Zero lotów kosmicznych, egzoszkieletów, biegania po ścianach. Druga Wojna i tyle, jak ponad dekadę temu. O proszę, jak to się opłaciło. Nawet jeśli wątpliwości jest nadal sporo (dowód). Jak czytamy na Eurogamerze, podczas ostatniego zebrania finansowego Activision Thomas Tippl powiedział, że najnowszy zwiastun nie tylko najszybciej w historii serii, w jedną dobę, przekroczył granice dziesięciu milionów wyświetleń (teraz zbliża się do szesnastu), ale również jest najchętniej "lajkowanym" materiałem filmowym związanym z Call of Duty. Blisko milion łapek w górę na niecałe sto tysięcy łapek w dół. Stosunek 10:1.
Bobby Kotick dodaje, że negatywna opinia graczy z zeszłego roku "właściwie wyparowała" po zapowiedzi WWII. Tacy jesteśmy litościwi, tak szybko wybaczamy. Nabijam się, rzecz jasna, ale jeżeli ktoś wątpi, że ten tytuł będzie gigantycznym hitem, który zawstydzi nawet najlepsze produkcje całego roku (a tych nie brakuje w 2017, oj nie), musi potem udawać zaskoczonego. Bałbym się teraz przesadzenia w drugą stronę. Następnych kilku CoD-ów może nam całkowicie obrzydzić drugowojenny setting, na amen. Czy w 2020 roku następnym "najchętniej lajkowanym zwiastunem w dziejach" będzie niespodziewana zapowiedź Modern Warfare 4?