Bez prądu: Claustrophobia - popatrz, jaka franca
Przy okazji pisania o Memoir '44 wspominałem już o tym, jak magiczna jest zawsze chwila pierwszego otwierania pudełka z grą planszową. Metafizyka, no metafizyka po prostu. Stara mądrość ludowa radzi jednak, żeby nie dać się zwieść pierwszemu wrażeniu. I że nie wszystko złoto, co się świeci. Weźmy taką Claustrophobię...