Zmien skórke
Logo Polygamii

Spokojnie, nikt nie chce przejmować CD Projektu

Firma po prostu zabezpiecza się na przyszłość.

3 listopada portal Rzeczpospolita opublikował informację o zwołanym na 29 listopada nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Tak naprawdę nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo zgromadzenie takie od zwyczajnego różni się tylko tym, że jest zwoływane poza standardowym porządkiem. Sporo zamieszania wywołał natomiast jeden z projektów uchwał, które mają zostać przegłosowane w tym czasie.

Z zastrzeżeniem postanowień § 25b., prawo głosu każdego Akcjonariusza Spółki (zgodnie z definicją wskazaną w ust. 2 poniżej) zostaje ograniczone w ten sposób, że żaden z akcjonariuszy nie może wykonywać na Walnym Zgromadzeniu więcej niż 20% ogólnej liczby głosów z akcji istniejących w Spółce w dniu odbywania Walnego Zgromadzenia.

Takie same zasady mają obowiązywać akcjonariuszy tworzących grupy mające łącznie więcej, niż 20 procent głosów. Po ludzku chodzi o to, że jeśli ktoś ma więcej głosów i tak zostaną one zredukowane do rzeczonych 20 procent.

Dalej, również na łamach Rzeczpospolitej, pojawia się wypowiedź Michała Skiby, analityka w Ipopemy Securities:

Wydaje się, że proponowane zmiany w statucie wynikają z chęci zabezpieczenia się przed wrogim przejęciem i utratą kontroli nad spółką (…)

Temat szybko podchwycił NeoGAF i inne portale zajmujące się tematyką gier wideo. Pojawiły się pogłoski, jakoby już pojawił się inwestor chętny na CD Projekt, a teraz firma próbuje szybko zabezpieczyć się przed wrogim przejęciem. W sumie nie ma się co dziwić. Spółka radzi sobie świetnie nie tylko wśród graczy, ale przede wszystkim – z punktu widzenia inwestora – na giełdzie.

Nie jest też tak, że wrogie przejęcia w tej branży są czymś niespotykanym. Niedawno gigant medialny Vivendi przejął w ten sposób kontrolę nad należącym wcześniej do Ubisoftu Gameloftem, co jest częścią większej gry, w której stawką jest sam wydawca.

W sumie szkoda, że bracia Guillemot nie zdecydowali się na ten sam krok co CD Projekt, zanim zaczęła się walka z Vivendi, bo pewnie teraz ich firma byłaby bezpieczna. Okazuje się bowiem, jak powiedział serwisowi WCCFTech przedstawiciel spółki, że chodzi jedynie o zabezpieczenie się na przyszłość, a nie środki zaradcze “na już”.

Jeśli chodzi o ostatnie plotki, to nie są one prawdziwe, a propozycja uchwały nie jest reakcją na jakiekolwiek trwające obecnie działania, a jedynie zabezpieczeniem przed przyszłymi, hipotetycznymi sytuacjami, które w ogóle mogą nie mieć miejsca.

Swoją drogą, to nie pierwszy raz, kiedy spółka musi dementować podobne plotki. W ubiegłym roku świat obiegła informacja od – ponoć – pracownika CD Projekt RED o tym, że zarząd firmy prowadzi rozmowy o jej sprzedaży Electronic Arts. Później całość zdementował Adam Kiciński.

Czyli nic złego się nie dzieje, a wspomniana uchwała to jedynie zabezpieczenie, bardzo słuszne zresztą. To, że teraz nikt nie próbuje nie oznacza, że w przyszłości sytuacja nie ulegnie zmianie. Szczególnie, że już w przyszłym roku mamy poznać więcej szczegółów odnośnie Cyberpunka 2077.

Bartosz Stodolny

Więcej na temat:

3
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
3 Komentarze
0 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
niewierze
Użytkownik

Mogliby zabezpieczyć 60fps w Wiedźminie na pro.

adwark
Użytkownik

Zagadka – jaka jest szansa że to właśnie dokładnie dlatego że takie coś robi Vivendi z Ubisoftem jest przyczyną że zabezpieczają się przed tym?

JaroWars
Gość
JaroWars

W pigułce:

– Chcesz mnie uwieść!
– Nieprawda! Wcale nie chcę!
– Och, a to dlaczego, może ci się nie podobam?