Ale znowu - nie ma w tym za wiele przyjemności. Dostępne są cztery rewolwery, w tym słynny karabin rewolwerowy Colta, ale różnic między nimi nie ma wcale. To znaczy mają inne statystyki, ale każdym strzela się tak samo, czyli nijako, a walka pozbawiona jest jakiejkolwiek dynamiki - ot, biegamy w kółko, próbując się trafić, co dodatkowo utrudniają fatalne hitboksy. O pościgach konnych i strzelaniu z siodła możecie zapomnieć.Skoro strzelanie jest słabe, mobów nie ma, a na dyliżans nie napadniemy, to może jest coś innego, dzięki czemu gra się przyjemnie? Obecna wersja umożliwia jeszcze poszukiwanie złota (nudne) i zrywanie roślinek (jeszcze nudniejsze). Czasem na mapie pojawi się też skarb i wtedy jakaś część graczy rzuca się w kierunku znacznika. Reszta ma to gdzieś, podobnie jak całą grę, bo z każdym dniem miałem wrażenie, że trudniej spotkać kogoś żywego.Najbardziej jednak boli fakt, że gram od 15 listopada i specjalnie poczekałem z wrażeniami, bo może studio będzie stopniowo dodawało kolejne elementy. Po prawej stronie widzicie ogłoszenie wczesnego dostępu i to, co będzie można w nim robić. Z 20 pistoletów, karabinów i strzelb dostępne są 4. Sto questów spokojnie jest, może być ich nawet 300, ale co z tego, skoro każdy jest taki sam i żaden nie wymaga choćby minimum wysiłku. Wielka mapa? Nie ma. NPC-e? Nie ma. Rozwój postaci? Nie ma. Customizacja? No, jakaś tam jest. Obecna faza trwa już dwa tygodnie i jedyne, co dostajemy, to drobne poprawki. Jeszcze raz, tym razem pogrubionymi literami: Wild West Online ma ukazać się jeszcze w tym roku. Czyli w przeciągu miesiąca. O ile gdzieś tam nie kryje się właściwa wersja, tylko czekająca na aktywację, to nie dostaniemy nawet ułamka tego, co obiecuje się od pół roku.Bo na razie Wild West Online zapowiada się nie na Red Dead Redemption, tylko The War Z na Dzikim Zachodzie - zrzynkę żerującą na popularności tytułu, na który czekają wszyscy.