Zmien skórke
Logo Polygamii

Godzinka dziennie czy od wieczora do rana - jak konsumujesz gry [Klub Dyskusyjny]

Maratony czy raczej krótkie dystanse?

Paweł Olszewski: Wszystko zależy od gry. Jak coś jest naprawdę dobre, to zdarza się, że siedzę przy tym po 6-8 godzin bez przerwy, albo włączam „jeszcze na chwilkę” rano, przed wyjściem do pracy. Coraz trudniej utrzymać mnie jednak przed ekranem, takie maratony albo poranne nasiadówki nie zdarzają się więc często. Ale jeżeli już są, to jest to dla mnie jasny sygnał, że dana gra zasługuje na najwyższe noty – było tak z Resident Evil 7, Darkwoodem, ostatnimi grami Arkane, Wiedźminem 3 czy GTA V i The Last of Us. Problem zaczyna się, gdy muszę grać w średniaki. Mafia 3 śni mi się po nocach do dziś – przechodziłem ją krótkimi sesjami, ze względu na powtarzalność misji nie dawałem rady dłużej wysiedzieć przed TV. Szybko nudziło mnie też ostatnio Get Even, wyłączałem je po maksymalnie godzince (ale i tak warto dojść do końca, to jednak bardzo ciekawa gra). Nie narzucam sobie sztywnych reguł czy czasu grania – wszystko zależy od tytułu, jaki akurat kręci się w napędzie konsoli.


Maciej Kowalik: Ostatnio trochę mi się odmieniło. Zresztą nie tylko z grami. Chętniej poświęcę całą sobotę na obejrzenie sezonu serialu niż półtorej godziny na film. Jeśli wiem, że mam mało czasu to nie odpalam żadnej gry, może z wyjątkiem sportowych. Po prostu potrzebuję czasu, by wejść w wirtualny świat i czerpać z niego emocje odpowiednio intensywnie. Ostatnio przeżyłem drugą miłość do Dark Souls 3, a średnia długość sesji wahała się pewnie między 3 a 4 godzinami. Choć nie brakowało dwukrotnie dłuższych, podczas których zapominałem o wszystkim innym. I to było super. Cieszę się, że jeszcze tak umiem i widzę, że z Destiny 2 może być podobnie. Problem, gdy na warsztat trzeba wciąć jakiś syf, który zrecenzować wypada. Wtedy po prostu się nie chce. Ale i tak wolę crapa wziąć na jedno czy dwa dłuższe posiedzenia.


Patryk Fijałkowski: Nie lubię grać krótko. Jak już siadam, to chcę, żeby były to właśnie te 2-4 godziny albo i dłużej. Nie chodzi tylko o to, że zwyczajnie świetnie się wtedy bawię. Po prostu biorąc pod uwagę, ile rzeczy chciałbym ograć, mam wrażenie, że jestem w ciągłym biegu, od tytułu do tytułu, byle dobiec do jakiejś mety, która przecież zawsze się tylko oddala. Nie jest też tak, że jak mam tylko godzinę na jakąś grę, to nią pogardzę. O nie, wezmę, co się da, szczególnie że czasami może być trudno nawet o tę godzinę wieczorem. Czemu doba musi być taka krótka? I po cholerę nam ten przeklęty sen?


Dominik Gąska: Raczej „godzina dziennie”, nawet nie dlatego, że nie mam tyle czasu czy ochoty poświęcania go na gry. Bo nawet miewam. Ale rzadko już zdarza się gra, która trzymałaby mnie przy ekranie dłużej. Pewnie to znudzenie, zmęczenie, nie wiem. Ostatnio takie dłuższe wielogodzine sesje zdarzyło mi się po powrocie do Baldur’s Gate’a. I było siedzenie do 6 rano. Ale nowe gry? Bardzo rzadko, niestety… A nawet próbuję, szukam takiej gry, ale albo są nudne, albo od początku projektowane na granie po godzinkę dziennie. Hmm, może by tak zrobić Wiedźmina 3 od początku?


adam2Adam Piechota: Moim idealnym scenariuszem byłaby godzinka od poniedziałku do piątku, najlepiej przed samym snem, gdy mieszkanie pogrążone jest w zupełnej ciszy, i dwie lub trzy w dni weekendowe. Co roku wymieniam okulary na silniejsze, czuję, jak źle na mnie wpływa takie czterogodzinne szarpanie do recenzji kilka dób z rzędu, poza tym… lubię o grach myśleć. Lubię ten proces oczekiwania, aż cała reszta spraw będzie zamknięta, a ja oddam się przygodzie.


Bartek Stodolny: Dawno temu, będzie ze 13, 14 lat, pracowałem w sklepie komputerowym w jednym z warszawskich centrów handlowych. Zmiana trwała od 9:30 do 22:00 plus ze dwie godziny na dostawy, które w tych złotych dla handlu czasach przyjeżdżały codziennie. Po sąsiedzku był Empik, więc w krótkich chwilach, kiedy nie było klientów. leciało się kupić coś nowego. A potem wracał człowiek do domu po północy, odpalał kompa, instalował grę i grał do 8 rano, żeby zdążyć jeszcze się wykąpać i ruszyć do pracy na kolejnych 14 godzin. A jak trafiły się wolne dwa dni, to zlewały się w jeden przed monitorem.

To było w czasach, kiedy byłem 20-paro letnim dzieciakiem, zatem energii było sporo. Z wiekiem jednak to się zmieniało, choć nadal potrafiłem spędzić pół soboty na graniu. Teraz doszła jeszcze rodzina i nagle okazuje się, że w ciągu doby mam te dwie, może trzy godziny na granie, co i tak uważam za sukces (choć rodzinka cała grająca, więc mam trochę łatwiej). Tylko czy zawsze poświęcam tyle czasu? Nie. Czasem wystarczy godzina, a resztę przeznaczam na serial, książkę, rozmowy, cokolwiek innego.

Przeczytaj także:

Redakcja

 

Więcej na temat:

  1. Freszu
    13:16 10.09.2017
    Freszu

    Wszystko co fabularne staram się jak najdłużej – do 4 godzin, a w ekstremalnych (wiedźminowych) warunkach około 6h. Jednocześnie, kiedy już czuję, że nie ta pora, a wszystkie przesłanki na ekranie zwiastują przełomowy moment w historii/jakiegoś większego bossa to zostawiam na następne posiedzenie (szczególnie w trudniejszych grach, nie ma nic gorszego, jak pójście spać cały wku*wiony po pięciu nieudanych podejściach do Smelter Demona). Do rywalizacyjnych sieciówek nauczyłem się podchodzić z dystansem, więc przeważnie jest to krótki wieczór, kiedy czuję, że nic nie może mi zepsuć humoru.

  2. 23:48 10.09.2017
    czaczi87

    Nie lubię krótkich sesji, bo nic nie wnoszą. Jak siadam do grania to na 2-3 godziny by pooddychać wirtualnym światem. Nie zawsze jednak mam ten komfort. Teraz jako, że jestem przez całe lato ciągle zarobiony to w ciągu trzech miesięcy udało mi się skończyć Uncharted 4 (drugie przejście)… No, ale tak to jest gdy średni dzień pracy to jakieś 12-14 godzin siedem dni w tygodniu. Nienawidzę lata.

    Ostatni raz gdy naprawdę dowaliłem do pieca to było w dniu premiery Wiedźmina 3. Tak wypadło, że akurat się rozchorowałem gdy Wiesiek wyszedł. Grę, która zajęła ponad 130 h skończyłem w jakieś 2 tygodnie. Jak dla mnie absolutny obłęd.

  3. archigame
    07:54 11.09.2017
    archigame

    Bardzo dobry temat!
    Ja najczęściej gram 2-4 godziny (jak już uda mi się usiąść). Ewentualnie 12 meczyk z synem z Fifę. Siadam najczęściej 3-4 razy w tygodniu. Nie pamiętam kiedy udało mi się usiąść na dłużej. Ale powiem o czym jeszcze. Miewam tak, że gram trochę częściej niż te 3-4 razy w tygodniu (gdy mnie praca mocno przydusi) ostatnio było tak gdy najpierw grałem najpierw w Winter Impact a potem od razu w Watch Dogs2. I gdy miałem te dwa tytuły za sobą to autentycznie nie chciało mi się grać. Choć miałem nowe tytuły to jednak byłem „przegrany”. Wystarczyło mi. Po tygodniu wróciłem do normalnego trybu;) Też tak miewacie?
    PS. Ostatnio więcej niż 10 godzin non-stop grałem w Wiedźmina3 a wcześniej w Dying Light. Przypadek? 😉

Najczęściej czytane

01

To – recenzja. Najcieplejszy horror świata

02

„Jazda z k…wami!” na trybunach PES 2018? Troll aż miło

03

„Cze, cr? Sellnąłem rękawice, bo wczoraj miałem słaby drop”. Zeszyt ćwiczeń z języka polskiego mocno zaskakuje

04

TOP 10 najciekawszych, darmowych i pozbawionych mikropłatności gier [wideo]

05

WRC 7 – recenzja. Prawie jak Colin

06

„Wojny konsolowe” – recenzja. Po prostu lektura obowiązkowa

07

PES 2018 – recenzja. Gwiazdy świecą jasno

08

Robert kontra Lewandowski. PES 2018 kontra FIFA 18 – w której grze Polacy wyglądają lepiej?

09

Najciekawsze promocje na weekend: Tanie GTA V w cyfrze, Battlefront z dodatkami za grosze i darmowe gry

10

Ten wiedźmin śpiewa! Czy fani komputerowego Geralta mają w ogóle czego szukać na musicalu?

Popularne Gry