Zmien skórke
Logo Polygamii

Następne Call of Duty? Powróci ponoć do korzeni

Widocznie jednak nie jesteśmy aż takimi zgredami, a obecny kierunek serii przejadł się wszystkim.

Od razu przypomniałem sobie, że dobre pół roku temu opracowałem zupełnie przeciwny tekst. Infinity Ward było dumne z nowego kierunku ich kluczowej marki, buńczucznie zapowiadało nową, ultrafuturystyczną podserię Call of Duty opartą o Infinite Warfare. Widocznie jednak w świecie wielkich korporacji jest tylko jeden pewnik – gotówka. A tej musiało być odczuwalnie mniej w tym roku. Dlatego po sześciu miesiącach piszę tekst o trochę innym zabarwieniu. To fajny przykład niestałości tej branży.

Podczas spotkania Activision z inwestorami Thomas Tippl podsumował zeszłoroczne Infinite Warfare. Oczywiście, nadal uważa, że to „wysokiej jakości innowacyjna gra”, ale przyznaje również, iż nie udało jej się zaspokoić oczekiwań wydawcy. Ja zostawię tutaj fragment recenzji Macia: „2016 rok dzięki Titanfallowi to dobry moment, by wziąć sobie od Call of Duty wolne. I dać Activision do zrozumienia, że ta formuła już się wyczerpała. Coraz bardziej futurystyczne odsłony dotarły do ślepej uliczki”. No proszę, fundament naszej redakcji miał rację. Jak na słabe przyjęcie reaguje teraz Activision? Cytując:

To jasne, że kosmiczny setting nie odpowiada części naszej widowni. Mamy studio pełne pasji i ekspertów, którzy chcieli pójść w tym kierunku i pomimo oczywistego ryzyka, jakie w tym widzieliśmy, wierzymy, że to istotne, by uwzględniać pragnienia naszych zespołów podczas decydowania o przyszłych grach. Nawet jeśli nie był to taki sukces, jak zakładaliśmy, umożliwił naszym pracownikom stworzenie takiego projektu, wobec jakiego czuli pasję. Tworzenie środowiska, które uwzględnia pasję, jest krytycznym składnikiem naszego powodzenia, a proces uczenia się na błędach sprawia, że nasza firma jest tak wyjątkowa, tłumaczy, dlaczego najbardziej utalentowani ludzie w branży przychodzą do nas.

Dodałbym tutaj najchętniej komiksowe „GDY WTEM”:

W 2017 roku Activision powróci z Call of Duty do korzeni, tradycyjna walka znów stanie się najważniejsza. Tym właśnie jest najbardziej podekscytowana oddana społeczność Call of Duty oraz Sledgehammer Games, które pracowało nad tegoroczną odsłoną.

Sledgehammer odpowiadało za Modern Warfare 3 oraz Advanced Warfare (to, gdzie grał pan prezydent). Warto także zauważyć, że jakiś czas temu świat pisał o anulowanej odsłonie Call of Duty, nad którą dłubali – miała zaprezentować perspektywę trzecioosobową (hu!) oraz… wojnę w Wietnamie. Wiadomo, że wycofane projekty nie są dobrą wskazówkę na temat tych żywych, lecz panowie rzeczywiście próbowali zrobić coś bardziej „tradycyjnego” w kontekście CoD-ów. Nie narzekałbym jednak, gdyby i nadchodząca gra na swój setting wybrała Wietnam. Uwielbiam zapach napalmu o poranku.

Ach, no i jasne – Infinity Ward wcale nie musiało przestać myśleć o swojej futurystycznej podserii. Ale wygląda na to, że sukces Battlefielda dał włodarzom Activision nieco do myślenia. A gracze nie będą narzekać. Od „przyszłościowych” FPS-ów mają w końcu Titanfalla.

Adam Piechota

  1. 13:48 10.02.2017
    enteriusz

    Może lepiej zrobiliby se rok, czy dwa przerwy. Raczej nie tematyka, a znudzenie materiałem powoduje spadek sprzedaży.

  2. 18:07 10.02.2017
    Buildon

    Myślę że tematyka. Mam już do obsrania że tak napiszę gier w stylu Modern.. Kapitalną robotę zrobił Battelfield 1, pomimo że ludzie mają dużo uwag i krytyki dla mnie to najlepsza gra tego typu zeszłego roku.