Graj utracony: Pierwszy elektroniczny turysta
Kiedy skończyłem dwa tygodnie temu rok się ciągnącą upiorną chałturę i stanęło na tym, że muszę się nagrodzić za kilkanaście miesięcy spędzonych w intelektualnych kamieniołamach, wybór był jeden: Florencja. Bo jestem miłośnikiem zabytków? Bo ciągnęły mnie obrazy w galerii Uffizi? Bo renesans to moja pasja? Otóż nie. Nazwijcie mnie świrem, ale zaplanowałem kilkudniowe wakacje szlakiem Ezio Auditore da Firenze. Stając się zapewne jednym z pierwszych elektronicznych turystów w dziejach.