Zmien skórke
Logo Polygamii

Najlepsze gry na 6/10 [Klub Dyskusyjny]

Niby 6/10, a do dziś je wspominamy.

Paweł Olszewski: Są gry, którym nie da się wystawić wyższej noty, a które na lata zapadają w pamięć albo nieoczekiwanie wciągają. U mnie było tak z Fuel z 2009 roku (67/100 na Metacritic). Post apokaliptyczne wyścigi po premierze okazały się o wiele gorsze niż na przedpremierowych trailerach. Muzyka była fajna (ale tylko w intro), pojazdy wyglądały nieźle (ale tragicznie się je prowadziło), a przepychanki na drodze występowały (raz na ruski rok). Codemasters w jednym dotrzymało jednak słowa – dostarczeniu ogromnego terenu. Do dziś pamiętam swoje zdziwienie, gdy włączyłem mapę i ją pomniejszyłem, tak żeby zmieściła się na ekranie telewizora. „Rzeczywiście duża”, pomyślałem. A potem ruszyłem gałkę pada i mapa „przeskoczyła”, jeszcze bardziej zmniejszając się. I pokazując pozostałe 18 równie rozległych rejonów. Oczywiście wszystkie były ze sobą połączone i od początku otwarte na eksplorację. Co też oczywiście z miejsca zacząłem robić. Za kierownicą buggy, który miał najbardziej akceptowalny model jazdy, ignorując wyścigi, zadania i właściwie całą resztę gry. Teraz jak o tym myślę to widzę, skąd u mnie takie zainteresowanie Spintires.


Maciej Kowalik: To jest dobry temat. Bo mógłbym wpakować do niego masę, maaasę gier. Tych niedocenianych. Tych, które mają w sobie coś fajnego, ale trudno je komuś polecić. My, dostając je za darmo, mamy komfort mówienia takich rzeczy. Moim typem będzie Gra o Tron od studia Cyanide. Ambitne RPG, które ta ambicja okulawiła, bo żaden element nie był dopracowany. Ale też pozwalała wsiąknąć w świat znany z serialu (książka, owszem, ale nie oszukujmy się…). I coś tam namącić, na własną – ograniczoną – skalę. Po latach pamiętam, że mocno wczułem się w ten świat. A pewnie wielu gier, które dostały w 2012 roku wyższe noty, nie pamiętam w ogóle.


Dominik Gąska: Alpha Protocol. Bez dwóch zdań, najlepsza gra 6/10 w historii i jednocześnie tytuł, który pokazuje, że czasami 6/10 może być lepsze niż 8/10 (wiem, to brzmi idiotycznie, ale zostańcie ze mną chwilę). Bo to gra, która mnóstwo rzeczy robi źle – ma fatalnie działające mechanizmy skradankowe, beznadziejne strzelanie, mało emocjonującą akcję – ale ma też inne, które robi fenomenalnie dobrze. Dialogi, scenariusz, to, jak wydarzenia odpowiadają na decyzje gracza i dostosowują się do nich. I te dobre elementy są tak dobre, że warto się dla nich męczyć z tymi gorszymi. I oceniając taką grę oczywiście nie da się pominąć jej wad, udawać, że one nie istnieją. Sam w życiu nie dałbym jej więcej niż 6/10, czy 3/5 w skali Polygamii. Ale jednocześnie taką grę zdecydowanie wolę od nijakiego produkcyjniaka AAA, który wszystko robi „spoko”, nie można mu nic zarzucić.. Ale jest takim nudnym 8/10, granie w którego nie wywołuje żadnych większych emocji.


Patryk Fijałkowski: Nie cierpię gier 6/10. Jest tyle fantastycznych tytułów, które muszę nadrobić, że szkoda mi czasu na przeciętne produkcje. Ale skoro mówimy o  n a j l e p s z e j  grze 6/10… Mafia 3? Władowałem w nią dobre parędziesiąt godzin i choć potrafiła męczyć, a struktura jej questów była wręcz obraźliwa, to nie żałuję ani godziny. Wszystkie bolesne niedoróbki wynagradzała mi genialna atmosfera lat 60. i Nowego (Orleanu) Bordeaux. Ta muzyka, te samochody, problemy społeczne, popkultura… Coś pięknego. Główne misje fabularne były też świetnie wyreżyserowane – postacie tętniły życiem, montaż scen intrygował. Tak jak mówi Domek: dobre elementy były tak dobre, że warto było się dla nich męczyć z tymi gorszymi. Idealna definicja najlepszej gry 6/10.


adam2Adam Piechota: Rule of Rose. Z tym że to była naprawdę co najwyżej „niezła” gra. Działała cała otoczka – kontrowersje, artykuły w mediach (nawet polskich niezwiązanych z branżą!), wycofanie ze sprzedaży, a teraz status białego kruka. Koniec końców gra stanowiła ślamazarny, mocno zbugowany survival horror w klasycznym stylu. Miała porąbaną atmosferę i fantastyczny scenariusz ukryty głęboko pod dziwaczną symboliką. Bardzo nudziła, gdy w nią grałem, a została w głowie na długie lata. Ale oryginalnego egzemplarza (bo grałem tak, jak wtedy grała większość) nie kupię chyba nigdy. Nawet kolekcjoner ma jakiś rozsądek.


 

Przeczytaj także:

Redakcja

 

Więcej na temat:

  1. 10:09 17.09.2017
    Blue__

    Gears of War – nudne pif paf na 6/10, bez większego sensu i polotu. Ale jak przyjdzie ochota na taki gatunek i (warunek konieczny) ma się kumpla do grania, to spokojnie można odłożyć na później coś kalibru 8/10 i zagrać w to czerpiąc z tego przyjemność. A np pomimo tych samych partnerów do co-opa czy Halo nie potrafiłem się w nich dobrze bawić. Binary Domain był grą, która za to zasługuje na 8-9/10, bo pomimo podobnego „rdzenia rozgrywki” jak Girsach miała genialny singiel.

    Killzone – gry na 6/10 (2 i 3 część). Nie ruszać do momentu aż się nie ma parcia na FPS z ładnymi widoczkami. IMHO dużo lepsze były gry z niedocenionej serii Resistance. Obecne CoDy i BFy są imho gorsze nawet od killzone w singlu. Nudzą mnie(a CoD 2 się zachwycałem swego czasu), na szczęście są jeszcze porządne strzelanki jak Doom, Wolf, czy mixy w FPP jak Bioshocki, Dishonored etc.

    Jakichś rodzynków 6-7/10 w których się bawiłem lepiej niż w produkcjach ocenianych przez innych na 9-10/10 zapewne trochę było, ale jakoś te głośniejsze tytuły zawsze zostają w pamięci, bo są częściej w rozmowach przywoływane.

  2. Freszu
    11:12 17.09.2017
    Freszu

    Dla mnie gra 6/10 musi bronić się pomysłem lub/i klimatem, a już nie koniecznie zawartością i wykonaniem. Z perspektywy czasu to Guns&Gore&Cannoli, który !autopromocja! opisałem już na swoim blogu. Tu tylko dodam, że choć klimat czasów prohibicji często łamał się przez niezbyt śmieszne dialogi, tak mechanika strzelania (śmiem twierdzić, że lepsza niż w Metal Slugu Advance) i np. scena w barze wszystko wynagradzały.

    Ukryj odpowiedzi()
  3. 11:17 17.09.2017
    madoc

    Mam identyczne odczucia co do Alpha Protocol -wszystkie mechaniki w tej grze były co najwyżej średnie (chociaż walka wręcz, mimo swojej prymitywności, miała swój dziwny urok, szczególnie po odblokowaniu „wejścia z kolana”). Ale to, w jaki sposób była prowadzona fabuła było mistrzowskie. Ot, cały Obsidian.

    A dla mnie taką grą jest Shadow of Mordor – gra która prócz systemu Nemezis nie ma właściwie nic do zaoferowania, ale sam ten system przyciągnął mnie do niej na dobre kilkanaście godzin.

    PS: Grę o Tron chyba zrobiło Cyanide.

    Ukryj odpowiedzi()
  4. 11:19 17.09.2017
    Redemptor

    Jest całkiem sporo takich tytułów. Nie będę ich wymieniał, może podeprę się tylko takim Cursed Crusade na PS3. Gra jakiej wcześniej nie było i raczej długo nie będzie. Gra przeplatana rzeczami słabszymi i genialnymi. Ponad 100 finisherów,, multum broni i kombinacji w grze robi wrażenie. Jako nieliczną zostawiłem sobie w kolekcji na płycie na PS3. Z ostatnich Mafia 3. Jedne z najlepszych sandboxów tej generacji. Za gameplay, za klimat, za smaczki, których masy nie widzą. Generalnie podsumowałbym tak. Gry na 9-10 są często dla mnie ładnie opakowanymi mainsreamowymi badziewiami. Wszystkie wyglądają tak samo i gra się w nie tak samo. Projekty postaci, światów, poziom grafiki -to już zupełna kalka jeden drugich. Wielokrotnie zdarzyło mi się, że gry na 9-10 okazywały się w moim odczuciu napompowanymi wydmuszkami. Jednym z takich wzorcowych przykładów niech będzie God Of War-nie trawię tej głupawej serii. Właśnie Taki Conan od Nihilistic, którego także sobie zostawiłem na pamiątkę oceniany na jakieś 5/10 podobał mi się znacznie bardziej niż GOW. Pomimo braków w grafice, momentami kiczu miał to coś czego w GOW szukać bez rezultatu. O jeszcze z takich dosadnych przykładów jest Aliens Colonial Marines, którego skończyłem 3 razy. Bardzo mi się ta gra podobała. Jedyny błąd? Zbyt niski poziom trudności. Z kolei takiego „świetnego” Bioshocka męczyłem pół roku tak mnie mulił.

  5. iydem
    21:21 17.09.2017
    iydem

    Pierwsze co mi przyszło do głowy to Anno 2205 w które zagrywam się jak opętany od dwóch tygodni, ale ku mojemu zdziwieniu i powszechnej negatywnej opinii ma metascore=72. Fakt, jest spłycona w stosunku do poprzedniczek, ma parę irytujących rozwiązań (walka… naprawdę dało się to zrobić jeszcze gorzej), widać że to gra na jeden raz, ale też czuć że był pomysł aby zrobić coś inaczej, a na najwyższym poziomie trudności wyzwanie jest na zadowalającym poziomie.
    Z takich prawdziwych 6/10 to zapamiętałem nowego Thiefa. Tu również mimo wad (miasto-hub labirynt, przeciwnicy debile itd) nie mogłem się oderwać. W pamięci utkwił mi klimat, mroczny, klaustrofobiczny, momentami aż ciarki przechodziły (np poziom w wariatkowie).

  6. 00:45 18.09.2017
    lecho

    Ha, właśnie ukończyłem Grę o Tron po zdjęciu jej z kupki wstydu i choć dałbym jej nawet 5, nie 6/10, to było to najlepsze i najbardziej pozytywne 5/10, w jakie grałem 😉

    Ukryj odpowiedzi()
  7. 14:27 18.09.2017
    ammarmar

    Właśnie gram w „The Bureau: XCOM Declassified”. Gra nie zebrała zbyt dobrych recenzji tuż po wydaniu, ale jak dla mnie, daje sporo frajdy z rozwalania ufoków. Ma też coś w stylu fabuły, parę fajnych postaci i oprawę graficzną, która nawet dzisiaj nie razi.