Ach, ci wygłodniali właściciele Switchów.

bELbWIaJ

Wiadomo dlaczego, ale nagłówki rządzą się własnymi prawami. Szał na obie produkcje, które na liście angielskich bestsellerów zajmują kolejno drugie i trzecie miejsce, jest po pierwsze nieco starszy - żadna z nich nie debiutowała w ten weekend - po drugie: potrwa na pewno znacznie dłużej. Yoshi to pierwsza z wewnętrznych premier Nintendo w tym roku. Prawdopodobnie najmniejsza, gdyż Pokemony, Animal Crossing, a nawet Fire Emblem budzą o wiele wyższy stopień podjarki wśród switchowców. Dlatego tak „baitowo” zwracam na nią uwagę. Zasługuje na kilka wpisów więcej niż tylko „znamy datę premiery” i „recenzja”. Ach, a to drugie niebawem, najpewniej w czwartek.

Yoshi's Crafted World - Launch trailer (Nintendo Switch)

Jeśli dalej czytacie, to jest mi niezmiernie miło - znaczy, że liczycie na kilka zdań wstępnych wrażeń. W cudzysłowie to powinienem zamknąć, bo jak się w sobotę odpaliłem, to konsolę dopiero uśpiłem po napisach końcowych. I nawet jeśli zamierzam jeszcze spędzić z największym słodziakiem Nintendo trochę czasu, moja opinia jest już ukształtowana w pełni. Jest bardzo dobrze. Gdybyśmy nie posiadali esencji dwuwymiarowego platformera w postaci remastera Donkey Kong Country: Tropical Freeze, to właśnie Yoshi byłby najlepszą zręcznościówką 2D na „głównej” scenie.

bELbWIaL

A zatem wybaczcie małą pułapkę i pamiętajcie o dinozaurku, bo (spoiler alert!) warto.

bELbWIbH