Jeśli można przyrównać granie w F.E.A.R.2 do studenckiej imprezy z wódką i ogórkami to sesję z Halo Wars określiłbym jako obiad u Królowej. Możesz nie lubić kaczki w sosie miętowym, szelestu krynolin a faceci z piersią pokrytą orderami mogą Cię doprowadzić do szału. Ciężko jednak zaprzeczyć, że jest elegancko, obsługa znakomita a do tego miałeś zaszczyt znaleźć się w obecności Jej Wysokości. Kiedy już wreszcie wrócisz do domu, zmęczony lecz trzeźwy, to mimo tego, że może nie ubawiłeś się tak dobrze jak na osiemnastych urodzinach atrakcyjnej blond-sąsiadki, ani nikogo nie poderwałeś, z pewnością będzie co wspominać. Całkiem prawdopodobne, że nawet będzie o czym opowiadać wnukom.