wet

WET - recenzja

WET - recenzja

Gra Co się stanie jeżeli stylistykę filmów Quentina Tarantino, a zwłaszcza Kill Billa, spróbujemy przenieść do świata gier? Powstanie WET. Najeżona intensywną akcją gra, o pięknej zabójczyni, która się kulom nie kłania. To stwierdzenie, choć doskonale oddaje charakter gry, nie mówi jednak nic o jej mechanice. Muszę zatem dodać, że twórcy postanowili zaserwować nam miks strzelanki, slashera i elementów platformowych, czyli typową grę akcji z widokiem zza pleców naszej bohaterki. Ogromny nacisk położono też na efekt bullet-time, czyli znane choćby z Matrixa zwolnienie czasu, w którym możemy dokonywać różnych karkołomnych wyczynów. A w zasadzie musimy, bo inaczej Rubi (bohaterka gry) nie przeżyje w starciu z hordami przeciwników. Gracz WET powinni zainteresować się przede wszystkim fani wspomnianego reżysera, którzy poczują się w wykreowanym świecie jak w domu. Na wrażenie obcowania z jednym z dzieł Tarantino wpływ mają grafika, muzyka a także postacie i niespodziewane przerywniki filmowe rodem z Grindhouse. Niestety zabrakło trochę autoironii jaką miał Kill Bill. Nad przygodami Rubi pochylić się mogą również fani Stranglehold, którzy polubili strzelanie przy zwolnionym upływie czasu, bo tutaj to praktycznie jedyna skuteczna metoda walki. Również wielbiciele slasherów i szybkich strzelanin (bo chwilami miałem wrażenie, że WET to właśnie taki slasher, tyle, że z bronią palną) mogą spróbować.

Eliza Dushku o WET jako filmie

O muzyce w WET

Nowe, świetne wideo z WET

Nowy trailer WET

8 minut z WET