Single? Multi? Ciekawa historia? Platforma do wspólnego strzelania z kolegami?
Paweł Olszewski
Udostępnij
Ale nie zapominam o tym, czym seria była dla mnie kiedyś. Przede wszystkim kopalnią niezapomnianych momentów, w ten czy inny sposób łamiących schematy singlowej kampanii w FPS-ie. Gdy zacząłem wymieniać je sobie teraz w głowie, nie starczyło mi palców u rąk, by je im przyporządkować. Mówcie co chcecie, ale to niezłe osiągnięcie jak na "szczelankę", którą zwykło się krytykować za długość kampanii. Mi ona właśnie zawsze pasowała i gdyby dziś dało się kupować tylko tę część Call of Duty, nie miałbym żalu rezygnując z multiplayera. Choć to właśnie Modern Warfare wspominam jako jedną z pierwszych gier, które pokazały mi czym jest maniaczenie na serwerach z bandą poznanych w sieci kumpli. Więc dziś Call of Duty jest dla mnie już wyblakłym cieniem świetnej i zasłużonej dla gatunku serii. Szkoda, że nie poległa śmiercią bohatera. Choć zaznaczę, że gdy piszę te słowa, WW2 dopiero ściąga się na dysk Xboksa One X.