Zmien skórke
Logo Polygamii

Nie jestem w stanie, ani nawet nie próbuję, rozsądzić czy taki a nie inny dobór tytułu gry był wynikiem zwykłej bezmyślności twórców, czy może „szprytnym” chwytem marketingowym, żeby grę rozpropagować przez kontrowersję. Ten pierwszy przypadek wywołuje moje współczucie dla developerów, którzy powinni naprawić swój błąd, drugi zaś zasługuje na wyjątkowe potępienie.

Marketingowy kretynizm zawsze należy piętnować, najczęściej odpowiednio weryfikuje go również rynek. Świetnie pokazuje to inny rodzimy przykład w postaci Hatred. Gra od początku bazowała na kontrowersji roztaczając wizje brutalnej, niczym nieposkromionej przemocy wobec wszystkiego i wszystkich. Media to podchwyciły, zwłaszcza na Zachodzie, zapewniając grze niesamowity rozgłos. W żaden sposób nie przełożyło się to jednak na sprzedaż – Hatred znalazło swoich fanów, ale przy sprzedaży na poziomie 70 tys. kopii ciężko mówić o wielkim sukcesie komercyjnym.

Nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe

Wróćmy jednak do Soviet City. To strategia czasu rzeczywistego autorstwa Chicken in the Corn, czyli ludzi odpowiedzialnych za całkiem udaną przygodówkę 1Heart. Rozgrywka toczy się w bliżej niesprecyzowanym komunistycznym kraju, gdzie zarządzając miastem (twórcy przywołują inspirację SimCity 3000), oprócz rozbudowy infrastruktury musimy również dbać o odpowiednie poziomy propagandy czy terroru szerzonego wśród mieszkańców. Brzmi ciekawie, pewnie sam też zagram, gdy tylko gra wyjdzie z Early Accessu. Tutaj dochodzimy do sedna problemu, czyli tytułu gry.

Zdaniem twórców, ich świat inspirowany jest wieloma krajami dawnego bloku wschodniego z czasów minionych. Tytuł jednak wskazuje wyraźnie na jeden konkretny kraj – ZSRR. Nie da się bowiem ukryć, że wiele było krajów socjalistycznych, komunistycznych, zza żelaznej kurtyny, wiele demoludów, ale kraj sowiecki był tylko jeden. Te bezpośrednie odwołania (trudno inaczej interpretować np. portret Stalina umieszczony w opisie gry na Steamie) wywołują oburzenie niektórych Rosjan, którzy inaczej patrzą na historię niż chociażby my Polacy. Wkraczamy tym samym na bardzo grząski grunt mówienia o czyichś oraz swoich własnych narodowych przywarach.

Zachęcam do prostego eksperymentu myślowego. Gdyby polskie studio stworzyło grę strategiczną Onion City, której częścią byłoby upijanie Januszów spod sklepu oraz szkolenie Heńków w kradzieży zagranicznych samochodów, to można by taką grę uznać za humorystyczną autoironię na temat stereotypów o Polakach. Gdyby jednak taką grę stworzyli Niemcy (faszyści!), Ukraińcy (banderowcy!) lub Amerykanie (ćwierćinteligenci!), wtedy oburzenie wielu polskich graczy oraz mediów byłoby ogromne. Podjęto by też pewnie liczne akcje protestacyjne, włącznie ze zgłaszaniem gry do administracji Steama jako ksenofobicznej i obraźliwej.

Jeśli kogoś ten eksperyment nie przekonuje, to polecam sięgnąć pamięcią do roku 2004 i premiery RTS-a Codename: Panzers – Faza Pierwsza. Dokonała się wtedy bodaj największa narodowa akcja protestu przeciwko grze komputerowej, wywołana przez urażoną dumę samozwańczych i pseudo historyków. Czołówki największych polskich mediów obiegła wtedy informacja, że wydana przez niemieckie CDV Software gra, nie dość że pozwala wcielić się w żołnierza SS i mordować niewinnych Polaków, to jeszcze przedstawia nas jako naród pijaków odpowiedzialnych za wybuch II wojny światowej. Oficjalne pismo z prośbą o wyjaśnienia wystosowało do twórców nawet polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych!

A potem ktoś w końcu w Codename zagrał i przekonał się, że inwazja na Polskę to część kampanii niemieckiej (jednej z trzech frakcji w grze), której cele misji stanowiły przedruki autentycznych rozkazów z epoki (niemiecka propaganda wmawiała swoim żołnierzom, że reagują na agresję ze strony Polski). Misje w grze wcale też nie polegały na eksterminacji naszych pradziadków, zaś pijany Polak występuje w grze w liczbie jednego, napotykanego przypadkiem w piwnicy jakiegoś budynku. Jako anegdotę dodam, że w wyjaśnianie całej sprawy mocno zaangażowali się dziennikarze startującego wtedy na naszym rynku niemieckiego miesięcznika Gamestar. A przywołałem ten fakt tylko dlatego, żeby poradzić puknięcie się w głowę każdemu, kto zaczął dopatrywać się w tym jakiegoś głębszego sensu lub spisku.

Mieszanie historii z fikcją

Skoro nawet próba wiernego przedstawienia realiów historycznych może wywołać spore kontrowersje w danym środowisku lub narodzie, to nic dziwnego że ludzie są jeszcze bardziej skłonni do krytykowania dzieł fikcyjnych, nawiązujących do elementów dotyczącej ich historii i wykorzystujących stereotypy na ich temat. Na tej samej zasadzie, co kiedyś Polacy, tak dzisiaj Rosjanie mogli poczuć się dotknięci takim, a nie innym doborem tytułu Soviet City.

O ile bowiem łatwo śmiać się ze stereotypów na swój temat, tak inni śmiejący się ze stereotypów na nasz temat po prostu przejawiają ignorancję oraz własne uprzedzenia. Mając ciekawy pomysł na rozgrywkę, twórcy mogli wybrać dziesiątki innych tytułów, które miałyby bardziej uniwersalny, nieobraźliwy charakter, ale wybrali właśnie ten. Sami są więc winni tej sytuacji i jeśli się z niej nie wycofają – wciąż będą ponosić jej konsekwencje.

Tymczasem życie doskonale pokazuje, że można tworzyć fikcyjne gry odwołujące się do rzeczywistej historii w sposób na tyle uniwersalny, by były zrozumiałe dla odbiorców na świecie i nie obrażały świadków lub dziedziców danych wydarzeń. Wydane w 2003 roku Republic: The Revolution również rozprawiało się z tematem komunistycznych reżimów, ale właśnie w taki uniwersalny sposób. Podobnie cała seria Tropico, która wiadomo że od początku miała być satyrą wymierzoną w komunistyczną Kubę. Można? Można.

Problem nie tylko strategiczny

Przy okazji rozmyślań nad tym tematem, moją uwagę zwróciło to, że polscy developerzy gier wydają się w ostatnim czasie niezwykle zafascynowani Rosją i jej współczesną historią. Wyjdźmy na chwilę poza gatunek gier strategicznych. Dopiero co niedawno mieliśmy okazję zagrać w klimatyczny Kholat, który dopisał fikcyjne wyjaśnienie wydarzeń jakie w 1959 roku rozegrały się na przełęczy Diatłowa. Z kolei inne polskie studio pracuje nad grą przygodową Kursk, mającą opowiedzieć fikcyjną historię ostatniego rejsu rosyjskiego okrętu podwodnego, który zatonął w 2000 roku.

O ile Kholat dotyczył wydarzeń mało kontrowersyjnych i został odebrany po prostu jako ciekawy survival horror, tak twórcy Kurska zupełnie niedawno doświadczyli podobnej, a może i nawet większej, fali krytyki oraz nienawiści ze strony Rosjan. Schemat był zresztą podobny – niezadowolenie z doboru tematu szybko zmieniło się w ksenofobiczne ranty wymierzone w Polaków.

Ludzie z Jujubee wzięli na warsztat wydarzenie niezwykle świeże, nie tylko dla Rosjan. W tym przypadku to nie dobór tytułu będzie jednak testem na ich dojrzałość oraz odpowiedzialność, ale dopiero sam efekt końcowy. Stąpając po bardzo cienkim lodzie będą oni musieli odpowiednio wyważyć fakty, szacunek dla ofiar i ich rodzin, wreszcie dopisaną przez siebie fikcję, aby całość stanowiła interesującą opowieść pozbawioną stereotypów, czy osobistych niechęci. Jestem ciekaw jak im się to uda i trzymam kciuki aby stworzyli produkt godny uznania.

Poprawność i przyzwoitość

Lektura komentarzy na temat Soviet City dobitnie pokazuje, że miejsce merytorycznej dyskusji wokół inspiracji i nawiązań historycznych w grze, szybko zastąpić mogą inwektywy oraz wzajemne uprzedzenia. W zaparte wydają się iść również twórcy z Chicken in the Corn, którzy swojej decyzji o doborze tytułu bronią. To ich prawo, nikt nie zmusi ich do zmiany tytułu, nawet jeśli sam uważam że powinni to zrobić, bo jest on krzywdzący dla ich własnego dzieła.

Sporo będzie pewnie jednak osób, które stwierdzą, że tytuł to sprawa twórców, a jak kogoś obraża, to niech spada na drzewo, bo jest wolność słowa. A tak w ogóle, to ta poprawność polityczna niszczy naszą cywilizację.

Zwolenników takiego podejścia odsyłam jeszcze raz do eksperymentu myślowego oraz przykładu polskiej histerii na temat Codename: Panzers – Faza Pierwsza. Czy chcielibyście aby ktoś o was i waszej historii mówił błędnie, niesprawiedliwie, stronniczo lub sprowadzał ją do absurdu? Aby ktoś nabijał się ze stereotypów na wasz temat? A może dopatrywalibyście się takich zabiegów nawet tam gdzie ich nie ma, tylko ze względu na własne uprzedzenia?

To nie są kwestie poprawności politycznej, ale zwykłej rozwagi, szacunku wobec innych i przyzwoitości. Tak niewiele mamy ich w świecie wokół, więc fajnie gdybyśmy mieli je chociaż w grach.

41
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
14 Komentarze
27 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
TheMisterA
Użytkownik

Przepraszam, ale część tez postawionych w artykule nie trzyma się kupy. Przede wszystkim porównywanie tytułu Soviet City do gry o Janusza robionej przez Niemców jest mocno chybiona. Jak rozumiem powstająca gra jest strategią nie o przywarach ale o systemie. Nie widzę tutaj odniesienia do przywar Rosjan, a już tym bardziej do Rosji jako takiej, bo w końcu w tytule jest Soviet. Dla mnie jest to odwołanie do systemu powstałego w Rosji bolszewickiej a sprzedanej kilkunastu państwom. A ZSRR, to także Gruzja, Azerbejdżan, Kazachstan. Zwróćcie uwagę, że jak ktoś w grach umieszcza Nazistów to część ludzi oburza się, że żadni Naziści… Czytaj więcej »

emter
Użytkownik

@TheMisterA – Nie zgodzę się ze stwierdzeniem “Rosjanie nie lubią takich odwołań negatywnych odnośnie swojej historii, bo dla nich okres ZSRR to okres imperialny do którego tęsknią.”. Nikt tego nie lubi – patrz na przykład polskiej histerii wokół Codename Panzers. Nie chodzi o piętnowanie systemów, ale wyczucie w mówieniu o czyjejś historii lub wykorzystywaniu jej do tworzenia fikcji. Republic: The Revolution dobrze podejmowało temat zbrodniczego systemu – tutaj mamy tylko portrety Stalina wstawione do sima, który równie dobrze mógłby się bez nich obyć. A sądzę że nawet by zyskał.

TheMisterA
Użytkownik

Gra może być głupia, jako gra etc. Ale nie można zgodzić się z argumentem, że pokazywanie zakłamania historycznego oraz przedstawienia nacji jako pijaków w grze z tym co wykorzystują w tym potworku soviet city jest tożsame. Jak w tej grze, będzie pokazywane, że Rosjanie rozpętali 2 wojnę światową i zaatakowali Niemcy to pierwszy rzucę kamieniem. Jak w tej grze będzie się robić idiotów z Rosjan to też. Ale to o czym piszesz jest robieniem typowej dziennikarskiej burzy w szklance wody. Co chyba sam nie rozumiesz, bo musisz odpowiadać pod prawie każdym postem broniąc swojego tekstu.

JaroWars
Gość
JaroWars

IMO istnieje bardzo prosta metoda na sprawdzenie, które kontrargumenty wysuwane przez “obrażoną” stronę mają solidne podstawy, a które są po prostu wyssanym z palca płaczliwym bełkotem, a żeby być hardkorowym, weźmy na pierwszy ogień nas samych. Kiedy czytamy, że oskarża się Polaków o denuncjowanie Żydów itd., wśród głosów oburzonych można znaleźć przekonujące dane liczbowe, np. o proporcji laureatów (nie wiem, czy dobre określenie) Sprawiedliwych WNŚ itd. Ale kiedy już ktoś zarzuci Polakom dyskryminację mniejszości narodowych za czasów II RP, bardzo niewielu obrońców będzie w stanie wyjść poza utarte “doucz się, a potem pie*dol od rzeczy”. Ten drugi przypadek odpowiada rosyjskim… Czytaj więcej »

Maciej2801
Użytkownik

Nazista to Niemiec i Austryjak jakby co bo III Rzesza to te 2 kraje i zajumana Czechosłowacja

Pongo
Użytkownik

Nazista może być dowolnej narodowości i mieszkać w dowolnym kraju, ale nie w Austryji, bo nie ma takiego kraju jak Austryja :).

badtorro
Użytkownik

Ja również nie zgadzam się ze zdaniem autora. Te argumenty są wyciągnięte z kapelusza, a w samym tytule Soviet City nie widzę niczego zdrożnego ani obraźliwego.
Gra jest robiona przez Polaków i zbieżna z polskim rozumieniem historii.
Podobne podejście nie przeszkadza amerykanom tworzyć rozrywkę wedle własnego pojmowania historii.
Chłopaki z Chicken in the Corn chcą po prostu zrobić ciekawą, oryginalną grę a nie zaczynać studia nad historią, żeby móc dobrać tak tytuł żeby nikogo nie urazić. Takie podejście to absurd, śmierdzi przesadzoną i źle pojmowaną poprawnością polityczną.
Trzymam kciuki za to, żeby gra się nazywała tak jak sobie wymyślili.

emter
Użytkownik

“Gra jest robiona przez Polaków i zbieżna z polskim rozumieniem historii. Podobne podejście nie przeszkadza amerykanom tworzyć rozrywkę wedle własnego pojmowania historii.” Niektórym Amerykanom nie przeszkadza, ale czy powinni tak robić i jest to dobre? Nie. Czy wszyscy tak robią? Nie. Czy będziesz oburzony kiedy jakieś rosyjskie studio weźmie na tapetę, np. 1612 rok i zacznie pokazywać Polaków jako złych najeźdźców na Rosję. Pewnie tak, wkońcu to Ci źli “Ruscy komuniści”… Tylko że dyskutując o historii, moralności i wzajemnych uprzedzeniach odbiegamy od tematu, którym jest źle dobrany tytuł gry. Wedle twórców nie opowiada ona o Rosji, ale stara się w… Czytaj więcej »

Korush
Użytkownik

Ja nie wiem czy to prowokacja, ale film 1612 powstal… Czy powinien powstac? Nie. Czy mogl? Tak. Czy jest dobry? Lepszy niz niejeden polski film historyczny. A czy zgadzam sie z jego trescia? Nie, ale to inna kwestia, nie bede komus bronil czegokolwiek tylko dlatego, ze sie z nim nie zgadzam albo mi sie to nie podoba.

emter
Użytkownik

Wiem że powstał i mam nawet podobne odczucia na jego temat 🙂

Nie wiem natomiast co masz na myśli przez bronienie komuś tworzenia czegokolwiek – ja nikomu niczego nie bronię, po prostu wskazuję na coś, co uważam za błąd twórców i szkodę dla ich własnej gry. I nikt mi nie zabroni nie zgadzać się z ich decyzjami 😉

Maciej2801
Użytkownik

1612 jest przeciętniakiem. Ma momenty ale ogólnie jest słaby

Pongo
Użytkownik

To oczywiste że wielu Rosjan poczuje się dotkniętych takim postrzeganiem historii, ale co z tego? Dlaczego ktokolwiek miałby się przejmować ludźmi, którym wyprano mózgi? Gra o homo sovieticus jak najbardziej może się nazywać Soviet City.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Homo_sovieticus

badtorro
Użytkownik

Nie, nie dostrzegam żadnego błędnego koła uprzedzeń. Dostrzegam zwyczajny tytuł, burzę w szklance wody i dziennikarza, który napisał głupoty i zaciekle (i słabo) się broni. Zaczynam też dostrzegać, że parasol Agory i Gazety Wyborczej wpływa tez na treści na vortalu o grach. Szkoda :-S

Zvolowaty
Administrator

Zaktualizuj swoje informacje. Polygamia już od kilku ładnych miesięcy nie jest własnością Agory i od tego czasu nie ma z nią nic wspólnego. Ale osądy tego typu łatwo przychodzą :>

Korush
Użytkownik

Nie gralem w Republic: The Revolution, ale wklejone zdjecie pokazuje:
-cyrylice
-czerwone gwiazdy
-kalasznikowy
-ludzi o kaukaskich rysach twarzy
Znawca nie jestem, ale moze ktos rozpozna ten smiglowiec/helikopter?

No i gdzie ta roznica, ze Soviet City jest zle, a RTR juz ok? Autor widze stara sie wpasowac w poprawnosc polityczna, tylko jakos tak argumenty nie trzymaja sie kupy.

emter
Użytkownik

Nigdzie nie napisałem że Soviet City jest złe, tylko że ma nietrafiony i nieprzemyślany tytuł, który nie oddaje idei gry. Republic wykorzystało na tyle uniwersalne symbole, że zdajesz sobie sprawę z nawiązań bez konieczności nazywania gry CCCP: The Revolution. Tak jako jak Red Dawn nie zatutyłowano Evil Communist from North Korea Invades US. Można skutecznie bazować na symbolach, żeby coś przekazać, nie trzeba od razu promować gry portretami Stalina.

lukaszsa
Użytkownik

Ale portretami swastyk(nie wszędzie są zakazane) i wizerunkami Hitlera już tak?Czy tylko ja w twojej wypowiedzi i toku myślenia widzę podwójne standardy?

emter
Użytkownik

A napisałem coś takiego? Nie. A może jest taka gra, zatytułowana np. Nazi City?

lukaszsa
Użytkownik

“nie trzeba od razu promować gry portretami Stalina.” – rozumiem w takim razie, że nie pochwalasz również promowania gier wizerunkiem Hitlera?

emter
Użytkownik

Tak, gdyby gra nazywała się Nazi City i promowała portretami Hitlera, uważałbym to za równie niewłaściwe rozwiązanie.

Postacie historyczne i fakty historyczne zostawmy grom, które starają się wiernie odtwarzać realia i wydarzenia historyczne (np. seria Company of Heroes, czy Hearts of Iron), a nie wykorzystują historię do tworzenia fikcji lub metafory. W tym drugim przypadku jestem zwolennikiem operowania na symbolach, np. czerwonej gwiazdy, czarnego krzyża, portretu fikcyjnej postaci namalowanego w odpowiedniej stylistyce, itp.

Korush
Użytkownik

W ksiazkach to jest normalne, w filmach fikcja miesza sie z prawdami historycznymi, ale w grach trzymajmy sie faktow i symboli, bo jeszcze ktos sie obrazi.

emter
Użytkownik

Zachowam Twoją odpowiedź i będę wklejał pod każdym kolejnym doniesieniem w stylu “Kolejny zagraniczny film / kolejna książka / kolejna gra obraża Polaków /zakłamuje historię Polski” 😉

JaroWars
Gość
JaroWars

“Tak, gdyby gra nazywała się Nazi City i promowała portretami Hitlera, uważałbym to za równie niewłaściwe rozwiązanie.”

I co, tak z ręką na sercu: pisałbyś o tym specjalnie esej? Pojawiłby się na Poly temat “Rozumiem oburzenie Niemców na polskie Nazi City”?

Korush
Użytkownik

Zaden z tych punktow co wymienilem nie jest uniwersalnym symbolem, to wszystko razem jest jednoznacznie kojarzone z Krajem Rad, nie ma tam nic subtelnego… z wyjatkiem genericowej nazwy gry. Podsumowujac: rysunki radzieckich symboli + generic nazwa = mamy uczciwy marketing, rysunki radzieckich symboli + Soviet w nazwie = jedziemy na chwycie marketingowym.

Finear
Użytkownik
gsg
Użytkownik

Przeczytałem tekst i trochę mi zgrzytało, bo przecież Zachód w tekstach (pop)kultury od zawsze robi z ZSRR głównego złego. Później obejrzałem trailer. Serio, obejrzyjcie trailer, posłuchajcie muzyki i powiedzcie mi, że ta gra jest na poważnie. Wygląda jak słaby, przykry dowcip. Po ulicach miast chodzą kartofle a pośród nich Gagarin. W jednym kadrze dziecko płacze, obserwując egzekucję, a kilka kadrów dalej widzimy hasło “rapid euthanasia”. Totalnie zgadzam się, że tytuł radziłby sobie równie dobrze bez dosłownych cytatów – socrealistyczna dystopia, państwo policyjne, nie trzeba im wiele więcej niż dużo czerwonego koloru.

No i mi się przypomniało Pożegnanie ze światem:
https://www.youtube.com/watch?v=6JW7kWf4pDc

sairus
Użytkownik

“Marketingowy kretynizm zawsze należy piętnować(…)” Yhym, dziennikarski również. “. Te bezpośrednie odwołania (trudno inaczej interpretować np. portret Stalina umieszczony w opisie gry na Steamie) wywołują oburzenie niektórych Rosjan, którzy inaczej patrzą na historię niż chociażby my Polacy. Wkraczamy tym samym na bardzo grząski grunt mówienia o czyichś oraz swoich własnych narodowych przywarach.” Czyli autor tego artykułu sprowadza obiektywną prawdę historyczną o ZSRR jako systemie totalitarnym do stereotypów narodowych, do przywary? Poważnie? Aż mi się nie chce dalej komentować tych… po prostu brak słów. Widzę że po zmianach w zarządzie Polygamia stała się takim małym przyczółkiem do siania manipulacji, a wszystko… Czytaj więcej »

JaroWars
Gość
JaroWars

Nie wspominając o tym, że wprost przeciwnie: akurat ja, który znam trochę historię, uważam, iż bardzo łatwo inaczej interpretować portret Stalina umieszczony w opisie gry na Steamie, gdyż takie portrety szpeciły ściany m.in. czechosłowackich urzędów jeszcze długie lata po tym, jak w ZSRR wszystkie podobne zapakowano w kartony i zamknięto w piwnicy.

thklein
Użytkownik

Śmiesznym jest fakt, że autor tekstu nie zagrał nawet w produkcję, a “recenzuje” i, na dobrą sprawę, skreśla ją już na podstawie samego tytułu i odwołań w symbolice.
Czy bolałby mnie fakt, gdyby to Polaków ukazano w innej grze w taki sposób? Nie. Internet to nie miejsce na merytoryczne dyskusje, a już na pewno nie o historii. Ukochana, przez wszelkiej maści media, Wolność Słowa właśnie odbija się czkawką w tym tekście.
Nie można już tworzyć czegoś własnego, wyjątkowego, bo ktoś nie daj Bóg się jeszcze oburzy.

Proponuję wyjąć kijek z tylnej części ciała i dać sobie nieco więcej luzu i zdrowego dystansu.

JaroWars
Gość
JaroWars

Dla mnie są tylko dwie możliwe genezy powstania tego artykułu: Marcinowi pod koniec pisania oryginalnego tekstu wywaliło nagle zasilacz w laptopie i musiał na szybkiego skrobnąć coś od nowa, coby się wyrobić przed północą. A drugie to to, że pewnym bardzo konkretnym personom najwidoczniej BARDZO zależy na szumie wokół tej produkcji.

Niczego oczywiście nie sugeruję.

kulashaker
Użytkownik

Nie przesadzałbym z tym oburzeniem z powodu nazwy. Soviet City, czyli Miasto Sowieckie. Nawet jeśli odnieść to do ZSRR, to autor niestety popełnia istotny błąd pisząc, że wiadomo o jaki kraj chodzi. ZSRR, to nie był kraj. Jest to skrót, który rozwijamy jako Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Zwracam uwagę na dwa istotne słowa: “Związek” i “Republik”. To nie był jeden kraj, tylko wiele państw. Trochę jak Unia Europejska gdyby doprowadzić do jeszcze większej integracji. Co za tym idzie w skład ZSRR wchodził cały szereg państw – zresztą za Wikipedią – w dniu rozpadu ZSRR dzielił się na 15 republik związkowych… Czytaj więcej »

kulashaker
Użytkownik

Mała errata – aż 35 państw, nie 25 – niestety nie ma opcji edycji.

JaroWars
Gość
JaroWars

Ni przejmuj si, skoro się koledy z Poly uparli, żeb nie było opcji dycji komentarzy, to nikt się uż nie dziwi, że w połowie są literwki, a drugiej połow nawet się nie d czytać.

Badoor
Użytkownik

Nie odnoszę się do samej gry, bo jeszcze nie miałem okazji tytułu sprawdzić. Rozumiem zrozumienie autora, choć moim zdaniem, jest to nieporozumienie. Nie istnieje gra o dobrych nazistach. Powodem tego jest dość prozaiczna sprawa wzięcia odpowiedzialności za zbrodnie ludobójstwa dokonane w czasie II Wojny Światowej. Nie chodzi nawet o same Niemcy, ale o fakt procesów norymberskich i tego, że część winnych została ukarana. Jednocześnie nikt tej historii nie fałszuje, ani nie stara się jej wybielić. Z kolei Związek Radziecki, mimo odwilży postalinowskiej, nigdy nie przyznał się do własnych zbrodni. Był to system totalitarny, którego w żaden sposób nie można bronić,… Czytaj więcej »

soulsonist
Użytkownik

Wartością dodaną powyższego artykułu jest na pewno sprowokowanie dyskusji. Co do tezy w nim stawianej, a rozumiem, że jest nią pogląd, iż nie powinniśmy stereotypizować nacji (w tym przypadku sąsiadów, z kórymi na dodatek mamy niełatwą historię), bo równie dobrze oni moga stereotypizować nas – również zasługuje na aprobatę. Jednakże merytoryczne uzasadnienie takiej tezy prezentowane w artykule w oparciu o grę Soviet City, jest już naciągane I niestety kuleje. Tzn. kuleje w swoisty sposób, który patrząc szczególnie na podsumowanie artykułu, nie przypadłby autorowi do gustu. Jeżeli podejśc do tematu bezemocjonalnie I logicznie to , całe powyższe uzasadnienie stawianej tezy miałoby… Czytaj więcej »

festine
Użytkownik

Autor zapomina, że jako były kraj bloku wschodniego jest to tez nasza przeszłość i mamy prawo ją przedstawiać jak swoją. Rosjanie żyją w kraju bez wolnych mediów i ich wizja świata nie ma prawa być obiektywna w żadnej mierze, Ich opinia w tym względzie jest mało istotna. Problem byłby istotnie, gdyby gra nazywała się “russian occupated city” czy “russian terror”. To byłoby złe. Co do nazi city – nie widzę problemu – ale nie jest to ciekawy temat ze względu na to, że krótka historia tego systemu nie dała pola do popisu dla inżynierii społecznej takiego jak dała wersja sowiecka.… Czytaj więcej »

trackback

[…] oburzenie Rosjan na Soviet City polygamia.pl/rozumiem-oburz… […]

Vries
Użytkownik

Czytam i się zastanawiam – czy naprawdę Polygamia została odkupiona od Agory? Bo artykuły serwowane na portalu sugerują coś wręcz przeciwnego.

soulsonist
Użytkownik

Oczywiscie, że została odkupiona! Inaczej po drugiej negatywnej opinii, możliwość dodawania komentarzy została by zablokowana 😉

sebogothic
Użytkownik

Błędna teza na początku: Soviet City to nie jest gra o stereotypach danego narodu, a o systemie politycznym. Gra nie nazywa się Russian City. Nie wiem czemu zawsze, ale to zawsze w tego typu sytuacjach to Polacy są ci źli, cokolwiek by nie zrobili. Racja, lepiej nie robić nic, bo możemy urazić kogoś. A jak ktoś mówi o “polskich obozach zagłady” to też się nie odzywać tylko spuścić potulnie główkę i słuchać mądrzejszych od siebie. Lepiej robić filmy i gry o Polakach – antysemitach i mordercach Żydów. To zawsze się sprzedaje. Wszak tajemnicą nie jest, że każdy Polak ma w… Czytaj więcej »

decp
Użytkownik

Autorze. Proszę cię, naucz ty się, że w Niemczech był nazizm a nie faszyzm :v
To dwa odmienne systemy. M.in. podejściem do gospodarki.
Ech… niby komuna upadła, a nadal się stosuje retorykę Kominternu :v