Pierwsze wrażenia: WET

Pierwsze wrażenia: WET
marcindmjqtx

08.10.2009 12:28, aktual.: 13.01.2016 17:17

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

WET niesamowicie kojarzy mi się z filmami Quentina Tarantino. W zasadzie cała gra przypomina mi Kill Billa. Piękna kobieta ugania się po całym świecie za przestępcami, doskonale posługuje się bronią palną a także samurajskim mieczem (Hattori Hanso steel?) i rozlewa po drodze hektolitry krwi mordując setki przeciwników. Wrażenie potęguje też filtr graficzny udający zabrudzenia na starej taśmie filmowej, ogólna stylistyka świata i postaci, a także przerywniki filmowe rodem z Grindhouse, które pojawiają się ni z tego, ni z owego.

Taki miks przypadł mi do gustu, bo co tu dużo pisać, Kill Bill mi się bardzo podobał, a tu klimat jest bardzo podobny. Do tego dołóżcie sobie doskonałą muzykę, która towarzyszy przygodzie. Właściwie nawet ścieżka dźwiękowa kojarzy mi się poniekąd z tym filmem, choć to inne utwory, ale utrzymane w podobnej stylistyce. Taką otoczką, a nawet wyglądem głównej bohaterki, WET kupił mnie z miejsca. Pytanie jakie trzeba sobie jednak zadać po wieczorze spędzonym z grą brzmi: Czy WET obdarty z tej otoczki obroniłby się jako zwyczajna gra?

Ruby, naszą bohaterkę, poznajemy, kiedy wkracza w sam środek akcji i po prostu rozwala przeciwników. Poza tym, że jest niezwykle niebezpieczna właściwie nic o niej nie wiemy i przez kilka poziomów ta sytuacja nie ulega zmianie. Jakiejś głębszej fabuły również nie stwierdziłem. Pojawiają się kolejne postacie (zwykle do zlikwidowania), są szalone pościgi, ale w zasadzie nie wiadomo jaki jest motyw działania Ruby (poza kasą). Szkoda, bo wciągający scenariusz na pewno by WET pomógł. Jak na razie bowiem fabuła jest tylko pretekstem do kolejnych poziomów rozwałki.

Sianie pożogi to praktycznie jedyne zadanie w tej grze. WET powinien podobać się fanom Stranglehold, ponieważ Ruby praktycznie non stop musi korzystać z bullet time by przeżyć. Potrafi ona wykonać skok w zwolnionym tempie, takiż sam ślizg na kolonach oraz biegać po ścianach. Poza tym całkiem dziarsko wspina się i pokonuje przeszkody terenowe. Oczywiście w czasie wykonywania takiej akrobacji należy strzelać do przeciwników. Taka kombinacja na pewno jest efektowna, a nawet efektywna, ale jakoś nie daje ogromnej frajdy, która nie pozwalałaby odejść od konsoli. Może dlatego, że przeciwników trochę za łatwo się wykańcza, za to dość ciężko się w nich celuje. WET w dziedzinie rozgrywki nie wnosi tak naprawdę nic nowego. Jest takim strzelankowym slasherem, w którym mamy do rozwalenia mnóstwo wrogów, trochę akrobacji i elementów platformowych. Jedynie dla urozmaicenia na każdym z poziomów występuje coś w rodzaju aren, na które przeciwnicy wysypują się tak długo, aż nie odetniemy im wejść. Są też elementy Quick Time Event. Całość tworzy dość przyjemny miks, ale nie na tyle, bym nie był w stanie oderwać się od konsoli. Warto jednak zaznaczyć, że akcja cały czas toczy się w bardzo szybkim tempie i nie ma tu miejsca na nudę.

Nie zachwyca oprawa graficzna. Co prawda wspomniany filmowy filtr daje naprawdę fajny efekt, ale na dłuższą metę jest męczący, a to przez charakterystyczne migotanie obrazu. Można go co prawda wyłączyć, ale zdecydowanie nie warto, bo wówczas gracz zaczyna zwracać uwagę na prostotę z jaką wykonano obiekty i postacie. Na drugim biegunie stoi oprawa muzyczna, którą dobrano rewelacyjnie do klimatu. Rozwałka kilkudziesięciu przeciwników przy akompaniamencie spokojnej ballady? Proszę bardzo. Zdarza się tu też ostre granie, jak przy pościgu na autostradzie.

Czy zatem WET obroniłby się bez swego specyficznego klimatu? Pewnie nie, ale dla mnie to bardzo ważny element gry, który jest w stanie przyćmić pewną schematyczność rozgrywki. Poza tym to całkiem przyjemna gra akcji, dobra do odpalenia po ciężkim dniu, by zażyć trochę nieskrępowanego relaksu w rytm wystrzałów z rewolwerów Ruby. Mam tylko nadzieję, że okaże się iż jednak gra ma fabułę choćby przez małe "f" i, że nie znudzi się po jednym przejściu. Ludziom którzy lubią wyciskać wszystkie soki z danego tytułu powinno się spodobać, bo gra stale podlicza nam punkty za styl i ilość zabitych przeciwników.

Marcin Lewandowski 

PS. Pierwsze wrażenia z WET planowaliśmy opublikować mniej więcej miesiąc temu. Niestety paczka z grą zaginęła i wędrowała sobie po Polsce aż do teraz.

Obraz
Źródło artykułu:Polygamia.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)