Przyznam, że nie pasjonuje się specjalnie serią Doom i byłem zupełnie zdezorientowany faktem, że część trzecia, ni z tego, ni z owego, rozgrywała się na Marsie. Pierwsza w piekle, druga na Ziemi, była jakaś konsekwencja, aż tu nagle przenosi się nas w przyszłość i do tego jeszcze na Marsa. Moje zdziwienie okazuje się jednak dość uzasadnione. Ze słów CEO id Software, Todda Hollensheada, które padły na łamach GameSpot wynika, że miałem jednak prawo być nieco zdezorientowany. Co prawda wypowiedź dotyczy Doom 4, ale wiele wyjaśnia: