Zmien skórke
Logo Polygamii

Porozmawiajmy o tym, czy Nintendo nie prześpi jesieni i zimy [Kącik Nintendo]

Nintendo Switch jest świetne, ale czy jesienią i zimą da nam tyle radości, co do tej pory? Na razie się na to nie zanosi.

To nasz nowy kącik – poświęcony wszystkiemu, co ma związek z Nintendo. W redakcji jedynie Barnaba nie ma Nintendo Switch. Reszta ekipy ma konsolę od dawna, ja – raptem od kwietnia. Jednym z naszych nowych postanowień jest częstsze pisanie o Switchu. Recenzje największych i najciekawszych gier, podobnie jak newsy na ich temat, zawsze na Poly były, ale teraz chcemy pisać częściej i więcej o rzeczach związanych z Nintendo, które mogły umknąć szerszej uwadze. Chcemy więcej dyskutować o sprzęcie i pomysłach Japończyków.

Ale pierwszy odcinek wcale nie będzie optymistyczny. 

Kiedy kupowałem Switcha w kwietniu nie robiłem tego z myślą o nadchodzącym latem i jesienią hitach. Bardziej fascynowały mnie już wszystkie wydanej wcześniej części Mario, “The Legend of Zelda: Breath of the Wild” i kilka innych perełek. Nigdy nie powiem, że na Switchu nie ma w co grać – nawet gdyby już miała nie wyjść żadna gra, i tak konsola służyłaby mi dobrych kilka lat – ale patrząc na nadchodzący szał na nowe konsole Microsoftu i Sony, pomyślałem sobie: szkoda, że Nintendo nie pozwala mi z ekscytacją czekać na jesień. 

Znam Nintendo, wiem, że chodzą własnymi drogami – i dlatego Switch jest taki super. Rozumiem, że walka z Sony i Microsoftem, rywalizacja z PlayStation 5 czy Xboksem Series X to nie jest coś, co siedzi im w głowach. 

Nie jestem jednak księgowym i wcale nie interesuje mnie fakt, że Nintendo Switch i tak świetnie sprzeda się zimą. Nintendo już szykuje się na porządną sprzedaż, dlatego według plotek zwiększa produkcję. Co się dziwić – Mario Kart Live: Home Circuit, czyli specjalna wersja Mario Kart, w której korzystamy z konsoli do sterowania miniaturowymi, fizycznymi go-kartami w domu, na pewno będzie świątecznym hitem. Mimo sporej ceny. 

Patrząc jednak na listę gier, które pojawią się na Xbox Series X czy PlayStation 5 w dniu ich premiery, zauważam, że Nintendo przynajmniej na razie nie szykuje podobnych emocji swoim fanom. 

Zapowiedziane gry z Mario to “tylko” remake’i. Prequel “The Legend of Zelda: Breath of the Wild”, czyli “Hyrule Warriors: Age of Calamity”, zapowiada się ciekawie, ale jednak mimo wszystko to nie ten sam kaliber co BotW. Fajnie, że wraca “Pikmin 3”, ale do odliczania dni do premiery jakoś mi daleko. 

Moje narzekanie będzie bardziej usprawiedliwione, jeśli przypomnimy sobie, jak wyglądała jesień w wykonaniu Nintendo w 2019 roku. W październiku wyszedł “Luigi’s Mansion 3”, który według jest grą, którą trzeba mieć na Switchu – na facebookowych grupach poświęconych konsoli co chwilę ktoś ten tytuł poleca. Pod koniec września zagrać można było w remake “Link’s Awakening”. Wcześniej, w sierpniu, PlatinumGames wydało “Astral Chain”, kolejną produkcję z serii “musisz to mieć, jeśli jesteś właścicielem Switcha”. 

Z kolei w październiku 2017 roku recenzowaliśmy Super Mario Odyssey, o którym Adam Piechota pisał tak:

Chciałbym być dzieckiem, dla którego Odyssey stanie się pierwszym kontaktem z platformówkami. Żeby zadziałała na niewinną psychikę w takim samym stopniu, jak oryginalne Super Mario Bros. na moje pokolenie u zarania lat dziewięćdziesiątych, w złotych latach Pegazusa. Bo chociaż nowa gra Nintendo nie przekształca na siłę gatunku trójwymiarowych zręcznościówek, mogłaby stanowić jego podsumowanie, ostateczny szlif. Napisałbym pewnie coś podobnego dekadę temu, gdybym recenzował Super Mario Galaxy. Przywołanie tamtego tytułu nie bierze się zresztą znikąd. Odyssey jest trochę inną, ale także… idealną grą. Którą z chęcią wymazałbym z pamięci chwilę po finale i poznał raz jeszcze, żeby tylko móc powtórzyć te kilka najwspanialszych dni jesieni.

Nawet po trzech latach czuć tę ekscytację. Której brakuje mi teraz, gdy myślę o jesieni w wykonaniu Nintendo. 

Zresztą ogólnie trudno być zachwyconym tym rokiem. “Animal Crossing” sprzedaje się świetnie, jest fenomenem, ale dość specyficznym. “Paper Mario” bawi, może się podobać, ale jednak to nie jest ta sama półka, co wspomniany “Super Mario Odyssey”. 

Daleki jestem od krytykowania Nintendo i bicia na alarm. Switch to moja ulubiona konsola w całej historii, która przypomniała mi taką prawdziwą, dziecięcą czystość z grania. Ale też właśnie dlatego chciałbym poczuć magię oczekiwania na kolejny hit. 

Może właśnie dlatego, że jestem świeżym właścicielem Switcha. Nie czekałem jeszcze na żadną dużą grę od Nintendo, która już w dniu zapowiedzi budziła we mnie złość, że do premiery tak daleko. Takich jak ja musi być wielu, którzy niedawno dołączyli do szczęśliwego grona użytkowników Switcha. 

Niewykluczone, że Nintendo ma jeszcze czas. Trzyma asa w rękawie, jak zdarzało się to wcześniej. I coś na święta się pojawi. W stylu  “Super Mario Odyssey” czy “Luigi’s Mansion 3”. Póki co jednak nowi grający na Switchu muszą zrozumieć inną cechę Nintendo i przyzwyczaić się do płynięcia pod prąd. Kiedy czekający na PlayStation 5 i Xbox Series X wymieniają nowości, my będziemy siedzieć w kąciku i odpalimy po raz setny Zeldę.

Więcej na temat:

2
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
2 Komentarze
0 Odpowiedzi
2 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mirek83
Użytkownik

Ja myślę, że Ninny wyciągnie jakiegoś asa z kapelusza na miesiąc, dwa przed świętami.

gseed
Użytkownik

A ja mam wrażenie, że Switch przywalił z grubej rury w roku premierowym (Zelda + Mario) i od tego czasu jest pchany siłą tamtego rozpędu. Nie było od tamtej pory żadnej gry tego kalibru. Przynajmniej z mojej perspektywy osoby, która Switcha jeszcze nie ma, bo wciąż nie widzę w 100% przekonującego mnie powodu do kupna. Z góry uprzedzając: Breath of the Wild ograłem na WiiU, a fanem Mario nie jestem. Metroid dopiero majaczy na horyzoncie, ale nie wiemy o nim nic. Luigi kusi (bo 1 i 2 mi się podobały), ale nie jest to gra, dla której kupiłbym konsolę, a… Czytaj więcej »

Popularne wpisy

Popularne Gry