Historia opowiedziana jest raczej sprawnie i wszystko w końcu łączy się ze sobą, tworząc solidną podstawę dla wydarzeń z poprzedniej gry. Duża w tym rola Williama, najmłodszego McCalla, który jest narratorem pomiędzy rozdziałami i dopowiada graczowi brakujące wydarzenia z życia swojego rodzeństwa. Matt Miller z Game Informer Online w swojej krótkiej recenzji nie znalazł powodów przy grze przyznać mniej niż 8. W końcu Techland od czasu do czasu daje nam szansę na prawdziwe pojedynki rewolwerowców. Częste odejście od zwykłego strzelania przykuwa uwagę gracza. Klasyczne pojedynki jeden na jednego są naprawdę wymagające i pełne napięcia. Krótkie, historycznie kontrowersyjne, sekwencje z karabinem Gatlinga podbijają współczynnik destrukcji. Kilka pobocznych misji, pozwala odetchnąć od fabuły i skosztować rozgrywki korzystającej z otwartego świata. Natomiast Tom Orry z Videogamer spodziewa się, że gra znajdzie swoją grupę wiernych fanów, których przyciągnie inny, niż zwykle tryb multiplayer. Tom ocenił Więzy Krwi na 7. Rozgrywka wieloosobowa robi co może, by jak najlepiej wykorzystać osadzenie jej na Dzikim Zachodzie. Są tu standardowe tryby deathmatch, uzupełnione systemem zdobywania kolejnych poziomów, ale ciekawszy jest drużynowy tryb oparty o znane z westernów scenariusze. Nie ma znaczenia, czy atakujecie bank czy go bronicie, albo czy próbujecie zabić prawnika czy gracie jego ochroniarzy, te misje, oparte o wyznaczone cele mają o wiele więcej charakteru, niż stary, zwykły deathmatch. Nie wydaje nam się, by Więzy Krwi doczekały się społeczności pozwalającej rywalizować z najlepszymi w branży, ale grupa oddanych fanów jest prawie gwarantowana. Na koniec zostawiłem sobie opinię Randolpha Ramsaya z GameSpotu, który tak oto podsumowuje swoją recenzję, w której ocenił grę Techlandu na 8: Dobrze poznacie braci, gdy będą narzekać, droczyć się i przeklinać w trakcie przygody w Więzach Krwi i wszystko wydaje się wzięte prosto z hollywoodzkiego westernu. Porównanie do filmu jest na rzeczy ponieważ silna narracja i wysoka wartość produkcji składają się na prawie kinowe przeżycie. Dodajcie do tego emocjonującą rozgrywkę, a Call of Juarez: Więzy Krwi staje się idealnym sequelem. Takim, który góruje nad oryginałem niemal w każdym elemencie. Mimo że grę kaleczy krótka rozgrywka i kiepskie SI przeciwników, wszyscy, którzy szukają uciechy i innego, niż przy pozostałych strzelaninach doświadczenia, nie powinni wahać się przed zabraniem się na przejażdżkę z McCallami. No i tak to wygląda. Całkiem nieźle, prawda?