Czy "narodowość" gry ma dla nas w ogóle znaczenie [Klub Dyskusyjny]

Dobre, bo polskie? No właśnie... nie do końca.

Obrazek
Obrazek

I w ten sposób dochodzimy do odpowiedzi na pytanie w dzisiejszym klubie. Mało mnie interesuje, czy gram w coś wyprodukowanego przez Niemców, Anglików, Amerykanów, Laotańczyków czy Polaków. Bo jeśli gra jest dobra, to co za różnica, kto ją zrobił?

Obrazek
Obrazek

Ogólnie uważam, że to straszna szkoda, że nie da się dziś stworzyć dużej polskiej gry wideo dla polskiego audytorium, jak się to dzieje w kinie czy świecie seriali. Jakieś obyczajowe tematy, współczesne czy z PRL-u, gry historyczne, fabuły, gdzie Polacy mówiliby po polsku, a nie po angielsku z polskim koślawym dubbingiem celebrytów i youtuberów, i równie koślawym lipsynkiem wybijającym z klimatu. Potencjał jest tu ogromny. Koszty produkcji niestety też, dlatego się to raczej (poza Wiedźminem) nie wydarzy. Ale właśnie dlatego mam ogromny szacunek do Bloobera, który w Observerze zaproponował krakowskie realia przyszłości, sprzedając (w przenośni i dosłownie) światu nasze wyobrażenie cyberpunku.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Przeczytaj także:

Redakcja

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!