Recenzja Immortals: Fenyx Rising. Mamo, czy możemy mieć Zeldę w domu?
Gdyby Krzysztof Stanowski oceniał gry, spojrzałby pewnie na Immortals: Fenyx Rising jak na książkę Tomasza Hajty. I porównał ją do piwa bezalkoholowego i burgerów wege z frytkami z marchewki, mówiąc, że nowa produkcja Ubisoftu jest "totalnie bez sensu".