestety Nintendo spozycjonowało swoją zabaweczkę tak wybitnie casualowo i tak zaoszczędziło na wszystkim poza systemem sterowania, że planowana „Rewolucja” (jak miało się nazywać pierwotnie Wii) została sprowadzona do dziecięcej rozrywki w odbijanie piłki.

Później próbował Ubisoft ze swoim EndWar i sterowaniem głosem. Grze niestety nie pomogło to, że jako RTS była nudna, prosta i generalnie do bani.  A wydawanie komend do telewizora bawiło mnie przez pierwszą godzinę, potem zacząłem się czuć jak idiota, nawet gdy nikogo nie było w domu. Jeśli ktoś był, dopadały mnie lęki, że jeśli jeszcze kilka razy krzyknę "Team alpha attack hostile four", to stosowne służby zostaną wezwane bez dalszych konsultacji.

Mimo to twórcze poszukiwania trwają i za niecały pewnie rok będziemy mieli Natala i sterowanie konsolą bez konieczności używania pada w ogóle, samymi gestami i głosem. Pytanie: czy to to? Jasne, znam wszystkie obawy, jak to Natal też sprowadzi się do bezsensownego odbijanie piłeczki. Ale wątpię. Ponieważ Xbox to jednak duża baza hardcore'owych graczy, którzy muszą dostać swoją paszę i których MS nie może olać tak po prostu, mówiąc: okej, macie Girsy, a to dla Waszych dziewczyn i córek. Bo to, że Natala na wyprzódki będą wykorzystywać wszystkie gry imprezowe i towarzyskie - to jasne. A czy my coś dostaniemy? Poza interfejsem, który pozwoli nam przewijać zakładki ruchem ręki i zatrzymywać film bez sięgania po pilota/pada, kiedy pójdziemy zrobić sobie herbatę?

Poniżej krótka lista produkcji, które ja chciałbym dostać od Bożego Narodzenia na przyszłe Boże Narodzenie.

1. Myst Reloaded Być może jestem jedynym człowiek na planecie, któremu brakuje przygodówek na konsolach, ale mocno w to wątpię. Jako zagorzały fan Mysta i jego kolejnych części, chciałbym dostać coś, co fabularnie i łamigłówkowo stałoby na tym poziomie. Gdzie refleks byłby drugorzędny, a liczyłaby się wytrwałość i twórcze myślenie. I gdzie nawet jeśli podstawowe sterowanie odbywałoby się za pomocą pada - choć wyobrażam sobie wskazywanie ręką kierunku - to wszystkie zagadki i łamigłówki opierałyby się właśnie na rozpoznawaniu głosu i gestów. I nic chodzi nawet o naśladowanie dźwięków, czy proste przesuwanie dźwigni, ale radzenie z sobie z przestrzennymi zagadkami (wyobrażam sobie teraz coś na kształt wirującego modelu atomu), które wymagałaby sprawności manualnej i ogarnięcia trzech wymiarów, w których możemy się poruszać, „będąc kontrolerem”. W takiej grze na najwyższym stopniu trudności potrzebna byłaby biegłość ruchowa oraz znajomość kroków i gestów, niczym w tańcu. Na nic by się zdała ściągnięta z internetu solucja.

2. Gesture Age Korci mnie, żeby się nabijać, jak to najzagorzalsi fani klasycznych RPG mogliby gestem ukręcać łby wytropionym w krzakach świniom i mieszać ze znalezionych listków eliksiry w kociołku - ale dam spokój. Bardziej myślałem o dialogach i czarach. Erpegowcy podkreślają, jak ważne jest poczucie zatopienia się w fikcyjnym świecie, odkrywanie jego najdrobniejszych tajemnic, interakcja z trzeciorzędnymi nawet postaciami. I teraz wyobraźmy sobie, że możemy wędrować przez np. galaktykę i zamiast wybierać opcję dialogowe, odpowiadać zamiast komandora Sheparda, że "po moim trupie" albo "z przyjemnością". Czy wtedy tym bardziej nie czekalibyśmy na każdy dialog? Albo na każdą scenę walki, kiedy za biotykę/rzucanie czarów odpowiadałyby konkretne gesty? Nie obchodzi mnie jak głupio by to wyglądało, nie oparłbym się pokusie, żeby jako mag własnoręcznie rzucać czary. A Wy?

3. Loud Hill Wspominałem już kiedyś o tym,  że Natal i jemu podobne rozwiązania mogą wprowadzić grozę na zupełnie nowy poziom. Milo na pokazie Molyneaux to miła postać w miłym świecie, a gdyby było inaczej? Gdyby prowadziła nas w coraz mroczniejsze, coraz ciemniejsze rejony, wykorzystując do budowania grozy to, co widzi kamera Natala? Nas, nasz pokój, jego wystrój, kręcących się w pobliżu domowników. Wyobraźmy sobie, że dochodzimy do drzwi i dostajemy komunikat, że nie otworzymy ich, dopóki nie będziemy sami w pomieszczeniu. Każemy wyjść dziewczynie? Przestaniemy grać? Pewnie się zawahamy, a wtedy ekran rozbłyśnie zdjęciem siedzącej obok na kanapie kobiety i krzykiem "ona musi się wynieść! Teraz". Aż strach wyobrażać sobie emocje, które może ze sobą nieść taka rozgrywka.

4. Orwell vs Huxley A gdyby ktoś odważył się na produkcję w stylu Wielkiego Brata? Grę, która nagrywa i wykorzystuje prowadzone w salonie rozmowy? I potem każe nam sobie przypomnieć fragment dialogu z poprzedniego dnia? Albo wprowadza bohaterkę, która nie przepuści nas, dopóki nie wyznamy jej miłości? Wyznawać miłość do telewizora - idiotyczne. Ale nie dowiedzieć się, co jest dalej w dobrej grze, bo głupio wypowiedzieć kilka głosek - równie idiotyczne. Może przesadzam, ale zdolny scenarzysta potrafiłby doprowadzić gracza do rozstroju nerwowego. Prowadząc go przez kolejne pomieszczenia, gdzie dopiero odpowiednie kwestie, gesty i właściwe zabarwienie emocjonalne pozwalają przejść dalej. "Pokaż mi palec" (to możliwe, Natal rozpoznaje takie szczegóły). "Nie tak, brutalniej". "Dobrze". "A teraz mnie pogłaszcz". "Czule". "Bardzo czule". Rozumiecie? Mam wrażenie, że odkrywamy w rozrywce i fikcji absolutnie białe plamy, rejony, które ze względów technologicznych nie mogły być dotychczas odkryte.

5. Secret of Monkey Room Zrobiło się cieżko, więc jeszcze słowo o komediach. Pisałem już, że mi ich w ogóle brakuje w grach, ale system rozpoznawania mowy i gestów może sprawić, że staniemy się slapstickowymi aktorami. Chętnie bym zobaczył produkcję, która szumnie jest reklamowana jako najlepsze wykorzystanie Natala, aby potem z nami pogrywać. Opatrznie rozumieć łapanie machami, nie słuchać komend, obrażać się, żądać przeprosin, tworzyć tekstury z naszych zdjęć, itede, itepe.

Możliwości wydają się być ogromne. Równie ogromne jak szansa, że zaawansowana technologia zostanie wykorzystana do odbijania piłeczki i wirtualnej gry w zośkę. Tak każe przypuszczać zdrowy rozsądek i biznesowy nos - mam nadzieję, że jeden i drugi tym razem się mylą.

Zygmunt Miłoszewski

Obraz
Źródło artykułu:Polygamia.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)